Generał Burza-Karliński – jego przyjaciele i wrogowie

12 kwietnia 2018 roku minęła trzecia rocznica śmierci gen. Stanisława Burzy-Karlińskiego, wybitnego dowódcy partyzanckiego prowadzącego walkę z okupantem niemieckim i sowieckim.

Z tej okazji przy grobie generała spotkali się jego przyjaciele ze środowiska Armii Krajowej na czele z ppłk dr Haliną Kępińską-Bazylewicz. Piękna pogoda sprawiła, że na cmentarzu w Ręcznie przez ponad godzinę wspominano zmarłego, a zwłaszcza ostatnie lata jego życia, gdy swoją energię skupił na walce z agentami bezpieki w szeregach organizacji kombatanckich.

Ogromnie wspierało go w tej działalności środowisko akowskie z Piotrkowa m. in. ppłk Kępińska-Bazylewicz i Jerzy Rytych, a także kombatanci: Zdzisław Witalewski z Radomska, Bernard Kłodawski z Opoczna, Stanisław Cichoń z Gorzkowic… W tym gronie nie mogło zabraknąć wojennego towarzysza broni, przyjaciela – gen. Aleksandra Arkuszyńskiego ps. „Maj” mieszkającego w Ksawerowie. Ponadto do akcji przyłączyli się liczni akowcy z całego kraju, np. Edmund Muszyński z Warszawy, Marian Piotrowicz z Katowic, Marian Podgóreczny z Sopotu, Władysław Pietraszczyk z Gdańska, Waldemar Gałuszko ze Szczecina i in. Dużą pomoc okazywał także ppłk Tadeusz Michalski, będący przewodniczącym Krajowej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Przypomnę, że na przełomie 2012 i 2013 roku udało się dotrzeć do archiwów IPN, z których pozyskano informacje, że w Piotrkowie trzech członków władz tutejszego Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej nie jest tymi, za kogo się podają: Jerzy Kacperczyk, Jerzy Biesiadowski i Lech Poździej. Dwaj pierwsi byli współpracownikami bezpieki, a trzeci funkcjonariuszem UB! Zgodnie ze statutem organizacji natychmiast powinni być usunięci ze ŚZŻAK, a zgodnie z przepisami – pozbawieni uprawnień kombatanckich.

Tymczasem uzyskali poparcie osób, które wspólnie zaczęły niszczyć generała Burzę-Karlińskiego oraz wielu prawdziwych, uczciwych akowców. Do wyżej wymienionych przyłączyły się takie osoby jak: Barbara Stasiak, Waldemar Komenda, Marian Cecotka, Włodzimierz Pawełczyk. Bardzo zaangażowani we wspieranie agentury byli bełchatowianie: Józef Wodziński, Antoni Owczarek i Franciszek Zochniak, którzy otwarcie działali przeciw generałowi. W Łodzi wiernymi obrońcami agentury okazali się: Włodzimierz Pajdowski i Zbysław Raczkiewicz.

Jednak największą siłę posiadali „kombatanci” z Zarządu Głównego ŚZŻAK w Warszawie, czyli Stanisław Oleksiak, Leszek Żukowski, Mieczysław Szostek, Jerzy Żelaźkiewicz, Leon Etwert, Tadeusz Filipkowski i in. Doprowadzili oni do likwidacji Okręgu Piotrków Trybunalski oraz wyrzucenia z organizacji gen. Burzy-Karlińskiego. Oni też na likwidatora Okręgu wyznaczyli Waldemara Komendę, który nigdy nie był członkiem ŚZŻAK, oraz byłego agenta Jerzego Biesiadowskiego (TW „Henryk”).

Po stronie wrogów generała Burzy stanęło też piotrkowskie Starostwo Powiatowe na czele ze Stanisławem Cubała (TW „Okrza”), który pozbawił akowców zajmowanego od lat biura w siedzibie powiatu w Alejach 3 Maja 33.

