Książka na lato

Lektura na lato powinna być lekka i przyjemna, nie powodować, aby nasz mózg musiał się zanadto wysilać.

Bo mózg na wakacjach, szczególnie przy gorącej pogodzie, najczęściej bywa niesłychanie rozleniwiony i nie chce mu się rozwiązywać trudnych zagadek bytu. Czasem może tylko być jakaś łatwa krzyżówka, bo inaczej myślenie stanie się dla nas czynnością zupełnie obcą.

Ja na lato polecam Bolesława Leśmiana. Niektórzy pewnie powiedzą, że zwariowałam. Bo jak z Leśmianem pod pachą pojawić się choćby na plaży, jego twórczość do naszego zimnego Bałtyku zupełnie nie pasuje. Chociaż jego namiętne erotyki na pewno nas nad naszym morzem rozgrzeją, bo tam zawsze dmuchają chłodne wiatry, a temperatura wody nie zachęca do kąpieli.

Dla mnie Bolesław Leśmian jest niesłychanie polski, pełen naszych pejzaży, są w tej twórczości sady, łąki, pola, lasy, parowy, małe, zapomniane cmentarze, wszystko takie bliskie, wystarczy wyjechać na wieś, lub wybrać się na spacer ścieżką pośród drzew.

Wiersze poety zawsze kojarzyły mi się z latem albo późną wiosną (w szczególności z majem), porą kiedy wszystko kwitnie i pachnie. A tomiki poety pachną bzem, leszczyną, trawą, śpiewają w nich ptaki, gwiździe wilga, bąk huczy basem, gdzieś na miedzy siedzą żuki, gąsienice i świerszcze. Utwory te są niczym ogrody bujne i rozkrzewione. Na pewno nie są to ogrody francuskie, w których panuje ład i porządek. Ale przecież w tej poezji czai się także śmierć, czasem jest to naturalistyczny opis rozkładu.

Kiedyś bałam się poezji Leśmiana, tych wszystkich dziwnych stworów (wspomnę tutaj Bajdałę i Dusiołka), tajemniczych postaci, które pojawiają się w jego wierszach, nadając im niesłychanie baśniowy, fantastyczny charakter.

Słowiańskość, jakaś taka pierwotność, erotyzm, to na pewno wyróżnia wiersze naszego bohatera spośród wielu innych. Jak ktoś lubi fantastykę lub horror (zmarli czasem przemówią do nas z wiersza ludzkim głosem), to na pewno mu Bolesław Leśmian przypadnie do gustu. Choć to na pewno nie George R. R. Martin od „Gry o tron”, może bardziej J. R. R. Tolkien.

Z powodu, że sama jestem z wykształcenia biologiem, lubię odkrywać przyrodniczy świat Leśmiana, wszystkie odcienie koloru zielonego tego literackiego krajobrazu. Bo taką barwę dla mnie mają wiersze poety. Są one także przeniknięte pasją życia i zmysłowością. Kwitną w nich: dziewanny, koniczyna, wrzos, chabry, stokrotki, maki, rosną klony, dęby, lipy, sosny, jabłonie, latają motyle, ćmy, pszczoły, gile i jemiołuszki. Czasem można się zgubić w tym roślinnym i zwierzęcym gąszczu i nie odnaleźć ścieżki do rzeczywistości.

Chyba nadal się go boją, jego erotyzmu, plejady dziwny stworów (jakoś mało chrześcijańskich, ale czasem pojawia się przecież i sam Bóg), dlatego czasem trudno znaleźć tomiki Leśmiana w bibliotekach.
Ale poetę znakomicie zapewne się czyta w borze sosnowym lub leżąc na łące albo na leżaku w ogrodzie.

Leśmian kusi, a jak każda kobieta lubię być kuszona…

Wiersz zaczynający się od słów: „W malinowym chruśniaku…” znajduje się chyba w każdej antologii poezji miłosnej. I maliny pachnące latem oraz miłością stały się znakiem rozpoznawczym Leśmiana.
Oby takich chwil w malinowym chruśniaku los nam nie poskąpił tego lata. Gorzej jak lato będzie wilgotne i dżdżyste, to w tym chruśniaku wraz z parasolką może wcale nie być wygodnie. I nabawimy się zapalenia pęcherza, kataru lub bólu gardła. Ale oczywiście zamiast malin mogą być wiśnie, czereśnie albo, co tam kto woli. Na przykład kolacja w suchej restauracji.

→ Magdalena Cybulska

8.07.2017

• foto: Magdalena Cybulska / GazetaTRYBUNALSKA.pl

Magdalena Cybulska (ur. 1981 r. w Łodzi) – pisarka, poetka. Studiowała biologię na Uniwersytecie Łódzkim. Zdobywczyni laurów w wielu konkursach literackich. Jej wiersze, aforyzmy, proza poetycka, opowiadania, recenzje były drukowane w licznych almanachach oraz czasopismach literackich i kulturalnych. Należy do Związku Literatów Polskich.

 

 

2
1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.