Alternatywna lekcja dla Martina Schulza

Nie ma dnia, żeby w Niemczech nie dochodziło do kradzieży, oszustw, napadów, gwałtów, których sprawcami są imigranci.
Kliknij, aby powiększyć.

Od kilku tygodni toczy się ostra walka polityczna przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi. Dwaj główni gracze to rządząca partia CDU Angeli Merkel, oraz opozycyjna SPD – Martina Schulza. Te ugrupowania od wielu lat dzielą się władzą, więc wydawać się mogłoby, że w wyborczych materiałach będą wzajemnie się atakować. Tymczasem największym zagrożeniem dla nich jest nowe ugrupowanie – AfD, czyli Alternatywa dla Niemiec, jedyna partia odważnie mówiąca o potrzebie usunięcia islamu z życia publicznego.

Ogromną niechęć wobec AfD widać zwłaszcza u Martina Schulza. Ten przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec jest liderem socjalistów w Parlamencie Europejskim, a od stycznia br. przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. W tej roli wielokrotnie dawał wyraz niechęci wobec władz w Warszawie.

Jak już miesiąc temu podawała niemiecka prasa, socjalista Schulz nie ma najmniejszych szans z pewną siebie kanclerz Angelą Merkel. Szermuje on chwytliwymi hasłami, że Niemcy są potęgą gospodarczą, więc on będzie dbał o swoich obywateli, obiecuje większe pieniądze na emerytury, szkolnictwo, zasiłki itp.

– Całe moje życie – mówi dumnie – walczyłem o silną Europę i broniłem prawa, ale nigdy nie było to tak ważne jak w ostatnich dniach.

Zagrożenia nie widzi w ogromnym napływie islamskich imigrantów, lecz w AfD! Twierdzi, że jest to partia radykalnie-prawicowa i nie ma dla niej miejsca w Bundestagu. Zarzuca jej rasizm, nacjonalizm a nawet populizm! Myśl, że Alternatywa dla Niemiec mogłaby dostać się do parlamentu, jest dla niego, jak sam przyznaje – „nie do zniesienia”.

Tymczasem liderka AfD, 38-letnia ekonomistka dr Alice Weidel stwierdziła, że „kanclerz Merkel nie zamierza naprawiać popełnionych przez siebie poważnych błędów w polityce. Poziom migracji do Niemiec wciąż jest ogromnie niebezpieczny. To oznacza, że dalsze rozdawanie azylu tylko pogłębi chaos…”. Przypomniała również zatrważający bilans nowych przestępstw popełnionych przez przybyszy, mówiąc że tylko w ostatnich dniach liczba ofiar napaści na tle seksualnym wzrosła do 12 ofiar.

AfD przedstawia Martina Schulza jako socjalistycznego populistę o mentalności komunistycznych aparatczyków z Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Udziela mu zarazem „lekcji”, w której wyjaśnia, że używanie określenia „uchodźcy” jest fałszywe. Prawdziwym określeniem powinno być – „nielegalni imigranci”. Uciekinierów z ogarniętej wojną Syrii jest zaledwie parę procent wszystkich przybyszy.

Jeszcze trzy miesiące temu wydawało się, że AfD nie zagrozi kandydatom z CDU i SPD, może nawet nie dostanie się do Bundestagu. Tymczasem jej notowania gwałtownie rosną. Gdy na SPD Schulza obecnie zamierza głosować niespełna 20 procent wyborców, to na AfP już 12 procent. Jednak w najbliższą niedzielę wynik może być odwrotny i właśnie takiej kompromitacji najbardziej boi się eurosocjalista Schulz!

Alternatywa dla Niemiec używa wiele mówiącego hasła „Ostatnia szansa”. Twierdzi, że oddanie głosów na jej kandydatów jest jedynym ratunkiem dla kraju stojącego nad przepaścią. Za kolejne 4 lata może być już za późno, gdyż Niemcy zostaną zalani przez imigrantów i Turków, których ugrupowania polityczne zaczną przejmować władzę. Islam jest sprzeczny z zasadami panującymi w Europie. Na plakatach AfD często przypomina o wzrastającej przestępczości, o ogromnych kosztach przyjmowania imigrantów i o nieudolności CDU i SPD. Na jednym z wyborczych druków AfD przedstawia uzbrojonego islamistę pytając: „co będzie, gdy ekstremista przyjdzie na plac zabaw?”…

Czy mówienie prawdy, nawet jeśli jest ona bolesna, oraz zadawanie niewygodnych pytań oznacza, że jest się radykałem i nacjonalistą?!

→ Paweł Reising

21.09.2015

• grafika: afd

 

 

1
1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.