Ludzie listy piszą… bezczelne łamanie prawa w Rynku Trybunalskim

Piotrkowska policja nie ma ostatnio najlepszej prasy. Na redakcyjną skrzynkę otrzymaliśmy list od Czytelnika zbulwersowanego postawą patrolu policji, który zjawił się w sobotę 10 czerwca w Rynku Trybunalskim, aby dokonać interwencji na zawiadomienie Czytelnika.

Publikujemy treść e-maila z zachowaniem oryginalnej pisowni.

Szanowny Panie Redaktorze,

W nawiązaniu do artykułu „Stare Miasto – bezmyślni kierowcy, leniwa policja i straż miejska”, jaki ostatnio ukazał się GAZECIE TRYBUNALSKIEJ, chciałbym podzielić się z Panem pewną historią, która miała miejsce w dniu wczorajszym – sobota 10 czerwca 2017 r. Mam nadzieję, że Pana zainteresuje to zdarzenie i może przyczyni się do podjęcia dziennikarskiego śledztwa, aby wyciągnąć konsekwencję wobec niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy Policji jak i Straży Miejskiej w naszym mieście.

Otóż przebywając w tym czasie (godz. 17:30 – 18:30) osobiście na Rynku Trybunalskim, dostrzegłem w pewnym momencie „motocyklowy najazd” na plac Rynku Trybunalskiego. Zjechało się około 30 hardych facetów (łamiąc z premedytacją przepisy ruchu drogowego), którzy w przeważającej większości „wpadli na małe piwko” do okolicznych lokali gastronomicznych.

Mając świeżo w pamięci treść Waszego wspomnianego wyżej artykułu (jestem stałym czytelnikiem GAZETY TRYBUNALSKIEJ  i osobiście Pańskim fanem), zdecydowałem się powiadomić telefonicznie zarówno Policję (tel. na 997 o godz.:  18:03; 18:19; 18:23; 18:28; 18:31 – do sprawdzenia, bo rozmowy są nagrywane)  jak i Straż Miejską (tel. 986 o godz.:  17:57; następnie przez 40 minut nie odbierali mojego połączenia – do sprawdzenia, bo rozmowy są nagrywane) w naszym mieście.

Poprosiłem, aby po przybyciu na miejsce zdarzenia sprawdzić stan tych cyklistów pod względem alkoholowym aby ewentualnie później nie doszło do jakiejś tragedii, sprawdzić stosowne dokumenty na okoliczność tożsamości sprawców tych wykroczeń oraz dokumenty pojazdów. Próbowałem się też dodzwonić do Waszej redakcji, no ale to był numer stacjonarny a nie komórkowy – interwencyjny. Może dobrze by było pomyśleć o takim telefonie interwencyjnym do Was?

Policja powinna podjąć czynności w oparciu m.in. o ZARZĄDZENIE NR 323 KOMENDANTA GŁÓWNEGO POLICJI z dnia 26 marca 2008 r.w sprawie metodyki wykonywania przez Policję czynności administracyjno-porządkowych w zakresie wykrywania wykroczeń oraz ścigania ich sprawców (z późniejszymi zmianami) natomiast Straż Miejska pewnie nie ma takich ścisłych wytycznych, bo komendant tej formacji nawet nie zamieszcza czegokolwiek do wiadomości obywateli a tym bardziej jakichkolwiek zarządzeń. Ba, nawet nie chce mu się utworzyć podmiotowej strony Biuletynu Informacji Publicznej Straży Miejskiej w Piotrkowie Tryb., co jest jego obowiązkiem wynikającym z ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, jako jednostki organizacyjnej gminy Piotrków Tryb.

Co się okazało w meritum sprawy? Otóż pierwsza na miejsce zdarzenia ( po 20 minutach) przybyło Policja. Straż Miejska zupełnie się nie zjawiła. Podjechały na Rynek Trybunalski dwa radiowozy policyjne i ku mojemu totalnemu zdziwieniu żaden funkcjonariusz Policji nie wyszedł z radiowozu, aby dokonywać stosownych czynności służbowych. Policjant prowadzący radiowóz (ten przybyły, jako pierwszy) odsunął szybę od swojej strony i zawołał jednego z cyklistów. Podszedł do niego z oddali jakiś hardy gość (będący samcem alfa w tej grupie), pogadali może 20 sekund, samiec alfa „rzucił do wszystkich cyklistów hasło: „zawijamy się”, a po chwili w bezczelny sposób wszyscy cykliści wsiedli na swe bryki i zawijając prawie kółeczko (taka rundka honorowa) po placu Rynku Trybunalskiego wyjechali z niego bezpośrednio w kierunku Placu Czarnieckiego, co było swoistym „zagraniem na nosie” i PRAWU jak i tym śmiesznym policjantom. Po chwili obydwa radiowozy odjechały też z Rynku i to by było na tyle.

Ten przypadek powinien być sprawdzony przez zwierzchników policjantów przybyłych na miejsce zdarzenia – komendant miejski, komendant wojewódzki i komendant główny. Albowiem, jeśli tak mają wyglądać interwencje stosownych służb w takich przypadkach, to jest to KABARET.

