Kto i dlaczego straszy nas smogiem?

Etymologia pojęcia „smog” wskazuje na połączenie słów smoke – dym i fog –mgła. Smog występuje przy mglistej pogodzie, której towarzyszy duże zanieczyszczenie powietrza pyłami i gazami wytwarzanymi przez ludzi w toku działalności produkcyjnej oraz grzewczej. Pyły i gazy tworzą we mgle zawiesinę, która utrzymuje się blisko ziemi tak długo jak długo utrzymuje się mgła.

W Polsce mgła jest zjawiskiem na tyle rzadkim, że smog zdarza się incydentalnie. Natomiast powszechnym jest duże zanieczyszczenie powietrza gazami i pyłami emitowanymi przez samochody, urządzenia grzewcze i różnorodne instalacje przemysłowe.

W ostatnich latach polskie media podsycają histerię smogową, zwalając winę za zanieczyszczenie powietrza (co nazywają nie wiedzieć czemu smogiem) na tych, którzy w różnych procesach produkcyjnych czy grzewczych spalają węgiel.

Czy produkty gazowe i pyłowe, będące efektem spalania węgla i drewna, są szkodliwe dla zdrowia ludzi? Oczywiście, zakrzyknie większość. Przytoczą oni rozpowszechnianą przez media informację, że rocznie umiera w Polsce z powodu smogu (którego nie ma) 50 tysięcy ludzi.

Kto tych „smogowych” nieboszczyków policzył i w jaki sposób, skoro nie ma żadnych narzędzi badawczych, ani żadnych metod naukowych pozwalających stwierdzić, który konkretny zgon zawiniony jest przez wdychanie zatrutego powietrza? Te 50 tysięcy nieboszczyków, to liczba wyciągnięta z kapelusza, jeden z elementów propagandy anty-smogowej i anty-węglowej.

Czy zatem produkty gazowe i pyłowe będące efektem spalania węgla i drewna są szkodliwe dla zdrowia ludzi? Gdyby tak było istotnie, to w miastach o szczególnie zatrutym powietrzu, średnia długość życia byłaby znacząco krótsza niż w ośrodkach miejskich o czystym powietrzu. Tak jednak nie jest.

Według danych GUS-u najdłużej w Polsce żyją mieszkańcy Krakowa, średnia długość życia jest tam znacząco wyższa niż w wielu innych polskich miastach i wynosi 79 lat. Jednocześnie według danych Europejskiej Agencji Środowiska, Kraków jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie i pod względem zatrucia powietrza zajmuje 10 miejsce w Unii Europejskiej.

Jeśli więc nawet jakość powietrza którym oddychamy jest czynnikiem wpływającym na nasze zdrowie i długość życia, to z całą pewnością nie jest to czynnik decydujący.

Dlaczego tak jest? Zauważmy, że ludzie przebywali przy ogniskach przez kilkadziesiąt tysięcy lat, wdychając dymy i pyły powstałe ze spalania drewna. Kilka tysięcy lat przebywali w jaskiniach i chatach pozbawionych kominów , gdzie nagromadzenie dymu z palenisk było jeszcze większe niż z ognisk na wolnym powietrzu. Przez ten długi okres, w drodze ewolucyjnej, organizm człowieka nauczył się w dużym stopniu neutralizować szkodliwe produkty spalania drewna które wdychał. Że tak jest świadczy też przykład ludzi obsługujących różne wędzarnie (ryb, drobiu, wędlin, serów, itp). Każdy kto był w Tatrach i kupował oscypki prosto „od bacy” z wędzarni, nie mógł nie zauważyć, że ludzie obsługujący wędzarnie pracują przez kilkanaście godzin codzienne w oparach potwornego dymu, który jakoś im nie szkodzi.

Wielokrotnie, przy każdej okazji, rozmawiam z ludźmi obsługującymi wędzarnie oscypków wypytując ich jak długo taki zawód wykonują, czy mają jakieś problemy zdrowotne, itp. Ostatnio rozmawiałem z człowiekiem który pracuje w tej branży od 20 roku życia a ma obecnie 80 lat.

Ilość dymu i pyłów jakie ten człowiek przepuścił przez swoje płuca przez cały ten okres, jest chyba większa niż cała dzienna emisja zanieczyszczeń Krakowa. A pomimo tego, cieszy się on dobrym zdrowiem i ma ambitne plany na przyszłość. Inni pracownicy obsługujący wędzarnie nie wyglądali na chorych i nie zgłaszali żadnych problemów zdrowotnych.

