Barbarzyńcy. 17 września 1939. Skutki paktu Ribbentrop – Mołotow

Każdy Polak wie, lub powinien wiedzieć, co stało się w niedzielę 17 września 1939 roku. Nie mam zamiaru zabierać głosu w dyskusji, czy tak musiało się zdarzyć, że padliśmy w tym okresie ofiarą brutalnego ataku dwóch barbarzyńców, tj. Niemiec i bolszewickiej Rosji, które nieco wcześniej umówiły się na wspólny, kolejny rozbiór Polski.

Co do Rosji nikt nie chyba złudzeń, jakie to państwo, stworzone przez absolutne rządy najpierw Mongołów, później carów, a następnie bolszewików. Wiarą Rosjan zostało prawosławie, po rozłamie kościoła w 1054 roku. Przyjęli oni, że wyznają prawdziwą religię, a trzecim i ostatnim Rzymem będzie Moskwa i będzie to Rzym ostatni.

Ta wielonarodowa dzicz ruszyła na nasz kraj już w 1920 roku, by zapanować nad Europą, a później nad całym światem. Wtedy nie wyszło, ale dzięki Hitlerowi udało się rozgrabić Polskę w 19 lat później.

W co wierzyli wtedy Rosjanie? Jedni w Stalina, inni w prawosławnego Boga. Jakkolwiek było „ludzie radzieccy” nie mieli niczego wspólnego z naszą łacińską cywilizacją, a ich szacunek dla życia poszczególnych osób, był bliski zeru.

Po drugiej stronie granicy mieliśmy odwiecznego wroga – Niemców, których wielu nazywało wyjątkowo kulturalnym narodem. Nic bardziej błędnego. Po rewolcie Lutra stało się jasne, że Niemcy zawarli pakt z diabłem w celu zdobycia jak największej władzy nad innymi krajami. Stali się społeczeństwem panów, którym inni mają służyć, a jak trzeba, to można obcych zniszczyć w interesie Ubermenschów.

Świetnie psychikę swego narodu oddał ich rodak Tomasz Mann w powieści „Doktor Faustus”. Swoją drogą polecam lekturę tego utworu tym, którzy go dotąd nie przeczytali. Wstrząsająca. Jak z tych wywodów wynika, te tak pozornie różniące między sobą plemiona, mają ze sobą wiele wspólnego. Nic dziwnego, że zawsze miały do siebie osobliwy pociąg. A nasz „nieszczęśliwy kraj”, mówiąc słowami nieocenionego Stanisława Michalkiewicza, znalazł się w kleszczach pomiędzy barbarzyńcami, jako samotna wyspa, ze swoją niezwykłą kulturą opartą na dziedzictwie starożytnej Hellady i starożytnego Rzymu i przede wszystkim na tradycji kościoła katolickiego.

Dopóki Rzeczpospolita była potężna, dawała sobie radę z sąsiadującymi ludożercami. Ale po najeździe szwedzkim (protestanckim) finansowanym przez protestancką Anglię Cromwella, nasz kraj doznał potwornych zniszczeń, i wtedy zaczął się powolny upadek potęgi Polski. Skończyło się ponad 100-letnimi rozbiorami. Po krótkim okresie niepodległości, w 1939 roku, nastąpił kolejny moment, kiedy nie było już możliwości obrony przed kanibalami.

Jak sytuacja wygląda dzisiaj? Rosja się chwieje i poza bronią jądrową oraz gazem i ropą nie dysponuję niczym więcej. To za mało w dzisiejszym świecie, by odbudować poprzednią mocarstwowość. Ma zresztą u swych granic, znacznie silniejsze państwo – Chiny.

Tymczasem Niemcy rozpychają się coraz mocniej w Europie. Są obecnie, wbrew pozorom, naszym największym wrogiem. Patrząc na ich wpływy w każdej dziedzinie, jesteśmy właściwie jedynie niemiecką kolonią. Sprawa Ludmiły Kozłowskiej, wskazuje na pogardę, z jaką traktują naszą ojczyznę. Tylko że, istnieje także odwrotna strona stronę medalu: Niemcom zależy, mimo niezadowolenia  z dzisiejszych polskich rządów, na sprzedaży swych gorszych towarów na naszym rynku i wykorzystywaniu taniej siły roboczej.

Na miejscu naszych władz, w ramach retorsji, nie ograniczyłbym się do słów oburzenia, a wyrzuciłbym z Polski, pod jakimkolwiek pretekstem, jakąś istotną firmę niemiecką. Jako ostrzeżenie. Oni innego języka nie zrozumieją, finansowy tak. Jeśli nie robimy takiego ruchu, to zapewne dlatego, że polskie tajne służby bardziej służą Niemcom i Rosji niż własnemu krajowi.

Mimo wszystko nie powinniśmy się poddawać dyktatowi potomków morderców. Fakt, że następcy zbrodniarzy z II wojny światowej próbują oskarżyć nas o faszyzm, nazizm i mordowanie Żydów woła o pomstę do nieba. A my albo nie reagujemy, albo próbujemy jakichś żałosnych zaprzeczeń lub nieskutecznych działań prawnych. A gdzie wybitne polskie filmy pokazujące bestialstwo i krwiożerczość Germanów z czasów ostatniej wojny? Nie ma. Czy dzieje się tak z powodu naszego strachu, czy braku pieniędzy, w każdym przypadku wystawiamy się na śmieszność.

Ostatecznie możliwość naszego rozwoju zależy od postawy Stanów Zjednoczonych. Na razie nie jest źle. Administracji amerykańskiej nie podoba się, że Niemcy chcą wypchnąć USA z Europy. Z kolei Rosja za pomoc przeciwko Chinom żąda zbyt wiele. Im gorsze stosunki istnieją pomiędzy Ameryką a Niemcami i Rosją, tym lepiej dla nas. Jeśli potrwa taki stan dostatecznie długo, może uda nam się wzmocnić i przetrwać, pod warunkiem, że jeśli Stany będą potrzebować naszej pomocy w ich światowej rozgrywce, nie sprzedamy się za darmo, co już się zdarzało.

Ten moment nie musi trwać zbyt długo i jeśli go mądrze nie wykorzystamy, okazja na większą suwerenność pozostanie stracona na wiele lat. A wtedy nasza sytuacja zacznie przypominać tę z 1939 roku. I znów, razem i porozumieniu najbliżsi barbarzyńcy staną u naszych granic. Dopóki nie uzyskamy odpowiedniej siły gospodarczej i nie staniemy się poważnym graczem, komu będziemy potrzebni?. Powstaje nowy porządek świata i jeśli nie znajdziemy w nim swojego istotnego miejsca, znów grozi nam zniknięcie z mapy. Kto wie, czy nie na zawsze…

→ Zbigniew Rutkowski

17.09.2018

• foto: archiwum

• więcej Rutkowskiego: > tutaj

 

 

67
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.