Piotrków. Ostatnie pożegnanie kasztanowców z ulicy Cmentarnej. Odpowiedź z RDOŚ w Łodzi

Urząd Miasta Piotrkowa nakazał pozbycie się 31 kasztanowców rosnących od dziesiątków lat przy ul. Cmentarnej. Ta przykra dyspozycja została wykonana w drugiej połowie grudnia 2017 r.
Kliknij, aby powiększyć.

Drzewa, tak samo jak Stary Cmentarz, były naturalnym elementem krajobrazu, a zeszłoroczna interwencja naszej gazety (> link) przyczyniła się do ochrony tych pięknych, dumnie stojących drzew.

Już w trakcie wycinki otrzymaliśmy kilkadziesiąt telefonów i e-maili od zrozpaczonych mieszkańców nie kryjących rozczarowania decyzją władz, które swoje zarządzenie uzasadniły wynikami „specjalistycznej eksperty drzewostanu, która wykazała, że kasztanowce są chore i puste w środku”.

Ponieważ do urzędników piotrkowskiego magistratu mamy, łagodnie mówiąc, ograniczone zaufanie, napisaliśmy pismo do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Łodzi z prośbą o ustosunkowanie się do całej sytuacji. Odpowiedź nadeszła wczoraj, publikujemy ją w całości.

Formalnie wszystko jest w porządku, zlecono opinię dendrologiczną, choroba kasztanowców okazała się na tyle zaawansowana, że należało je usunąć, Urząd Marszałkowski wysłał komisję do oceny stanu drzew, a po wizji lokalnej klepnął zgodę. Nas jednak zaciekawił fragment:

Nie znamy treści tych wyjaśnień, za kilka dni „Gazeta Trybunalska” wystąpi o ich dostarczenie, ale praktyka podpowiada nam, że w trakcie przebudowy ulicy mogło dojść do naruszenia struktury podziemnej drzewostanu, a to przełożyło się na jego żywotność.

Kliknij, aby powiększyć.

Urzędowy portal „piotrkow.pl” zamieścił 20.12.2017 r. notatkę pt. „Chore drzewa znikają z Cmentarnej”, znalazł się tam zapis: Przystępując do modernizacji ulicy Cmentarnej, odpowiadając na głosy mieszkańców, nie zakładano wycinki –  nadających uroku tej ulicy – kasztanowców stających wzdłuż drogi. Niestety rzeczywistość okazała się okrutna. Po wichurach, które przechodziły nad miastem w okresie letnio-jesiennym, kilka z nich zostało powalonych.

Przez ostatnie 30 lat problem nie istniał, choć wiatry wiały potężne, wszystko zmieniło się wkrótce po zakończeniu prac ziemnych. Również i w tym przypadku urzędnicy próbują się wybielać, ale wnioski nasuwają się same:

1) Być może to nie orkan Ksawery był główną przyczyną obalenia nocą 15 września i 6 października 2017 r. czterech kasztanowców i jednego klonu, ale ingerencja ekipy budowlanej w ukorzenienie roślin. Nadzór inwestorski musiał więc mieć świadomość, że drzewa mają osłabione „fundamenty”.

2) Jeśli zaś stan nasadzeń był zły już wcześniej, a odpowiadająca za miejskie inwestycje dyrektor Małgorzata Majczyna nie zleciła ekspertyzy ich stanu podczas tworzenia dokumentacji technicznej, to oznacza, że nie dopełniła swoich obowiązków i naraziła na niebezpieczeństwo dziesiątki tysięcy osób.

Tę ostatnią kwestię także postaramy się wyjaśnić.

Kliknij, aby powiększyć.

Od początku ta sprawa wydała się nam podejrzana, tym bardziej, że po materiale red. Reisinga „Piotrków. Ostatnie pożegnanie kasztanowców z ulicy Cmentarnej” w portalach sprzyjających urzędowi pojawiły się propagandowe produkcyjniaki uznające racje biurokratów.

Na zakończenie należy dodać, że cytowana przez „piotrkow.pl” Majczyna twierdząca, jakoby „kasztanowce były puste w środku”, mija się z prawdą o czym świadczą zdjęcia Reisinga i te nadesłane przez naszego Czytelnika.   

Z pewnością do tematu jeszcze powrócimy.

→ (mb)

30.12.2017

• foto: P. Reising / GazetaTRYBUNALSKA.pl

• więcej o ulicy Cmentarnej można znaleźć: > tutaj

 

 

29
1

4 thoughts on “Piotrków. Ostatnie pożegnanie kasztanowców z ulicy Cmentarnej. Odpowiedź z RDOŚ w Łodzi

  • 03/01/2018 at 10:34
    Permalink

    Urodziłam się w Piotrkowie i odwiedzając cmentarz zawsze towarzyszył mi obraz pięknych kasztanowców, (szczególnie wiosną i latem).
    W całej Polsce od wielu lat ten gatunek drzew narażony jest na jakąś chorobę. W niektórych miastach drzewa są zabezpieczane przed szkodnikami. U nas nikt o to nie zadbał. Przeprowadzono niezwykle kosztowny remont ulicy i nagle okazało się, że wszystkie kasztanowce są do usunięcia.
    Jak można marnotrawić tak publiczne pieniądze?
    Nie wspominając o stracie pięknych,wiekowych drzew. Wczoraj przejeżdżałam ulicą Cmentarną.
    Przykry i przytłaczający obraz. Najbardziej szokujący fakt to ten, że wiele z tych kasztanowców było całkiem zdrowych. Bestialstwo.

    6

    1
    Reply
  • 01/01/2018 at 11:54
    Permalink

    Zadałem kiedyś pytanie kierownikowi urzędu dlaczego tak łatwo wydaje zgodę na wycinkę
    drzew przy drogach.? Usłyszałem: a kto zapłaci, jak drzewo komuś na łeb spadnie?
    Jak widać, ta najbardziej rozpowszechniony argument i zapewne najbardziej kłamliwy.
    istnieje coś takiego jak ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, oraz konserwacja
    drzewostanu. To pierwsze pozwala na spokojny sen winnego, a to drugie jest obowiązkiem
    właściciela nieruchomości. Posadziłem wiele drzew, kilka też wyciąłem, ale najbardziej mi szkoda
    lipy, którą wycieli bezprawnie drogowcy pod moja nieobecność i sprzedali na pniu.
    Gdybym to ja wtedy zrobił, zapłaciłbym kilkadziesiąt tysięcy kary, choć było to moje drzewo i mój grunt.
    Urzędnik, który wydaje pochopną zgodę na wycięcie drzewa w przestrzeni publicznej powinien
    płacić grzywnę i dodatkowo zasadzić sto drzew.

    9

    3
    Reply
    • 31/12/2017 at 20:51
      Permalink

      Dobra robota. (red.)

      8

      3
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.