Śmierć na rydwanie, czyli Stanisław Rembek o wojnie 1920 roku

Uczeń piotrkowskiego gimnazjum Stanisław Rembek w 1919 roku wstąpił na ochotnika do Wojska Polskiego, aby bronić ojczyzny przed bolszewicką nawałą.

Walczył jako artylerzysta. Z prowadzonego przez niego dziennika poznajmy, co wydarzyło się w poniedziałek 5 lipca 1920 roku:

Kościół pw. św. Jacka i Doroty w Piotrkowie Trybunalskim. Tablica pamiątkowa i ozdobny fresk poświęcone żołnierzom 25 Pułku Piechoty poległym w latach 1918-1920 w obronie Ojczyzny.

Piechurzy w hełmach różnych kształtów i barw pędzili z karabinami maszynowymi oraz aparatami i centralami telefonicznymi. Mijały ich w galopie wozy i powózki. Jakiś żołnierz jechał na dwukółce z karabinem maszynowym . Nakryty był białą celtą i trzymał kosę na ramieniu, więc wyglądał jak śmierć na rydwanie. Jeźdźcy wymijali wszystkich, wznosząc chmury kurzu, który zasłaniał wszystko. Tylko ranni wlekli się wolno, poobwijani zakrwawionymi bandażami. Niektórych podtrzymywali towarzysze. Bolszewicy trzymali drogę pod huraganowym ogniem artylerii. Granaty gwizdały i wybuchały na szosie oraz po jej bokach, wznosząc olbrzymie słupy ziemi. Niektóre padały bez eksplozji. Piechurzy padali co chwila na ziemię, konie przewracały się wraz z jeźdźcami lub stawały dęba. Ja siedziałem na przodkarze, podtrzymując złożoną tu biblioteczkę bateryjną oraz skrzynię z granatami. Nagle gwizdnął nad nami ciężki pocisk, aż jezdni kładli się na karkach koni. Ziemia przed działem wzniosła się olbrzymim słupem. Rozpędzony zaprzęg przewrócił się, wpadłszy widocznie w lej od granatu, a ja wyleciałem pod koła głową naprzód. Skrzynia z amunicją, biblioteczka i wszystko, co znajdowało się na przodkarze, spadło na mnie. Miałem tyle świadomości, że chwyciłem się postronków, za które konie dyszlowe ciągnęły mnie przed kołami, ale wtedy jeden z nich przerażony zaczął mnie bić kopytami i w końcu zwalił się na mnie. Widziałem jeszcze, jak inny granat obalił z końmi dowódcę baterii i trębacza Paszkowskiego, którzy gonili działo przez pole. Jezdni zaczęli podnosić zaprzęg, a porucznik Świniarski zapytał:

– Czy aby konie nie ranne?

– Rembek zabity – odpowiedziano.

Dowódca machnął ręką.

– Mniejsza z nim…

W oparciu o doświadczenia bitwy polsko-sowieckiej Stanisław Rembek napisał dwie znakomite powieści: „Nagan” i „W polu”, które zyskały uznanie czytelników oraz krytyków. Po II wojnie światowej pracował jako nauczyciel m.in. w rodzinnym Piotrkowie. Nauczycielką była również jego siostra Maria, która w młodości przyjaźniła się ze Stefanem Roweckim, późniejszym „Grotem”.

W PRL-u był niewygodnym twórcą. Zmarł zapomniany w 1985 roku w Warszawie. Po 1990 roku zaczęto wznawiać jego książki. Na podstawie prozy Rembeka filmy fabularne nakręcili reżyserzy: Juliusz Machulski i Andrzej Wajda.

→ Paweł Reising

15.08.2017

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

4
1

2 thoughts on “Śmierć na rydwanie, czyli Stanisław Rembek o wojnie 1920 roku

  • 17/02/2018 at 13:21
    Permalink

    A może, ktoś wie, gdzie jest pochowana prof. M. Rembek?

    0

    0
    Reply
  • 15/08/2017 at 13:47
    Permalink

    A jakie to filmy nakręcili ci filmowcy, swego czasu pupile władzy, z którą w 1920 walczył Rembek? Jakie to życie płata historyczne figle – wczoraj wrogowie, dziś przyjaźni sojusznicy, a jutro …. KTÓŻ WIE CO BĘDZIE JUTRO? Pani Maria Rembek o ile wiem uczyła łaciny w I L.O.? Tak na marginesie powrót klasycznej nauki – filozofii, łaciny, logiki, greki bardzo przydałoby się w szkolnictwie ogólnokształcącym, lecz próżno marzyć o tem.

    5

    2
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.