Krystyna Pawłowicz – diament w popiele polityki

Nie wszystkie decyzje personalne Jarosława Kaczyńskiego przyjmowane są przez opinię publiczną tak, jak życzyłby sobie tego prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Jedną z nich było mianowanie Jacka Saryusza-Wolskiego kandydatem na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. I nie chodzi tutaj o brak kompetencji europosła, negowanie jego wykształcenia i doświadczenia, bo te przymioty są oczywiste i nie podlegające dyskusji, lecz o brak ideowości i charyzmy politycznej.

Saryusz-Wolski swoją karierę w instytucjach europejskich oparł na ścisłych związkach z Kongresem Liberalno-Demokratycznym i Platformą Obywatelską. W 1991 premier Jan Krzysztof Bielecki mianował go pełnomocnikiem ds. integracji europejskiej i pomocy zagranicznej w nowo powstałym urzędzie. W 2000 r. został sekretarzem Komitetu Integracji Europejskiej, a jego kandydaturę zatwierdził premier Jerzy Buzek.

Reklama

Trzy lata później zajmował stanowisko międzynarodowego sekretarza Platformy Obywatelskiej, a 13 czerwca 2004 został posłem do Parlamentu Europejskiego z listy PO w województwie łódzkim. Kolejne lata upłynęły mu na pracy w PE, gdzie już trzecią kadencję sprawuje mandat europosła.

Tymczasem w szeregach Prawa i Sprawiedliwości jest wybitna osobowość naukowa i polityczna, która powinna zostać przedstawiona przez polski rząd na stanowisko prezydenta Unii Europejskiej w chwili, gdy okres urzędowania Donalda Tuska dobiegnie końca.

Chodzi o profesor dr hab. Krystynę Pawłowicz – prawnika, wysoko cenionego wykładowcę akademickiego, członka Prezydium Klubu Parlamentarnego PIS, a przy tym bardzo doświadczonego parlamentarzystę i polityka.

Pawłowicz jest postacią niezwykłą, pełną „ekspresji i żywiołowości”, jak sama o sobie mówi, ale to, co najbardziej ją wyróżnia składa się z wrodzonych elementów osobowości takich jak odwaga, mądrość i ideowość. Jej nieugięta postawa i determinacja w obronie najwyższych wartości są atutami, których często brakuje polskim i europejskim parlamentarzystom.

Na Krystynie Pawłowicz można polegać jak na Zawiszy. Chyba w kraju nie ma nikogo, kto przypuszcza, żeby mogła zdradzić PiS i polską rację stanu przechodząc do innego ugrupowania. Jest naszą prawdziwą, polityczną wunderwaffe, a jej kręgosłup moralny zdaje się być twardszy niż pancerz czołgu „Leopard 2A7”.

Pani poseł, z nieskrywaną dumą, reprezentuje wartości chrześcijańskie, dlatego atakuje traktat lizboński, podobnie jak obecną, polską konstytucję, uznając oba dokumenty za twór lewactwa. Głośno przestrzega przed komunistami i duchowymi spadkobiercami ideologii bolszewickiej, gdyż ich działania prowadzą Europę do upadku. Pisze o sobie: „Tacy, jak ja nie bojący się Niemców, Europy, Ruskich, Wyborczej i opozycji, chronimy dziś Polskę”.

Profesor Pawłowicz nie lęka się Unii Europejskiej i jej przywódców. Głośno mówi o alkoholizmie Jeana-Clauda Junkera i byłego już przewodniczącego parlamentu Martina Schulza. Sprowokowana słowami nowego prezydenta Francji Macrona, porównującego J. Kaczyńskiego do Putina, śmiało stwierdziła, że Macron przypomina Hitlera i Mussoliniego, a kraj nad Loarą to według niej Islamska Republika Francuska.

Takie pojęcie jak „poprawność polityczna” są jej całkowicie obce, a zliberalizowany Zachód, którego ideologiczne zarazki przenikają do zdrowej tkanki polskiego społeczeństwa, nie jest celem do którego powinniśmy dążyć.

Lewacy próbowali Pawłowicz zabić sałatką, a sami polegli od ogórka. Jeśli myśleli, że zdołają zgasić ten wulkan energii, to bardzo się przeliczyli. Grożono jej śmiercią, co nie tylko nie zrobiło na niej wrażenia, wręcz przeciwnie –  dodało sił do walki, bo im większe niebezpieczeństwo, tym bardziej czuje się szczęśliwa.

Krystyna Pawłowicz choć jest twardą, nieugiętą kobietą, potrafi być również niezwykle miła, wrażliwa, łagodna, uczuciowa, a dla wielu osób jest wzorem kobiecości.

Przewodniczący Tusk za dwa i pół roku będzie musiał odejść z zajmowanego stanowiska. Jest dość czasu, żeby polski rząd wypromował w Brukseli i w innych stolicach europejskich poseł Pawłowicz. Niemałe możliwości ma w tym względzie także prezydent Andrzej Duda, który do składu delegacji odwiedzających inne kraje winien dopisać panią profesor.

Pawłowicz jest dobrem narodowym, którym, niczym chlebem powszednim, należy dzielić się z innymi społecznościami, aby jej osoba została jak najlepiej spożytkowana dla dobra Polski i Europy.

→ Z. Rutkowski, M. Baryła

16.05.2017

• foto: mat. pras. za parlamentarny.pl

 

 

122
14

4 thoughts on “Krystyna Pawłowicz – diament w popiele polityki

  • 20/05/2017 at 16:34
    Permalink

    jak się zorientują, że autor sobie kpi, to się autor nie pozbiera 🙂

    3

    0
    Reply
    • 06/06/2017 at 13:18
      Permalink

      Mam nadzieję, że to ironia…

      1

      0
      Reply
  • 17/05/2017 at 20:42
    Permalink

    Pani Krystyna Pawłowicz jest osobą godną najwyższych stanowisk. Uważam, że PIS za mało wykorzystuje je wiedzę, doświadczenie, ideowość i osobowość. Tekst o Pani Pawłowicz jest prawdziwy!

    1

    8
    Reply
  • 16/05/2017 at 22:17
    Permalink

    To jest bardzo ładna kobieta. Jeżeli można: dobrze byłoby, żeby zainwestowała w inny tusz do rzęs, żeby się nie sklejały.

    3

    10
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.