Polacy gotują

Kiedy zaczęła się u nas moda na gotowanie? Właściwie nie pamiętam, ale ilość programów kulinarnych stopniowo wzrastała i teraz prawie na każdej stacji wraz z prezenterami kulinarnymi lub znanymi kucharzami możemy coś ugotować.

Na przykład niedzielny obiad lub nauczyć się jak przyrządzić wykwintną przystawkę na przyjęcie w ogrodzie. Są także stacje zajmujące się wyłącznie gotowaniem, pichceniem, pieczeniem i smażeniem. Niekiedy ten, co gotuje na ekranie, to prawdziwy pasjonat i niesłychanie sugestywnie opowiada o tym, co robi i o różnych smakach.

Czasem aż mi ślinka pocieknie na widok jakiejś apetycznej potrawy, najgorzej jest, jeśli to późna, wieczorna pora i mój żołądek nagle poczuje się strasznie głodny. Muszę wtedy szeroki łukiem omijać lodówkę.

Dziś nawet dzieci gotują, niektóre nawet tak jak doświadczeni szefowie kuchni. Można nabawić się przez to kompleksów. Blogi kulinarne, strony internetowe z przepisami, filmiki na YouTube pokazujące krok po kroku jak zrobić tort, sushi lub bigos. Cała Polska gotuje, a później degustuje. Już wiem dlaczego przybywa osób z nadwagą, bo przecież jak potem nie spróbować tego, co się w kuchni stworzyło. Gotowanie to na pewno wielka przyjemność a jedzenie jeszcze większa.

Programy telewizyjne oferują nam danie różnych krajów, tych mniej i bardziej egzotycznych, dają rady jak przygotować szarańczę lub mrówki. Czasem kucharze do swoich potraw używają składników, których wcześniej na oczy nie widziałam, więc takiego dania na pewno u siebie nie przyrządzę, szkoda.

Istnieje też inna grupa programów kulinarnych, kiedy to zwiedzamy różne knajpy i zapoznajemy się z menu restauracji na całym świecie, wszystko oczywiście smakuje znakomicie. O ceny tych posiłków często lepiej nie pytać, im mniejsza porcja i bardziej fantazyjnie ułożona na talerzu, tym cena wyższa.

Kiedyś książka kucharska przechodziła z matki na córkę, było to pokaźnych rozmiarów dzieło, z przepisami na każdą okazję, przepisy wycinało się też z gazet lub zapisywało drobnym maczkiem na kartkach. Później powstawały spore kajety przepisów używanych przez całe pokolenia gospodyń w danym domu. Były też przepisy przekazywane drogą ustną, umiejętności wykonania danej potrawy zdobywało się przez lata praktyki. Na przykład klejenie pierogów nie jest sprawą łatwą, mnie się to z trudem udawało.

Dziś gotowanie wydaje się być czynnością niesłychanie prostą i zajmującą niewiele czasu, wystarczy parę chwil, aby powstało pyszne danie, przecież zawsze „coś” mamy w lodówce. Wystarczy to „coś” umieścić w garnku lub w brytfance. Oczywiście nigdy nikt nam nie pokazuje jak po gotowaniu wygląda kuchnia i ile garnków, szklanek, kubków, talerzy, łyżek, noży znajduje się potem w zmywarce albo w zlewozmywaku. Wszystko brudne, kuchnia pełna plam i zacieków. Czasem jak po trzęsieniu ziemi, kiedy się robi ciasto, mąka jest przecież wszędzie, nie tylko na stole, ale także na ścianach i podłodze.  A konfitury zostawiają jeszcze wyraźniejsze ślady, na meblach i kuchennych ścianach. Ale takie widoki są mało fotogeniczne, więc się je pomija. Pomieszczenie kuchenne na ekranie jest sterylne i lśniące czystością.

Z największym zdziwieniem oglądam zawsze programy typu „jak ugotować obiad w pięć minut”, ja najczęściej te same potrawy robię cały dzień. Oczywiście dla rodziny zawsze można zamówić obiad z restauracji i wtedy będzie szybko, a kuchnia pozostanie czysta i nie trzeba będzie zajmować się sprzątaniem.

Prezenterzy kulinarni próbują nas nauczyć jak łączyć smaki, czasem nawet odległe od siebie, na przykład miód z cebulą. Podobno wychodzi z tego konfitura cebulowa.

Kto lepiej gotuje mężczyźni czy kobiety? Ja częściej na ekranie oglądam gotujących facetów, ale chyba w domu mężczyzna nie zajmuje się obiadkami, no może zmywa naczynia.

Ja jakoś z programów telewizyjnych nie nauczyłam się gotować, ale i tak lubię je oglądać i czasami wyobrażam sobie jak smakują ciepłe ciasteczka z bakaliami, zupa z łosia lub spaghetti z włoskimi pomidorami. Czuję też zapach mięsa w sosie ze świeżych borowików, może przed chwilą zebrali je w lesie.

Kulinarnego talentu to ja nie mam, choć lubię jeść. Zapewne jest sporo takich osób jak ja, przynajmniej mam taka nadzieję. Chociaż często słyszę od innych: „Moją pasją jest gotowanie”. Wtedy najchętniej do takiej osoby wprosiłabym się na obiad lub kolację.

→ Magdalena Cybulska

8.08.2017

• foto: pixabay.com

 

 

1
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.