Postkomuna w natarciu. Realne zagrożenie dla Polski

26 kwietnia 2017 r. poznaliśmy wyniki sondażu przeprowadzonego przez pracownię Kantar Millward Brown SA na zlecenie „Faktów” TVN i TVN24.

Gdyby wybory do Sejmu odbyły się dziś, pierwsze miejsce z ilością 31% głosów zajęłaby Platforma Obywatelska. Kolejne ugrupowania, które znalazły się w zestawieniu to: PiS – 29%, Kukiz ’15 – 10%, SLD – 6% i Nowoczesna – 5 %.

Abstrahując od wiarygodności tego badania, wypada stwierdzić, że przekaz jaki płynie z obozu Prawa i Sprawiedliwości staje się w ostatnich tygodniach coraz mniej jasny.

Wypowiedź minister Streżyńskiej, że nie podoba jej się polityka rządu, którego jest członkiem, nasuwa pytanie, czy rzeczywiście skład rady ministrów został właściwie dobrany?

Do tego dochodzi bardzo niezręczna rozgrywka pomiędzy prezydentem Dudą a ministrem Macierewiczem w sprawach obsady stanowisk w armii. Minister Obrony Narodowej przeszedł ostatnio do ataku, pytając prezydenta, dlaczego do tej pory nie ogłosił „Aneksu do Raportu o WSI”? Trzeba przyznać rację ministrowi, bo ten dokument powinien być już dawno opublikowany. Tymczasem znowu przesunięto termin udostępnienia zbioru zastrzeżonego.

Dzieje się coś dziwnego w strukturach partyjnych PiS-u. Beata Szydło dyscyplinuje swoich ministrów, Jarosław Kaczyński uspokaja i twierdzi, że na razie nie przewiduje zmian w rządzie. Oboje zachowują się tak, jakby mieli przed sobą nieograniczoną ilość czasu na sprawowanie władzy. To błąd mogący mieć nieprzyjemne konsekwencje.

Totalna opozycja pręży się do skoku, a za nią czają się wykrzywione gęby postkomunistów i kryptokomunistów. Bo tak naprawdę, po przemianach ustrojowych, komuniści nigdy nie oddali władzy. I nie chodzi tu wyłącznie o stanowiska państwowe. Nadal w ich rękach znajdują się banki, zakłady przemysłowe, spółki skarbu państwa, wyższe uczelnie, wymiar sprawiedliwości i wreszcie media – podrzynające (na razie symbolicznie, ale skutecznie) gardła ich przeciwników i bezwzględnie manipulujące społeczeństwem.

Dlaczego więc PiS lekceważy wrogów, którzy wyraźnie pragną odzyskać za wszelką cenę dyspozycyjność polityczną? Być może ma racją Witold Gadowski, że w Polsce odbywa się pucz, a gniazdo szerszeni znajduje się nie tylko w partiach opozycyjnych, w TVN, Tok FM, czy w „Gazecie Wyborczej”, ale również we własnych szeregach.

O kretach w łonie partii krążą już od dłuższego czasu niepokojące wieści. O niektórych z nich często wspomina prof. Jerzy Robert Nowak. W związku z tym należałoby oczekiwać zdecydowanej reakcji ze strony prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o oczyszczenie partii z koniunkturalistów i elementu niepewnego, podatnego na zdradę.

Wielu sympatyków Prawa i Sprawiedliwości jest już mocno zniecierpliwionych brakiem wyraźnego działania, które spowodowałoby odsunięcie na margines życia społecznego tych, którzy od lat szkodzą Polsce.

Według nie do końca prawdziwej teorii stworzonej przez Kaczyńskiego, że największym wrogiem kraju jest Donald Tusk i Platforma Obywatelska, wszystkie działania polskiej prawicy winny być ukierunkowane na zniszczenie tej formacji. Niemałą rolę odgrywają tutaj prorządowe media począwszy od telewizji publicznej, a skończywszy na „Gazecie Polskiej”.

Tymczasem szatan nie ma barwy pomarańczowo-niebieskiej, lecz jednostajnie czerwoną! Całe zło jakie dotknęło powojenną Polskę zostało przywiezione na ciężarówkach i w bydlęcych wagonach oznaczonych czerwoną gwiazdą. To zło, jak uśpiony wirus drzemie w dużej części Polaków i uaktywnia się w chwilach niepokojów społecznych i politycznych. Czerwone hieny, tak chętnie promowane przez liberalne stacje tv, tylko czekają, aby ponownie dostać się do Sejmu, brylować w mediach i podgryzać korzeń demokracji i wolności.

Kwaśniewski, Wałęsa i Komorowski mogą wyrządzić Polsce więcej krzywdy niż Tusk i jego pretorianie razem wzięci, gdyż wstrząsy wtórne niosą zawsze większe niebezpieczeństwo. Dlatego też, mówiąc obrazowo, Jarosław Kaczyński powinien zwrócić baczniejszą uwagę nie na uszczelnianie wałów przeciwpowodziowych, lecz rozbić czerwone chmury piętrzące się nad Najjaśniejszą Rzeczpospolitą.

→ Z. Rutkowski, M. Baryła

28.04.2017

• foto: pexels.com

 

 

5
12

2 thoughts on “Postkomuna w natarciu. Realne zagrożenie dla Polski

  • 29/04/2017 at 11:32
    Permalink

    Rząd daje 15% podwyżki nauczycielom czyli minimum 300 zł brutto miesięcznie a emerytom po 7 zł miesięcznie?
    Czy to możliwe? Emerytów jest więcej niż nauczycieli a zatem czego i kogo rząd się boi? Strajku belfrów? A jak emeryci (nie esbecja i nie milicjanci) zaczną protestować to co wtedy?
    Jak widać rząd nie przejmuje się emerytami. W ub. roku otrzymaliśmy po 1,69 zł miesięcznie podwyżki do emerytury, w tym roku po niecałe 8 zł netto. Po 43 latach pracy. Za komuny pracowało się na 3 zmiany. Teraz kiedy dobiega 71 lat życia, za co mamy się leczyć, porobić opłaty itd. Nie jeździmy na majówki, nie korzystamy z urlopu ani wczasów bo nas po prostu nie stać. Spłacamy kredyt bo gdzieś mieszkać trzeba. Nauczyciel pracuje po 20 godzin w tygodniu i korzysta z wakacji jeździ na ferie letnie i zimowe. I wciąż narzeka. Ciągle im mało.

    13

    2
    Reply
  • 28/04/2017 at 23:41
    Permalink

    Najmłodszy postkomunista dziś musi mieć minimum 50 lat.

    1

    2
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.