Były agent bezpieki na czele Rodziny Katyńskiej

Włodzimierz P. jest potwierdzeniem zasady, że agentem służb specjalnych jest się do końca życia. Bo po latach od tzw. „upadku komuny”, gdy zaistniała taka potrzeba, szybko stanął po stronie czerwonej agentury.

Przypomnijmy, iż w 2013 r. zaistniał poważny konflikt w Zarządzie Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Piotrkowie Trybunalskim. Przewodniczący gen. Stanisław Burza-Karliński zdecydował zgodnie ze statutem o wykreśleniu z organizacji trzech członków: dwóch byłych agentów bezpieki i jednego byłego funkcjonariusza UB.

Te niby normalne działania spowodowały zmasowany atak z różnych stron. Zarówno ze strony Zarządu Głównego ŚZŻAK, starosty piotrkowskiego Stanisława C. (TW „Okrza”), a także innych instytucji i osób.

Repr. Paweł Reising / GazetaTRYBUNALSKA.pl. Kliknij, aby powiększyć.

26 września 2013 roku w Starostwie Powiatowym w Piotrkowie spotkałem prezesa Rodziny Katyńskiej Ziemi Piotrkowskiej Włodzimierza P. Znałem go od kilku lat i miałem o nim pozytywną opinię. Powiedział, że czeka właśnie na Jerzego K., który obiecał mu załatwienie kilkunastu medali „Pro Memoria” dla swoich ludzi.

Takie sprawy Jerzy K., czyli były agent KO „Jurek”, załatwiał na poczekaniu z kierownikiem Urzędu ds. Kombatantów dr Janem Ciechanowskim. Była to rzecz zadziwiająca, gdyż inni, w tym uznani bohaterowie AK, sprawy załatwiali miesiącami i nigdy nie wiedzieli z jakim skutkiem.

Korzystając z okazji zapytałem Włodzimierza P., czy słyszał o problemie agentury w Zarządzie Okręgu? Ten zamiast konkretnej odpowiedzi stał się niepewny i bardzo chaotyczny. Wyjaśniłem mu jednak, że ja interesuję się jedynie tymi agentami, którzy do tej pory prowadzą antypolską działalność, przypisują sobie fałszywe akowskie życiorysy oraz starają się przejmować władzę w organizacjach kombatanckich…

Wkrótce w IPN sprawdziłem, iż rzeczywiście współpracował z SB. Od połowy 1988 roku był najniższym rangą agentem, czyli konsultantem o kryptonimie „Kontroler”. Pracował wówczas jako rewident w Hucie Szkła Gospodarczego „Hortensja”. Jak wynika z dokumentów, Włodzimierz P. od razu zgodził się na współpracę z bezpieką, lecz tylko za pieniądze.

Repr. Paweł Reising / GazetaTRYBUNALSKA.pl. Kliknij, aby powiększyć.

W lipcu 1990 roku odmówił dalszej współpracy. W tym czasie działał już w nowo powstałej Rodzinie Katyńskiej Ziemi Piotrkowskiej! Jego ojciec por. Marian P. został zamordowany w Katyniu…

Już kilka tygodni po spotkaniu z Włodzimierzem P. w starostwie powiatowym dowiedziałem się, że mój rozmówca jednak stanął po stronie agentury. Wystawił ze wsteczną datą legitymację członkowską Rodziny Katyńskiej dla ppłk. Waldemara K.. Ten tomaszowianin bez uprawnień kombatanckich w porozumieniu ze starostą TW „Okrza” miał objąć przewodnictwo w Powiatowej Radzie Kombatantów i Osób Represjonowanych. Objąć, co trzeba podkreślić, zupełnie wbrew regulaminowi rady.

Chodziło głównie o wyrzucenie z budynku starostwa akowców na czele z gen. Stanisławem Burzą-Karlińskim oraz ppłk dr Haliną Kępińską-Bazylewicz, którzy od kilkunastu lat mieli tam swoje biuro.

Włodzimierz P. podczas sadzenia dębów pamięci, 19.04.2015 r. Foto: piotrkow.pl. Kliknij, aby powiększyć.

Nieposiadający uprawnień kombatanckich ppłk. Waldemar K., wcześniej przez kilka lat podawał się za członka nadzwyczajnego ŚZŻAK i nawet wchodził w skład Zarządu Okręgu Piotrków Trybunalski. Jednak gdy wybuchła afera z agentami, natychmiast stanął po ich stronie. Wtedy okazało się, że jest oszustem, gdyż nigdy członkiem ŚZŻAK nie był i nawet żadnej składki nie zapłacił. Gdyby nie legitymacja Rodziny Katyńskiej, Waldemar K. nie miałby żadnej podstawy, by zostać członkiem Rady Kombatantów.

Te skoordynowane działania agentury doprowadziły do tego, że akowcy w Piotrkowie nie mieli lokalu na swoje spotkania i zostali prawie wyeliminowani z życia publicznego. A lokalne gazety, relacjonując obchody różnych świąt, pomijały informacje o udziale w nich delegacji AK.

Włodzimierz P. otwarcie stanął po stronie komunistycznych oszustów, więc trudno uwierzyć, że jego postawa i zakłamanie nie miały agenturalnych podstaw. Zaangażował się w popieranie opanowanej przez agenturę Powiatowej Rady Kombatantów, a jednocześnie na ulicy przestał poznawać akowców, choć wcześniej okazywał im duży szacunek.

→ Paweł Reising

11.04.2018

• foto: piotrkow.pl

• o byłych agentach bezpieki czytaj więcej: > tutaj

 

 

15
5

3 thoughts on “Były agent bezpieki na czele Rodziny Katyńskiej

  • 12/04/2018 at 21:10
    Permalink

    Może jestem mało spostrzegawczy ale jedyne fakty, które dostrzegłem w tych dokumentach poza danymi osobowymi to: ” odmowa współpracy”. Proszę o poprawienie jeśli się mylę.

    3

    3
    Reply
  • 12/04/2018 at 16:26
    Permalink

    Już są dwie łapki w dół :-)))). Pana Stanisława C. i Włodzimierza P.:-))))))..

    13

    2
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.