Powyborcze refleksje z historią w tle

Aleksandr Siergiejewicz Puszkin –  pisarz i przedstawiciel romantyzmu rosyjskiego, klasyk literatury rosyjskiej, analizując urzędnicze kariery osób ze swojego otoczenia, nieco zdumiony wieloma awansami, zadał publicznie pytanie: dlaczego ten czy inny obywatel „zasiada” na urzędniczej posadzie?  I odpowiedział: ponieważ ma dupę!

Trafność diagnozy Puszkina  w całej rozciągłości potwierdziła praktyka personalnych awansów w  administracji  carskiej Rosji, w tym i naszym zapyziałym miasteczku, gdy było ono za czasów rosyjskiego zaboru stolicą guberni.

Zygmunt  Tenenbaum w swoich „Gawędach o dawnym Piotrkowie” opisał jednego z ówczesnych prezydentów Piotrkowa, który „zasiadał” na magistrackim stolcu z powodu opisanego przez Puszkina. Jakąż on miał dupę (prezydent, nie Puszkin)! Oddajmy głos autorowi publikacji:

Pan prezydent składał się z olbrzymiego brzuszyska, trzech kondygnacji podbródków i zawsze lśniącej, obwisłej dolnej wargi. A pośladki miał tak ogromne, że kiedy w magistracie schodził na podwórze do ubikacji, zabierał ze sobą woźnego, który świadczył  burmistrzowi intymne usługi, sięgając ręką tam, gdzie zwały gluteusów nie dopuszczały do osobistej interwencji.

Ugruntowana w carskiej Rosji  praktyka obsadzania stanowisk w administracji  według modelu opisanego przez rosyjskiego pisarza, upowszechniła się  najpierw na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim, zaś ugruntowała się w PRL-u dzięki desantowi bolszewików na ziemie polskie, dokonanemu na czołgach niezwyciężonej Armii Czerwonej w 1945 r.

Każdy bolszewik (czy jego potomek) nadawał się na każde stanowisko w administracji PRL, gdyż posiadał dupę, co prawda nie tak wspaniałych rozmiarów jak tak należąca do prezydenta z opisu Tenenbauna, ale zauważmy, że prezydent był zapewne burżuazyjnego pochodzenia, więc naśladownictwo nie byłoby dobrze widziane.

Rosyjsko-radziecki model polityki kadrowej w administracji  wszystkich szczebli machiny państwowej, bardzo przypadł do gustu ludności III RP, po słynnym obaleniu komunizmu w Polsce w wyniku którego pierwszym prezydentem „niepodległej” Polski został były I sekretarz PZPR.

Tak to sobie ludność III RP roztropnie wykombinowała:  jeśli jedynym kryterium awansu jest posiadanie dupy, to teoretycznie każdy obywatel może „zasiadać”, gdyż z reguły taką część ciała posiada.

Jednak praktyczna realizacja przedstawionej polityki pracowniczej okazała się w demokracji trudna do zrealizowania. Jeśli, praktycznie, każdy obywatel może „zasiadać”, zaś posad urzędniczych jest „tylko” milion, to dla wszystkich nie wystarczy. Ten poważny problem został jednak rozwiązany przez elity państwa polskiego w taki sposób, że osoby które będą „zasiadać”  zostaną wskazane przez pozostałych obywateli w akcie demokratycznych wyborów.

Tym sprytnym sposobem ludność III RP wybrała  sobie ostatnio przedstawicieli do „zasiadania” w samorządach, modyfikując nieco  puszkinowski model  awansu społecznego w taki sposób, że głównym kryterium wyborów był nie tylko sam fakt posiadania dupy, ale i okres jej używania w sensie „zasiadania”.

Zauważmy, że najdłużej „zasiadają” na własnych zadkach dwie grupy społeczne: urzędnicy wybrani na posady wcześniej, oraz pensjonariusze zakładów karnych. I jedni i drudzy w „zasiadaniu” mają ogromne doświadczenie i co ważne wielu z tych „co siedzi” obecnie,  wcześniej „zasiadało” i odwrotnie.

Polacy dokonali bardzo trafnych wyborów, czego przykładem jest pani Zdanowska, wybrana na prezydenta Łodzi, pomimo sądowego wyroku za fałszowanie dokumentów. Kandydat na wójta gminy Daszyna wygrał wybory  siedząc w więzieniu z 92 zarzutami kryminalnymi.

Polityka kadrowa  III RP czerpie „pełnymi garściami”  z doświadczeń Rosji carskiej  opisanej trafnie przez Puszkina. Homo sovieticus  ma w Polsce świetlaną przyszłość, będzie i „siedział” i „zasiadał”, wszystko jedno w jakiej kolejności.

→ Anthony Ivanowitz

31.10.2018

• foto: pixabay.com

Anthony Ivanowitz – pochodzacy z Piotrkowa dziennikarz i bloger, współpracownik „Gazety Trybunalskiej”, piszący w polskiej (i polonijnej) prasie oraz przeróżnych portalach internetowych pod pseudonimami: „wladek chicago”, „antony1”, „anthony”. Pasuje do niego jak ulał opis dokonany przez Gogola w „Martwych duszach”: Pan niezbyt przystojny, ale i niebrzydki, ani nazbyt tłusty, ani nazbyt chudy. Nie można powiedzieć , żeby stary, jednak niezbyt młody… 

 

 

14
2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.