Wiktor Bater – pierwszy dziennikarz na miejscu tragedii smoleńskiej

Witor Bater dziennikarz telewizji Polsat był pierwszym przedstawicielem mediów, który przekazał informację o katastrofie samolotu Tupolew Tu-154M Lux nr boczny 101, który rozbił się nieopodal Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. o godz. 8:41 czasu środkowoeuropejskiego letniego.

Z okazji VII rocznicy tego traumatycznego dla narodu polskiego wydarzenia reporter udzielił wywiadu Magdalenie Kazikiewicz z portalu „wp.pl”, w którym opowiedział o pierwszych chwilach, gdy pojawił się na miejscu tragedii.

10 kwietnia czekaliśmy na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Od rana byłem z operatorem na cmentarzu w Katyniu, gdzie miał się pojawić Lech Kaczyński. Staliśmy w kolejce po herbatę, którą rozdawali harcerze. Trwały przygotowania do rozpoczęcia uroczystości i powitania prezydenta. Wszyscy na niego czekali. O 8:45 zadzwonił do mnie jeden z dyplomatów z polskiego MSZ, który był w delegacji oczekującej na naszą delegację na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku. Powiedział tylko: „Wiktor, jeżeli czekasz na prezydenta, to się nie doczekasz. Samolot miał jakąś awarię, coś się stało, ale o nic mnie nie pytaj. Oddzwonię”. Rozłączył się.

Wszystko było normalnie. Nikt jeszcze nic nie wiedział. Podszedłem do pani konsul z ambasady w Moskwie. Była zszokowana moimi informacjami. Poleciła, bym zadzwonił do jednego z dyplomatów, którzy są w Smoleńsku na lotnisku. Zrobiłem to przy niej. Gdy odebrał, usłyszałem tylko krzyki, przekleństwa. Ten mężczyzna biegł i krzyczał: nie dzwoń do mnie! Wtedy byłem już pewien, że stało się coś nieodwracalnego. Tak wytrawny dyplomata nie zachowywałby się w ten sposób, gdyby chodziło o zwykłą awarię. W tym czasie moja koleżanka rozmawiała z funkcjonariuszami BOR. Nagle jeden z nich odebrał telefon, odsunął ja na bok. Wszyscy oficerowie się zebrali i pobiegli do samochodu. Jeden z nich pokazał dziennikarce Reutersa kciuk skierowany w dół.

Wsiedliśmy do samochodu. Wiedzieliśmy, że jadą na lotnisko. Zadzwoniłem do redakcji Polsat News w Warszawie. Przekazałem relację przez telefon, że doszło do bliżej nieokreślonej awarii i będziemy zbierać informacje. Po chwili oddzwonił mój przyjaciel z lotniska, z którym rozmawiałem na samym początku. Powiedział jedno zdanie: „Wiktor, nie ma co zbierać. Samolot się rozbił”. Prowadziłem samochód i nie mogłem z nim rozmawiać, przekazałem telefon koleżance. Dyplomata powiedział jej, że samolot jest kompletnie roztrzaskany, wokół są porozwalane szczątki. Chwilę później z taką relacją na żywo wszedłem na antenę telewizji.

Była taka mgła, że nie widziałem pasa startowego, który był kilkadziesiąt metrów od nas. Tam był totalny chaos. Biegający w panice, amoku polscy dyplomaci i funkcjonariusze rosyjskiej służby bezpieczeństwa. Rosjanie z ogromną agresją zaczęli przeganiać nas z lotniska. Jeden z naszych konsuli poprosił, bym nie zaogniał sytuacji, żebyśmy odjechali, bo nie wiadomo, co się będzie działo, mogą nas aresztować. Wtedy podeszło dwóch funkcjonariuszy FSB. Kazali natychmiast odjechać. Jeden z nich poprosił mnie o papierosa. Poczęstowałem go, emocje trochę opadły i przyznał, że doszło do katastrofy. Wyjaśnił mi też, jak objechać lotnisko i dojechać tam, gdzie rozbił się samolot.

 

Polscy politycy byli w ogromnym szoku. Nie dawało się z nikim normalnie porozmawiać. Poruszali się jak zombie. Widać było, że prezes Kaczyński jest w fatalnym stanie i najprawdopodobniej na silnych lekach, co w tej sytuacji było naturalne. Po tym jak zidentyfikował ciało brata, przyszedł do pobliskiego hotelu na herbatę. Poproszono nas, żebyśmy nie zadawali żadnych pytań i by nie robić zbliżeń twarzy Jarosława Kaczyńskiego. Wszyscy dziennikarze posłuchali.

→ oprac. (mb) / źródło: wp.pl

11.04.2017

• grafika: barma / GazetaTRYBUNALSKA.pl

Wiktor Bater za „wikipedia.pl”: ur. 24 września 1966 w Warszawie, polski dziennikarz, korespondent polskich mediów w Rosji. Był moskiewskim korespondentem polskich mediów, w latach 1994-1999 Polskiego Radia, a w latach 1999-2007 stacji TVN. Został niegroźnie ranny w trakcie specjalnej relacji z ataku na szkołę w Biesłanie dla telewizji TVN24. Od listopada 2007 do stycznia 2009 był rosyjskim korespondentem TVP. Od września 2009 do października 2011 był korespondentem Wydarzeń i Polsat News w Moskwie. Od września 2012 został stałym korespondentem tygodnika Wprost. Został redaktorem naczelnym kanału Pomorska.tv. Jako rosyjski korespondent współpracował też z Radiem Zet. Od kwietnia 2015 jest szefem newsroomu w Superstacji, od lipca do września 2016 prowadził tam Rozmowę dnia. Obecnie w Superstacji prowadzi program Dookoła Świata. Autor książki Nikt nie spodziewa się rzezi (Notatki korespondenta wojennego) z 2008. Ma żonę Shazi pochodzącą z Abchazji i syna Leona[8].

 

 

3
1

One thought on “Wiktor Bater – pierwszy dziennikarz na miejscu tragedii smoleńskiej

  • 11/04/2017 at 19:26
    Permalink

    Ale chyba nikt nigdy nigdzie nie powiedział, że chce ten wypadek wyjaśnić. Chodzi o to, żeby go wyjaśniać, bo wyjaśnianie jest gwarantem istnienia Antoniego, Jarosława i zauszników. Wyjaśnienie zamknęłoby sens wszystkiego na czym opiera się ta PiSdowata religia. Chodzi o użycie trudnych słów, których elektorat PiS na wszelki wypadek nie zrozumie.

    1

    23
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.