Jednak największe zasługi dla agentury miał kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Ciechanowski, który z nadzwyczajną gorliwością obdarowywał fałszywych kombatantów awansami i odznaczeniami, a ponadto odmówił zapoznania się z dokumentami z IPN świadczącymi, że władzę w ŚZŻAK opanowali b. współpracownicy bezpieki.

Liczne prośby o pomoc w walce z agenturą pozostawały bez właściwej reakcji. Szczytem bezczelności wykazywał się nie tylko Jan Ciechanowski, lecz też prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński, który w 2014 roku „ozdobił” Warszawę podobiznami blagierów z Zarządu Głównego ŚZŻAK. Natomiast osobą w IPN najbardziej zaangażowaną w wspieranie tzw. „ekipy Oleksiaka” był historyk Kazimierz Krajewski.

Lekceważącym stosunkiem do gen. Burzy-Karlińskiego wielokrotnie wykazywały się władze Piotrkowa. Z drugiej strony promowano, nagradzano i wspierano członków Powiatowej Rady Kombatantów. A teraz robi się publiczne widowiska, aby na legendzie zmarłego wykreować się na patriotów.

Szczególnie bolesny okazał się fakt, iż reprezentujący Ziemię Piotrkowską posłowie PiS: Antoni Macierewicz i Robert Telus, zlekceważyli prośby akowców o obronę przed antypolską działalnością byłych współpracowników bezpieki.

Rocznica śmierci generała Burzy-Karlińskiego niesie ze sobą smutną refleksję: przez trzy ostatnie lata odeszło na wieczną wartę wielu zasłużonych, szanowanych żołnierzy Armii Krajowej, natomiast komunistyczna agentura trzyma się bardzo dobrze, niczym w latach Polski Ludowej.

→ Paweł Reising

18.04.2018

• na zdjęciu od lewej: sierż. Marian Makowski, ppłk Halina Kępińska-Bazylewicz, kpr. Stanisław Marchwicki,

foto: Paweł Reising / GazetaTrybunalska.pl

 

 

6
2

4 thoughts on “Generał Burza-Karliński – jego przyjaciele i wrogowie

  • 22/04/2018 at 11:52
    Permalink

    W IPN są akta 4 spraw Biesiadowskiego. Trzy dotyczą jego działalności konspiracyjnej,
    oraz procesu zakończonego skazaniem na lata w ciężkim obozie pracy (taka peerelowska wersja
    GUŁAG-u). Akta rozpracowania, akta śledztwa, akta procesu karnego.
    Proces teraz jest znany, a niektórzy funkcjonariusze śledczy odpowiadali później karnie
    za bestialskie metody zastosowane w trakcie przesłuchań młodzieży. Bo to była młodzież z Chrobrego,
    Handlówki, Zrzeszenia, a razem nimi Jurek.
    Ta czwarta teczka, która tak podnieca wiele osób, jest niewielka i dotyczy informatora ps. Henryk.
    Informatora, nie Tajnego Współpracownika. Tak naprawdę, to osiemnastolatka odbywającego wyrok
    w obozie pracy, którego wpisano na listę zastraszając.
    Dokumentów w niej niewiele (redaktor ma możliwość jej przejrzenia, gdyby chciał).
    Współpraca żadna, sama SB zamknęła akta informatora Henryka w 1966.
    To lata kiedy SB nie miała konkurencji, a opozycjoniści jakiegokolwiek wsparcia.
    W tym szarym czasie obywatele Piotrkowa tłumnie uczestniczyli w pochodach, brali udział w
    otwarciu kolejnej tysiąclatki (to taka szkoła), lub mokli w deszczu na trasie przejazdu Walentyny
    Tiereszkowej (kosmonautka). Bywało, że w grzali się w słońcu czekając na uczestników Wyścigu Pokoju.
    Stolarz Badek święcił triumfy w wyścigach motocyklowych, unikając bel słomy rozstawionych
    na zakrętach m.in pod Wedlem (dawniej 22 lipca) i na pl. Kościuszki. Odmówienie SB w tamtych latach, wymagało charakteru znacznie większego niż dziesięć lat później, jak uczyniło wielu obecnie szanowanych.
    Zamknięcie akt w 1966 dowodzi też braku możliwości nacisku. Skąd taki wniosek? Proste.
    Informator zostawiał kompromitujące go ślady, którymi SB mogła go szantażować i wykorzystywać.
    Zamknięto akta, bo informator był niewspółpracujący.
    Jurek Biesiadowski nie był jedynym, którego SB wikłała w swoich sieciach, ale był jednym
    z tych nielicznych, którzy mimo wszystko zachowali twarz.
    Znałem Go i jestem Mu winien głos w obronie Jego czci.

