82. rocznica śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego

82 lata temu, 12 maja 1935 roku o godz. 20:45 zmarł na raka marszałek Józef Piłsudski. Odszedł jeden w największych Polaków i najważniejszy twórca niepodległości Polski po 123 latach zaborów.

Jego dziełem jest jedno z najważniejszych zwycięstw w dziejach świata. W 1920 roku w bitwie warszawskiej powstrzymał nawałę bolszewicką, zagrażającą nie tylko istnieniu Polski, ale też całej Europy.

Do dziś historycy sprzeczają się o jego rolę w historii, przytaczają na jego niekorzyść zamach majowy z 1926 roku, czy Berezę Kartuską. Wskazują również na lekceważenie roli sejmu i zaprowadzenie rządów autokratycznych.

Marszałek miał wrogów w II Rzeczpospolitej i ma ich wielu i dzisiaj. Jednakże w chwili jego śmierci wszyscy Polacy poczuli się opuszczeni i z niepokojem spoglądali w przyszłość. Otaczali nas odwieczni wrogowie, a sojusznicy byli daleko.

Nie można patrzeć na postać Piłsudskiego w oderwaniu od epoki, w której żył. W Europie powstawały rządy autorytarne i totalitarne, zbrojenia wchodziły w fazę zwiastującą wybuch konfliktu na dużą skalę. W takiej sytuacji potrzebna była Polsce silna osobowość, potrafiąca zapewnić spokój w kraju i respekt przed nami na zewnątrz. Dlatego komendant, jak nazywali Piłsudskiego przyjaciele z Legionów, nie zamierzał przyglądać się biernie, jak odrodzona Polska brnie w osłabiające ją spory sejmowe i partyjne.

Wiedział, że na rozbuchaną demokrację, prowadzącą do upadku państwa, nie ma miejsca. Zdecydowanie i czasem brutalnie rozprawiał się z tymi, dla których osobiste ambicje i nierealne idee były ważniejsze, niż niepodległość państwa.

Pamiętać należy, że marszałek powiedział, kiedy Polska była jeszcze pod rozbiorami, że on walczy o niepodległość naszego kraju, ponieważ nie jest w stanie żyć w wychodku. Wszystko inne problemy można rozwiązywać tylko wtedy, kiedy kraj jest wolny. Trudno się z takim rozumowaniem nie zgodzić. Natomiast nie sposób zgadzać z krytykami Piłsudskiego, którym nic się w jego postępowaniu nie podoba. To osoby, które nie rozumieją ani historii, ani czynów ludzi, stojących przed trudnymi decyzjami w obliczu spodziewanych zagrożeń.

Śmierć Marszałka postawiła Polskę w trudnej sytuacji, tym bardziej, że nie zostawił po sobie godnego następcy. Dla co bardziej przenikliwych ówczesnych obserwatorów nie było tajemnicą, że zbliża się wojna. Jak ona przebiegła i jak się zakończyła, wiemy doskonale.

Pozostaje pytanie, czy gdyby Piłsudski żył 10 lat dłużej, losy naszego kraju potoczyłyby się tak samo? Jest to pytanie z tak zwanej historii alternatywnej i żadna odpowiedź nie uzyska już potwierdzenia w rzeczywistości. A jednak wielu z nas ma wewnętrzne przekonanie, że gdyby marszałek wtedy nie umarł, nasze dzieje miałyby inny przebieg i to znacznie bardziej korzystny dla naszego kraju. I chyba ten psychiczny fakt jest najlepszym dowodem na to, że w maju 1935 roku straciliśmy męża stanu i wielkiego człowieka.

→ Zbigniew Rutkowski

12.05.2017

• foto: archiwum

• więcej tekstów Rutkowskiego: > tutaj

 

 

1
2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.