Ludzie listy piszą… Zakazana, jak za komuny, książka o Piotrkowie

Publikujemy bez skreśleń w oryginalnej pisowni list naszego Czytelnika, który dotarł do redakcji w połowie grudnia 2017 r.

Panie Redaktorze,

Czytam ostatnio na epiotrkow,pl, że ma ukazać się nowa książka o Piotrkowie i że jest ona wyjątkowa, a dlaczego? Bo jak wyjaśnia mi epiotrkow, ukazuje się w roku jubileuszu 800-lecia miasta. O książce krzyczy lokalne radio i plakaty łącznie z tymi w emzetkach. Dziwi mnie ta wyjątkowość, bo przy pierwszym wydaniu tej książki aż takiego hałasu raczej nie było.

Naszła mnie przy tym wszystkim refleksja, bo jakoś miesiąc temu do moich rąk dostała się książka piotrkowskiego historyka pt. „Węgrzy, Szkoci i Ormianie”. Facet (jak pisze we wstępie) prawie trzy lata spędził na wyłuskiwaniu z różnych polskich archiwów najdrobniejszych wzmianek o mieszkających w Piotrkowie w XVI-XVIII wieku, Szkotach, Węgrach i Ormianach, śledził rozwój elit miejskich i stosunki etniczne. Ośmielę się powiedzieć, że książki o Piotrkowie tak doskonałej nie czytałem od dawna. Co więcej, autor wydał ją w roku 800-lecia miasta i dlatego książkę można było otrzymać zupełnie za darmo!

I to jest prawdziwy prezent dla mieszkańców i prawdziwe wydarzenie 800-lecia – doskonała książka o historii Piotrkowa w dodatku udostępniana piotrkowianom za darmo! Ale skąd dowiedziałem się o istnieniu takiej książki? Czyżby z okazji 800-lecia poinformował mnie o tym finansowany przez UM portal 800 lat Piotrkowa? A może oficjalna strona UM? Być może generująca coraz większe koszty TV Piotrków pod wodzą niezależnej redaktor Elżbiety Jarszak? A może poinformowała o tym Strefa FM, albo portal epiotrkow?

Nie Panie Redaktorze: dowiedziałem się o książce z portalu społecznościowego! (z profilu Piotrków moje Ukochane Miasto). Wstyd to dla Piotrkowa, że wydaje książki o pszczółkach i grafomańskie tomiki a w roku 800-lecia nie przyłożyło nawet ręki do wydania wartościowej pozycji, w którą autor włożył tytaniczną pracę, której efekty widać na każdej stronie, w każdym akapicie i każdej linijce. Po co właściwie jest Wydawnictwo Piotrków 800, skoro nie wydaje się takich książek?

Pytam się więc Panie Redaktorze jak to właściwie jest? Dlaczego w roku 800-lecia ponoć tak ważnym dla władz Piotrkowa nie dowiaduję się ni słowem o świetnej książce dotyczącej historii Piotrkowa i do tego jeszcze rozdawanej za darmo? Widać autor nie po linii władzy – pomyślałem. I chyba trafiłem w środek tarczy – kilka dni temu przeczytałem książkę ponownie i zadałem sobie pytanie: czy władze i sympatyzujące z nimi media mogą mówić o książce, w której autor pisze, że Agnieszka Warchulińska jest przykładem niewłaściwie prowadzonej popularyzacji? Czy dowiem się o książce z TV Piotrków, skoro autor wskazuje na niekompetencje prowadzących program „Piotrków, którego nie znacie”? Czy wreszcie napisze o niej oficjalny portal miejski, skoro autor bazując na źródłach archiwalnych pokazuje jak wielką bujdą jest tzw. Trakt Wielu Kultur i obala mity wielokulturowości tak silnie promowanej, a zbudowanej na fałszach i przekłamaniach?

Chciałbym powiedzieć jedno, jeśli list Pan opublikuje: dziękuję za tą piękną książkę i że Panu się chce jeszcze cokolwiek robić w tym mieście, gdzie uprawia się wyłącznie kult mierności.

A Pan Redaktorze, jak nie wierzy, niech się Pan przejdzie do księgarni w Rynku – może został im jeszcze jakiś egzemplarz, a przeczytać warto.

Serdeczności

P.G.

(imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

Odpowiadamy: krótką recenzję zamieściła „Gazeta Trybunalska”: > tutaj. Niestety nie mamy wpływu na to, co dzieje się w tzw. piotrkowskich mediach, łącznie z miejską TV, ale mamy nadzieję, że kiedy zmieni się układ sił politycznych znaczna część osobników tam zatrudnionych zostanie wyeliminowana z życia publicznego.

→ (mb)

28.12.2017

• repr. P. Reising / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

10
1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.