    3

    1
    Reply
    • 22/04/2018 at 14:34
      Permalink

      Szanowny Panie,

      Bardzo dziękuję za ten komentarz. Pańskie uwagi, nawet krótkie, czytam z przyjemnością. Ma Pan całkowitą rację pisząc, że do akt znajdujących się w archiwach IPN należy podchodzić z ostrożnością i nie tylko z powodu ich treści, ale przede wszystkim kontekstu historycznego, gdyż obecna ocena postaw i działalności ludzi w najmroczniejszych czasach powojennej Polski jest narażona na abberację.

      Dotyczy to nie tylko obiektywnych zdrajców, tych którzy sprzeniewierzyli się krajowi i narodowi, tajnych współpracowników służb wojskowych i milicyjnych, setek tysięcy drobnych donosicieli, ale także tych osób, które usiłuje się obecnie gloryfikować, często nazywając bohaterami, choć ich życiorysy zostały wybielone.

      Jednak z mojego punktu widzenia duże znaczenie ma stosunek samych zainteresowanych do swojej przeszłości, a z tym bywa różnie. Czerpanie profitów, powielanie nieprawdy, eksponowanie swojej osoby na uroczystościach patriotycznych, wykorzystywanie ignorancji i naiwności innych osób itd. w mojej ocenie ma służyć usankcjonowaniu napisanych od nowa życiorysów.

      Odnosząc się bezpośrednio do informatora UB Biesiadowskiego przypomnę, że „Gazeta Trybunalska” opublikwała dwa dokumenty pochodzące z teczki współpracownika: > http://gazetatrybunalska.pl/2016/02/farsa-z-zolnierzy-wykletych/. Materiały zgromadził autor powyższego artykułu red. Reising podczas swoich wizyt w łódzkim o. IPN.

      Z wyrazami szacunku

      Mariusz Baryła

      2

      1
      Reply
      • 22/04/2018 at 15:16
        Permalink

        Dokumenty nie są odręczne, a język czysto ubecki.
        Kiedyś na komendzie, kiedy opróżniałem kieszenie, usilnie próbowano zanotować,
        że w moich kieszeniach znajdowały się ,,broszury”, zdecydowanie zażądałem by dodano,
        że są o żeglarstwie i to śródlądowym, by nie wyszło, ze zamierzam udać się na Bornholm.
        Czytano mi wiele protokołów, gdybym chciał każdy poprawiać tak by było w nim dokładnie to co powiedziałem, nie wyszedłbym przed świtem. Co jak co, ale fantazję to oni mieli niezłą.
        Józef Czapski w liście do Herbert wspominał, jak matka mówiła o miłosierdziu. Radykalny
        i bardzo pryncypialny w swych poglądach Herbert, odpowiedział wierszem ,,17 września”
        i zadedykował go Czapskiemu. Można? Można!

        3

        0
        Reply
  • 18/04/2018 at 20:42
    Permalink

    Świetny artykuł, dlaczego te niemieckie media i służalce Chojniakowi media o tak ważnych sprawach nie piszą?
    A działania tych komunistów maja za zadanie zniszczyć, że Polacy walczyli również z komunistami

    15

    2
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.