Recenzja filmu Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”

Jeszcze jeden, znakomity dokument w reżyserii  Grzegorza Brauna. Tym razem opowiada o Marcinie Lutrze i jego protestanckiej rewolcie.
Kliknij, aby powiększyć.

Film nosi podtytuł: „100 minut prawdy na 500 lecie zakłamania” i ukazuje się w 500-lecie rewolucji protestanckiej, tak obecnie czczonej przez wyznawców Lutra, ale również, o zgrozo, przez część hierarchii katolickiej.

Na ekranie występuje kilkunastu znakomitych uczonych z kilku krajów: teologów, historyków i filozofów, opowiadających o buntowniku jego własnymi słowami, jako że wiele wykładów i opowieści zostało zanotowanych przez jego zwolenników. Jest to więc, jak mówi reżyser, autoprezentacja samego M. Lutra.

W filmie pojawiają się zdjęcia z miejsc życia i działalności bohatera narracji, średniowieczne grafiki i znakomite, częstokroć zabawne animacje stylizowane na ówczesne ryciny. Całości towarzyszy oryginalna, autorska muzyka nagrana przez orkiestrę. Film trwa tyle, ile przeciętny obraz fabularny, czyli godzinę i czterdzieści minut, a mimo to ani przez chwilę nie nudzi.

Mamy okazję zobaczyć prawdziwą postać Lutra, człowieka gwałtownego, który po zabójstwie przeciwnika w pojedynku chroni się w klasztorze, by uciec przed wyrokiem śmierci. Jest pijakiem, obżartuchem i rozpustnikiem, który w obawie przed potępieniem wiecznym, szuka w Biblii słów, dających mu nadzieję na zbawienie i znajduje takie stwierdzenie w liście św. Pawła do Rzymian, że zbawienie można otrzymać przez wiarę. Historycy twierdzą, że w tym momencie przeżył objawienie, gdy bowiem nie ma się siły do walki z własnymi grzechami i nie zamierza rezygnować z występnego życia, bo jego poglądy, jak twierdzi, są dane mu przez samego Boga, a to wystarczy, że będzie głęboko wierzył, a zostanie zbawiony. I tak zaczyna się jego walka z Kościołem katolickim i jego teologią.

Początkowo protestuje przeciwko kupczeniu odpustami i ma tu niewątpliwą rację, ale na tym nie poprzestaje. Twierdzi że zbawienie otrzymuje się jedynie poprzez łaskę wiary, ale nie poprzez uczynki, co prowadzi, jak można łatwo się domyśleć, do katastrofalnych skutków. Nie potrzebna staje się msza św., sakramenty, odpuszczenie grzechów. W tej sytuacji zbędni są też kapłani. Luter wie, że sam tej wojny nie wygra, zwraca się więc ze swoją nauką do książąt Rzeszy Niemieckiej, którzy chętnie korzystają z możliwości przejęcia na siebie roli biskupów nowego obrządku i rozpoczynają grabienie bogatych klasztorów i opactw oraz dają przykład polowania na księży, pojmowanych i mordowanych bez litości. W ten sposób zaprzepaszczona zostaje doktryna rozdziału władzy religijnej i świeckiej.

W 1521 roku papież Leon X nakłada na Lutra wieczną ekskomunikę. Nie powstrzymuje to jego zaciętości i nienawiści do Kościoła. Gdy w 1525 roku wybucha wojna chłopska, w której książęta mordują ok. 150 tys. chłopów, Luter staje po stronie książąt i wykrzykuje, że należy walczyć dotąd, dopóki nie spadnie ostatni, chłopski łeb.

Za wielką zasługę Lutra uznaje się przetłumaczenie Biblii na język niemiecki, zapomina się przy tym, że po pierwsze były już wcześniejsze tłumaczenia, i o tym, że usunął on ze swego przekładu 6 ksiąg biblijnych, które kolidowały z jego przekonaniami. Nie chce się też pamiętać o jego nienawiści do Żydów, do Serbołużyczan, których w „Rozmowach przy stole” nazwał najgorszym ze wszystkich narodów, oraz zgody na palenie na stosie heretyków i czarownic. Te jego poglądy były przyczyną strasznej  śmierci tysięcy niewinnych ludzi.

Luter umiera w 1546 roku ,w wieku 63 lat, po całonocnym pijaństwie, ale idee przez niego stworzone nie umierają, trwają do naszych czasów. Jego pisma wykorzystywał np. Adolf Hitler, a dzisiejsze pomysły genderystów, aborcjonistów, zwolenników eugeniki są dalekim odbiciem myśli wichrzyciela i buntownika z pierwszej połowy XVI wieku.

Choćby z tego powodu warto jest kupić (> link) płytę DVD z filmem Grzegorza Brauna, żeby zrozumieć, skąd biorą się niektóre z karykaturalnych pomysłów dzisiejszych piewców postępu i w jakim właściwie świecie żyjemy. Nie obronimy naszej tradycji i naszej cywilizacji, jeśli nie będziemy wiedzieć, jakie są zagrożenia i jak się przed nimi uchronić.

„Luter i rewolucja protestancka”, to bardzo pouczająca i wartościowa produkcja, która winna być szeroko dystrybuowana, gdyż jej nadrzędnym celem jest obrona Kościoła katolickiego – opoki, na której zbudowane jest państwo polskie. Czy tak się stanie? Grzegorz Braun nie jest ulubieńcem publicznych mediów, dla obecnej władzy jego bezkompromisowość i stanowczość w nazywaniu zjawisk i rzeczy wydaje się być kłopotliwa, a to, jak można przypuszczać, jest dla decydentów istotniejsze niż przekaz tego wyjątkowego i bardzo ważnego filmu.

→ Zbigniew Rutkowski

10.12.2017

• collage: GazetaTRYBUNALSKA.pl

• czytaj także: > „Projekcja filmu „Luter i rewolucja protestancka” i spotkanie z Grzegorzem Braunem”

• czytaj także: > „Żyjemy w świecie, w którym Luter triumfuje zza grobu – rozmowa z Grzegorzem Braunem”

 

 

8
1

3 thoughts on “Recenzja filmu Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.