Proszę o zajęcie się tą historią, bo widzę, że funkcjonariusze miejscowej Policji i Straży Miejskiej albo nie czytają GAZETY TRYBUNALSKIEJ albo będąc jej czytelnikami „olewają na maksa” to, o czym pisaliście we wspomnianym wyżej artykule. A nade wszystko nie wypełniają swej głównej misji!!!

Pozdrawiam

CK (dane do wiadomości redakcji)

P.S. Zakładam, że nagranie z kamer miejskich dokumentujące to zdarzenie będzie w posiadaniu Straży Miejskiej. Alternatywą jest kamera TOYA GO Z Rynku Trybunalskiego

List przekażemy do komendanta Partyki z prośbą o ustosunkowanie się do jego treści. Kopia trafi także do Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

→ (mb)

12.06.2017

• foto: Toya-Go / Wolters Kluwer

 

 

 

13
4

4 thoughts on “Ludzie listy piszą… bezczelne łamanie prawa w Rynku Trybunalskim

  • 14/06/2017 at 14:58
    Permalink

    Mam nadzieję, że Redaktor Baryła, nie będzie zmuszony fatygować się powtórnym pismem kierowanym do miejscowej oraz wojewódzkiej Policji, w związku właśnie z dwoma aspektami treści listu CZYTELNIKA, gdzie mowa o dwóch kwestiach:

    1. mnogość wykroczeń motocyklistów na RT i skandaliczna interwencja funkcjonariuszy Policji oraz

    2. PRZESTĘPSTWO, jakiego dopuszcza się już od dłuższego czasu KOMENDANT STRAŻY MIEJSKIEJ w zakresie bezczelnego uchylania się od ustawowego obowiązku w zakresie utworzenia i bieżącej aktualizacji (przynajmniej w zakresie obowiązkowym) INFORMACJI PUBLICZNEJ. Poniżej krótki wypis z wiodącej ustawy:

    USTAWA z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej

    Art. 8. ust. 3. Podmioty, o których mowa w art. 4 ust. 1 i 2, obowiązane są do udostępniania w Biuletynie Informacji Publicznej informacji publicznych, o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 1–3, pkt 4 lit. a tiret drugie, lit. c i d i pkt 5. Podmioty, o których mowa w zdaniu pierwszym, mogą udostępniać w Biuletynie Informacji Publicznej również inne informacje publiczne.

    Art. 23. Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    Pewnie komendant SM w PT w infantylny sposób przekonany jest, że (a przecież pełni swą funkcję jako funkcjonariusz publiczny) uczestniczy w jakiejś dziecięcej zabawie „chłopaków w czerni”, którzy bawią się w szeryfów, a „firmę”, w której pracuje traktuje jak prywatny folwark. WSTYD, OBCIACH, ŻENADA… Komendant SM w PT traktuje choćby lokalną obywatelską społeczność Piotrkowa Trybunalskiego (ale nie tylko) jak „BYDŁO”, któremu nie powinno udzielać się obligatoryjnie jakichkolwiek informacji publicznych. Zgodnie z zasadą: „NAD CIEMNYM LUDEM MOŻNA ŁATWIEJ PANOWAĆ”. Totalne dno!!! A przecież „chłopaki w czerni” żyją za publiczne pieniądze!!!

    8

    1
    Reply
    • 14/06/2017 at 15:11
      Permalink

      Jacek Hofman

      Komendant Straży Miejskiej
      w Piotrkowie Trybunalskim

      Uprzejmie proszę o podanie adresu strony internetowej piotrkowskiej Straży Miejskiej oraz
      wskazania miejsca, gdzie znajduje się dostęp do Biuletynu Informacji Publicznej SM.

      Z poważaniem

      M. Baryła / red.

      ____________________________

      Gazeta Trybunalska

      97-300 Piotrków Trybunalski
      ul. Szewska 3
      tel. 44 649 88 75
      redakcja@gazetatrybunalska.pl
      http://www.gazetatrybunalska.pl

      6

      1
      Reply
  • 13/06/2017 at 00:00
    Permalink

    Cytuję: „Podjechały na Rynek Trybunalski dwa radiowozy policyjne”. O dwa za mało, żeby zablokować wszystkie 4 wyjazdy z Rynku. Obawiam się, że w ciągu dnia nie ma więcej radiowozów na terenie naszego miasta.
    Cytuję: „żaden funkcjonariusz Policji nie wyszedł z radiowozu”. No skoro, tu znowu cytat, „Zjechało się około 30 hardych facetów [motocyklistów]”, to nic dziwnego, że policjanci bali się interweniować.
    Dobrze, że nie ma u nas imigrantów, bo wtedy to dopiero byłby strach dla policji, gdyby trzeba było stanąć oko w oko z grupą awanturujących się Arabów.

    10

    3
    Reply
  • 12/06/2017 at 18:20
    Permalink

    Najbardziej mi się podobają jak się zajadają żarełkiem w knajpach w godzinach pracy, a radiowozy stoją, zamiast patrolować wyznaczone rejony. I to nie jest 15, no 20 minut. Pół godzinki to minimum. Od starożytności był problem KTO PILNUJE PILNUJĄCYCH, KTO STRÓŻUJE NAD STRÓŻAMI? Kwadratura koła, problem nie do rozwiązania, przez kogokolwiek.

    16

    2
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.