Przymus dyktatury

Naczelny kanon modowej urody, to szczupła osoba, z podkrążonymi oczami, a jeśli chodzi o kobietę, to koniecznie chuda i kuso ubrana.

Nastoletnie modelki często omdlewają na wybiegach z powodu stosowania drakońskich diet. Traktowanie tego wzorca jako dogmatu jest moim zdaniem wbrew zasadom równości społecznej, albowiem sprawia, że dyskryminowane są osoby z nadwagą i o bardzo niskim wzroście.

Dla tych klientów przeważnie brak jest w sklepach odzieży na ich sylwetkę. Dominują, podobnie jak na wybiegach, wąskie rozmiary.

Ponadto często dochodzi do dręczenia nastolatek odbiegających od ustalonej normy. Niewybredne epitety pojawiają się szczególnie na portalach społecznościowych i przykrych filmikach pełnych przemocy i okrucieństwa.

W wyniku oddziaływania tej fałszywej doktryny wiele kobiet i dziewcząt aplikuje sobie, często zagrażające życiu, diety i zabiegi liposukcji. Temu zawirowaniu winna jest głównie globalna presja, by być za wszelką cenę szczupłą i stroić się w markowe ciuchy.

Uzależnienie od dyrektyw projektantów i chirurgów plastycznych w kwestii wyglądu określić można mianem syndromu paryskiego. Podsycają go telewizje śniadaniowe, kolorowe magazyny, blogi tematyczne i wideoklipy lansujące aktualne stylistyczne nowinki.

Przejawem bezwzględności jest zmuszanie modelek do męczącego, nienaturalnego chodu na wybiegu. Dziwaczna marszruta stanowi ciąg szybkich ruchów krzyżujących się ze sobą nóg, kierujących się jednak wzdłuż jednej linii prostej. Przypomina to nerwowe podskoki zabiedzonych, bezdomnych i niedożywionych kotek na wysoko rozpostartej cienkiej linie.

Niektórzy ludzie zachowują się jak małpy. Za wszelką cenę pragną posiadać to, co w danej chwili narzuca modowy dyktat. Ci mniej zamożni, aby dodać sobie pewności siebie decydują się na podróbki znanych marek.

Przypuśćmy, że za przebój sezonu uznano nocniki. Nie trzeba byłoby zbyt długo czekać, aby w takim nakryciu głowy zaczęły paradować eleganckie panie. Jeśli myślicie, że przesadzam spójrzcie, co zrobiono z podartymi dżinsami, uznając dziury i przetarcia za obowiązujący kanon.

Moda, to przemysł, a przemysł, to konsument. Nie ma więc w najbliższej przyszłości nadziei na osłabienie, lub ograniczenie zamordystycznych nakazów mediolańskich, paryskich i nowojorskich bossów, którzy wykorzystując naiwność swoich wyznawców, będą ich masowo otumaniali.

→ Cezary Różycki

14.12.2017

• foto: pixabay.com

 

 

3
1

One thought on “Przymus dyktatury

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.