Podanym przykładom można zarzucić, że ze statystycznego punku widzenia nie mają one żadnej wartości poznawczej. Jednak fakty pokazujące zależność (bądź jej brak) pomiędzy wdychaniem produktów spalania (w tym przypadku tytoniu) a długością życia, burzą nasze ugruntowane poglądy na ten temat.

Statystycznie najdłużej na świecie żyją Japończycy (83,98 lat) , a niewiele krócej Grecy (81,04). Jednocześnie Grecy wypalają największą ilość papierosów na świecie (43,7% mężczyzn i 34 % kobiet pali papierosy) zaś Japończycy tylko nieznacznie „w puszczaniu dymka”Grekom ustępują. (Przeciętna liczba wypalanych dziennie papierosów wynosi 8,5 szt. na osobę w Grecji i powyżej 6 szt. w Japonii co uplasuje to państwo na 4 miejscu na świecie w konsumpcji tytoniu).

Według Danych WHO średnia długość życia w Chinach (państwie o najbardziej zatrutych przez przemysł wodach, glebie i powietrzu) wynosi 76,4 lat i jest wyższa niż w wielu państwach europejskich, takich jak Węgry (75,57), Rumunia (75,57), Bułgaria (74,62), Serbia (75,24), Macedonia (75,7), itp. Z tych samych zestawień wynika także, że z powodu raka płuc (który powinien dziesiątkować mieszkańców Chin z powodu smogu) umiera (w stosunku do liczby mieszkańców) więcej ludzi w czystej ekologicznie Kanadzie (9,67 % wszystkich zgonów) niż w Chinach (6,8% wszystkich zgonów) o zdewastowanym środowisku naturalnym.

Średnia długość życia w Pekinie (które jest miastem o najbardziej zatrutym powietrzu na świecie, w którym smog jest zjawiskiem powszechnym) wynosi 81 lat i jest porównywalna ze średnią długością życia w Kanadzie, gdzie o smogu nikt nie słyszał. Jednocześnie Pekińczycy wypalają najwięcej w Chinach papierosów.

Gdyby zinterpretować przedstawione powyżej dane statystyczne równie wiarygodnie, jak czynią to polskie media liczące „smogowych” nieboszczyków, to można by powiedzieć, że oddychanie powietrzem nasyconym produktami spalania materiałów roślinnych (bądź ich pochodnych) wpływa korzystnie na długość życia ludzi, co wprost wynika ze statystyk, a co by miało swoje uzasadnienie w historii ludzkiej cywilizacji opartej na spalaniu drewna w celach grzewczych, obronnych i przyrządzania posiłków.

Pisząc powyższe nie postuluję broń Boże wdychania dymów i pyłów powstałych ze spalania tytoniu,węgla czy drewna, gdyż one zwyczajnie śmierdzą. Podobnie jak nie chcę wdychać smrodu gnojowicy (choć jest to ponoć zdrowy zapach, tak przynajmniej twierdzą hodowcy trzody chlewnej) tak i nie chcę wdychać śmierdzących wyziewów z kominów domów, w których użytkownicy kotłów centralnego ogrzewania spalają w nich nieumiejętnie węgiel i drewno, nawet jeśli ich szkodliwość dla zdrowia ludzi jest wielce problematyczna!

Po dwóch latach usilnych starań udało mi się przekonać zarząd miasta Piotrkowa do przeprowadzenia akcji edukacyjnej wśród użytkowników węglowych kotłów centralnego ogrzewania. Opracowałem instrukcję poprawnej eksploatacji takich kotłów, dostarczyłem ją pracownikom magistratu, zaś ci wydrukowali ją w formie broszurki.

Inkasenci spisujący liczniki zużycia wody rozprowadzają ją wśród właścicieli domków jednorodzinnych. W żadnym miejscu broszurki nie pojawiła się jednak informacja, kto jest jej autorem. Pomijam fakt, że taka praktyka jest niezgodna z prawem autorskim. Zwykła przyzwoitość nakazywałby wskazać autora który wykonał pracę za darmo i poświęcił wiele swojego czasu by nakłonić decydentów do działania. Najważniejsze, że akcja edukacyjna „ruszyła”, afront wobec mnie jakoś przeżyję.

→ Antoni Pietraszko

14.02.2019

• foto: pexels.com

• więcej o smogu czytaj: > tutaj

 

 

2
1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.