Łódzkie ślady Stanisława Czernika

Zawsze, gdy odwiedzam łódzki Ogród Botaniczny i widzę w nim chałupę krytą strzechą sprowadzoną z Ldzania przypomina mi się Stanisław Czernik.

Poeta, prozaik niestety dziś już nieco zapomniany, trochę staromodny, pewnie czytany tylko na wydziałach polonistyki. Autor wierszy, powieści historycznych, opowiadań, recenzji, wspomnień. A przecież Czernik przez wiele lat był związany z Łodzią, z łódzkim oddziałem Związku Literatów Polskich, którego był prezesem i bardzo wiele zrobił po II wojnie dla łódzkiej literatury. Ale od początku.

Stanisław Czernik urodzony w 1899 roku w Zochcinie (województwo świętokrzyskie), syn chłopa, dzieciństwo spędził na wsi, w Opatowie, w domu pod wierzbami. I choć kochał ziemie (podkreślał jej wartość jako żywicielki), zboże, wiejskie pejzaże, wybrał życie w małych, prowincjonalnych miasteczkach (np. w Ostrzeszowie, miał tam widok na średniowieczną, kazimierzowską wieżę), a także w wielkich metropoliach.

Często zmieniał miejsce zamieszkania. Z zawodu nauczyciel, doskonale sprawdzał się jako promotor poezji i wydawca, z jego rad korzystało wielu początkujących poetów. Organizował spotkania literackie, jubileusze pisarzy i poetów, dzięki niemu powstało Wydawnictwo Łódzkie, które wydawało książki autorów z dorobkiem jak i debiutujących twórców.

Łódź miała być miastem włókienniczym, ciężko pracujących robotników, a nie miastem lekkoduchów i poetów. Włókiennictwo już prawie tutaj nie istnieje, a poeci przetrwali, choć w tych czasach kapitalizmu mają bardzo pod górę, gdyż na literaturę ciągle brakuje pieniędzy.

W Łodzi wprowadził się do kamienicy na rogu Kościuszki i Mickiewicza, kiedyś nazywano ją Domem Literatów, gdyż mieszkali tam pisarze i poeci, teraz na jej ścianach wiszą pamiątkowe tablice. Literaci wyprowadzili się lub umarli, choć mieszka tam nadal jedna z łódzkich poetek, która podtrzymuje tradycje artystyczne tej kamienicy.

Dziś to samo centrum miasta, ciągły ruch tramwajów, autobusów, samochodów i sławne centrum przesiadkowe zwane „Stajnią Jednorożców”. Łódź w latach pięćdziesiątych, kiedy sprowadził się tu Czernik była wielkim fabrykanckim miastem, pełnym kominów, robotniczych domków, brukowanych ulic, rynsztoków. I Stanisław Czernik w tym miejskim pejzażu z betonu jednak się odnalazł. Choć w wierszach ciągle wracał do wiejskich obrazów, które trwały przed jego oczami, trochę arkadyjskie, choć wiedział, że życie na wsi nie jest proste. Wracał w wierszach do swoich buków, bielonego domu, strzechy porośniętej mchem, kłosów, koni, świątków, zapachu siana. Może ktoś powie, że sentymentalne są te jego wiersze, ale mają one w sobie prostotę i autentyzm.

I on z pochodzeniem chłopskim z dziada, pradziada, często zresztą podkreślał, że jego przodkowie żyli z pługa i wideł, a słowo poetyckie było im obce, spoczął na łódzkim cmentarzu rzymskokatolicki św. Józefa przy ulicy Ogrodowej, z daleka od zielonych łąk, sadów i śpiewu skowronków. Na łódzkich cmentarzach dominują kawki, sójki i sroki. Czernik wybrał literaturę, której do końca był wierny. Zamiast poletka ziemi uprawiał w trudzie poletko poezji. I zebrał obfity plon w postaci własnych książek i książek innych autorów.

W Łodzi oczywiście jest ulica Czernika, tablica poświęcona poecie a Biblioteka Publiczna Łódź-Bałuty nosi jego imię. Czyli nadal ktoś o nim pamięta.

Należy też wspomnieć o konkursie poetyckim im. Stanisława Czernika organizowanym przez maleńki, lecz malowniczy i bardzo przychylny poetom Ostrzeszów (województwo wielkopolskie). W takich miejscach też można znaleźć coś inspirującego wśród kamieniczek i śladów po wielkiej, średniowiecznej historii.

→ Magdalena Cybulska

14.09.2017

• grafika: frag. portretu St. Czernika autorstwa Zbigniewa Kresowatego / wikipedia.pl

• foto: Magdalena Cybulska / GazetaTRYBUNALSKA.pl

• więcej tekstów Magdaleny: > tutaj

 

 

0
0

One thought on “Łódzkie ślady Stanisława Czernika

  • 14/09/2017 at 21:23
    Permalink

    W maju 1965 roku Stanisław Czernik był przewodniczącym jury piotrkowskiego Turnieju Jednego Wiersza, który zapoczątkował ogólnopolski konkurs o „Rubinową Hortensję”.

    3

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.