Śmierć Agnieszki Kotulanki

20 lutego 2018 r. w wieku 61 lat zmarła Agnieszka Kotulanka (Agnieszka Sas-Uhrynowska). Tę przykrą wiadomość przekazali kilka godzin temu bliscy aktorki za pośrednictwem jednej z ogólnopolskich gazet.

Kotulanka była absolwentką Wydziału Aktorskiego PWST w Warszawie. W 1981, rok po ukończeniu studiów, rozpoczęła pracę w Teatrze Współczesnym w Warszawie, gdzie występowała do 1989 r. Następnie na dwa lata wyemigrowała do Kanady.

Największą popularność zdobyła grając w serialu TV pt. „Klan”, gdzie wcieliła się w rolę Krystyny Lubicz. Telenowela, emitowana przez pięć dni w tygodniu, wyniosła ją na szczyty sławy, czego potwierdzeniem okazała się przyznana w 2000 r. nagroda „Telekamery” dla najlepszej aktorki.

Kotulanka, jako Krystyna, była uosobieniem ideału współczesnej Polki: zadbana, pracowita, niezależna, lecz licząca się z głosem męża, wspaniała matka, oddana przyjaciółka, znakomita gospodyni… Tę nieskazitelną postać kreowała w latach 1997–2013.

Niespodziewanie pojawiły się pęknięcia we współpracy aktorki z produkcją serialu, wyszła na jaw jej skłonność do nadużywaniu alkoholu. Niedługo potem została usunięta z obsady. Plotkarskie portale chętnie zaczęły publikować zdjęcia zmarnowanej, samotnej kobiety, która nie potrafiła dać sobie rady, nie umiała zwalczyć wyniszczającego nałogu…

Ze związku małżeńskiego z aktorem Jackiem Sas-Uhrynowskim miała dwoje dzieci: Katarzynę i Michała. Więcej na temat tego związku można przeczytać: > tutaj.

→ (mb)

24.02.2018

• foto: materiały promocyjne serialu „Klan”

• więcej wspomnień: > tutaj

 

 

377
5

3 thoughts on “Śmierć Agnieszki Kotulanki

  • 24/02/2018 at 16:08
    Permalink

    A przecież już miało być lepiej…

    Portale donosiły o poprawie zdrowia, pojawiła się na okładce jakiegoś czasopisma kolorowego…

    Choroba alkoholowa jest straszna. Nieuleczalna, jak wiele innych chorób. Można jednak z nią żyć, ale trzeba przestrzegać kilku ciężkich do spełnienia reguł. Jeżeli nie ma się wsparcia, jeżeli nie widzi się celu w dalszym życiu – ta dziwka – wóda zawsze wygra.

    Nie wystarczy powiedzieć: „Mamo, nie pij”. Dwoje dzieci i żadne nie potrafiło zareagować. Pani Agnieszka swoją chorobą zagrażała własnemu życiu. Wtedy się błyskawicznie idzie do sądu i załatwia, co należy. Przez sześć tygodni terapii, dowiedziałaby się, może, że życie jest warte więcej, niż wóda. Jeżeli nie – to trzeba walczyć do skutku.

    Często jest tak, że się nie da. Ale, jak pisze redaktor, plotkarskie portale chętnie zamieszczały zdjęcia Kotulanki, popijającej po kryjomu w parku, czy w stanie odstawienia idącej po kolejną dawkę trucizny. Niewykluczone, że paparazzo, jeden z drugim trzymał w czasie robienia zdjęć butelkę z piwem.

    6

    7
    Reply
    • 24/02/2018 at 16:23
      Permalink

      No cóż jeżeli to prawda to szkoda kobity

      3

      6
      Reply
    • 24/02/2018 at 16:33
      Permalink

      Otoz to, najwazniejsze by miec przy sobie kogos, kto w odpowiedni sposob zareaguje i bedzie konsekwentny w dzialaniu. W pojedynke bylo to nie mozliwe by sobie poradzila. Bardzo szkoda kobiety.

      7

      8
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.