Prawdziwa Maryla Rodowicz – 50 lat na scenie!

Jeszcze w piątek, 15 września 2017 roku, w dzień rozpoczęcia tegorocznego 54. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej zwolennicy Platformy Obywatelskiej rozpowszechniali „newsy”, że nie ma chętnych do kupowania biletów do opolskiego amfiteatru, że 30 procent z nich jest niesprzedanych, że organizatorzy muszę je rozdawać, a może nawet wciskać ludziom na siłę. Rozgłaszali w internecie, że impreza będzie wielką klapą…

A tymczasem już pierwszy koncert zorganizowany z okazji 50-lecia pracy scenicznej Maryli Rodowicz okazał się wspaniałym widowiskiem. 5,5 mln telewidzów obejrzało transmisję z Opola. Królowa Polskiej Piosenki pokazała swoją wielką klasę, ogromny dorobek, była w znakomitej formie, a zaproszeni na scenę młodsi wykonawcy, również stanęli na wysokości zadania. Koncert zatytułowany był „Wariatka tańczy”, więc Maryla nie tylko śpiewała, lecz też zatańczyła.

Któż nie zna takich przebojów jak „Ballada wagonowa”, „Małgośka”, „Mówiły mu”, „Jadą wozy kolorowe”, „Sing Sing”, „Do łezki łezka”, „Szparka sekretarka”, „Niech żyje bal”, „Łatwopalni”, „Damą być”, „Co się stało z mamą”,  „Kolorowe jarmarki”… A to nie wszystko, gdyż w tym samym dniu miała premiera nowego albumu zatytułowanego „Ach świecie” oraz zapowiedziano nową trasę koncertową po kraju.

Na bis Maryla Rodowicz zaśpiewała piosenkę-przesłanie: „Ale to już było i nie wróci więcej, i choć tyle się zdarzyło, to do przodu wciąż wyrywa głupie serce…”. I niech wyrywa jeszcze długo, żeby dawało nam radości i wzruszeń przez kolejnych 50 lat!

Z okazji jubileuszu Artystki przypominamy fragmenty rozmowy przeprowadzonej kilka lat temu:

– W starym tygodniku pod Pani dużym zdjęciem umieszczono następujący podpis: „Nawet najpopularniejsze telewizyjne postacie nie wytrzymują konkurencji z Marylą Rodowicz.” – Czy spróbuje Pani zgadnąć, z którego roku jest ta gazeta?

– Nie mam pojęcia.

– Jest to tygodnik „Ekran” z lipca 1970 roku.

– No tak, pamiętam te pierwsze okładki, było ich ponad sto.

– Proszę, to jest dla Pani ta gazeta w prezencie.

– Dziękuję.

– Jestem pod wrażeniem Pani koncertu. Chyba bez takich występów i kontaktów z publicznością nie mogłaby Pani żyć?

– Koncerty to mój żywioł. Jest publiczność, natychmiastowa reakcja – to co lubię…

– Współczesne „gwiazdki” powinny brać u Pani lekcje, a niestety wciąż panuje przekonanie, że zamiast prawdziwej sztuki, w którą wkłada się całe serce, wystarczą skandaliki dla brukowych gazetek.

– Nikomu nie zazdroszczę. Podziwiam nowe gwiazdy – Kamila Bednarka, Ewę Farną, zespół Enej.

– Być może drzemie w Pani jakiś kabaretowy bakcyl? A przecież, co może nie wszyscy wiedzą, w młodości oprócz śpiewania była Pani również sportsmenką i występowała właśnie w kabarecie.

– Ma pan rację. Kabaret i teatr wywarły na mnie ogromny wpływ. Brałam udział w musicalu „Szalona lokomotywa” w krakowskim Teatrze STU, występowałam w Kabarecikach Olgi Lipińskiej. Lubię bawić się kostiumem, teatralizować swoje występy.

– Chyba można powiedzieć, że show-biznes to dyscyplina drużynowa, w której trzeba umieć dobierać sobie właściwe osoby?

– Moi muzycy reprezentują najwyższą klasę. Wnoszą swój talent i energię. Z menadżerem i ekipą techniczną od lat tworzymy faktycznie niezłą drużynę

– Pani płyty rozeszły się w milionach egzemplarzy, dała Pani tysiące koncertów w wielu krajach, więc kontaktów z fanami z pewnością nie brakowało. Czy najbardziej zaskakującym fanem był Fidel Castro?

– E, nie. To jeden z wielu. Spotkanie z nim po koncercie w Hawanie trwało pół godziny. Wtedy był przystojniakiem w mundurze, więc był atrakcyjny. Fani są dla mnie bardzo ważni. W każdym mieście po koncercie kogoś obejmuję, rozmawiamy, robimy zdjęcia…

– Podoba mi się Pani niedawno wydana płyta „Buty 2” napisana do tekstów śp. Agnieszki Osieckiej. Dziwię się jednak, że nie słychać tych piosenek w rozgłośniach radiowych…

– Mówi się trudno i żyje dalej. W październiku planowana jest reedycja płyty „Buty 2” i chcemy dodać płytę z koncertem z piosenkami Agnieszki Osieckiej

– Piosenki z tej płyty to piękna poezja śpiewana, lecz dostrzec można w nich echo problemów alkoholowych Agnieszki Osieckiej. Na przykład w piosence pt. „Gdzie ta muzyczka” słyszymy: „Czy mam pić i palić/ Czy się cicho żalić/ Jak samotny Bóg/ Zdarty ciut, smutny ciut”…

– Bez przesady. Agnieszka nie piła więcej niż inni. Tyle że była chora i nie leczyła się. Teksty na tej płycie są takie damsko-męskie pełne żalu, o niespełnionej miłości, o rozczarowaniach itp.

– Czy wie Pani, że w Piotrkowie jest jedyne w Polsce rondo im. Agnieszki Osieckiej?

– Niesamowite, nie wiedziałam! Powinnam tam zaśpiewać na tym rondzie.

– Dziękuję za rozmowę.

→ Paweł Reising

16.09.2017

• foto: TVP / screen GT

 

 

43
1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.