Marine Le Pen a sprawa Polski

Przed drugą turą wyborów prezydenckich we Francji zdecydowana większość obserwatorów twierdzi, że ich zwycięzcą będzie Emmanuel Macron.

Ten 39-leni polityk, niedawny minister gospodarki, socjalista, który opuścił swoją partię, po to by w wyborach odgrywać rolę niezależnego kandydata. Zapewne zrobił to na życzenie pana Rothschilda, z którego bankiem od dawna jest związany.

Prawie nikt nie daje szans pani Le Pen, szefowej „Frontu Narodowego”. Niektórzy dodają nieśmiało, że gdyby tuż przed wyborami doszło w Paryżu do krwawego zamachu terrorystycznego, wtedy szanse liderki FN znacznie by wzrosły. Nikt rozsądny nie chce żadnych zamachów, ani teraz, ani nigdy. Wydaje się jednak, wbrew powszechnym opiniom, że M. Le Pen ma duże szanse na zostanie prezydentem, bez żadnych zamachów i zamieszek. Francuzi dość mają panującej klasy politycznej, a Macron jest wyłącznie farbowanym lisem.

Jej przeciwnicy podkreśla jej związki z Putinem. Tymczasem chodzi o to, że kandydatka FN nie miała pieniędzy na kampanię wyborczą, bo wszystkie banki francuskie, a także zagraniczne nie chciały udzielić jej pożyczki. Zrobił to dopiero Władymir Putin. Nic dziwnego, że Le Pen wyraża się o nim pozytywnie. Putin liczy na polityczne zyski, ale może się pomylić, podobnie jak pomylił się w stosunku do Donalda Trumpa. Tym bardziej, że od czasów de Gaulle’a Francja prowadzi niezmiennie politykę równowagi pomiędzy Wschodem i Zachodem i nie zamierza z niej rezygnować.

Gdyby Francja opuściła strefę euro, bardzo by tym posunięciem zaszkodziła gospodarce Niemiec. A to, co szkodzi Niemcom, pomaga Polsce. Wyjście spod przedmiotowego traktowania nas przez zachodnich sąsiadów dawałoby nam o wiele większą swobodę w decyzjach politycznych i gospodarczych.

Jest prawie pewne, że Le Pen zaczęłaby szantażować Unię możliwością opuszczenia jej szeregów przez Francję. Wiadomo, że gdyby do tego doszło, Unia zostałaby zmieciona z politycznej mapy Europy.

W czasach, kiedy rozmaite Verhofstadty i Timmermansy atakują Polskę, a ostatnio ponownie rzuciły się na Węgry, szantaż referendum i franxitem zamknąłby ich nienawistne, lewackie gęby i odwróciłby uwagę od naszego kraju.

Odwaga prawicowej kandydatki w sprzeciwianiu się napływowi nielegalnych imigrantów czyni ją sprzymierzeńcem  naszego rządu.

I wreszcie rzecz ostatnia, choć nie najmniej ważna, a może najważniejsza: Marine Le Pen jest jednym z niewielu europejskich polityków, która stoi na straży wartości chrześcijańskich i całej naszej śródziemnomorskiej kultury. Broni dziedzictwa Europy wbrew lewakom, komunistom, postkomunistom i różowym liberałom, którzy na gruzach cywilizacji pragną zbudować jedno państwo bez Boga i wartości.

→ Zbigniew Rutkowski

27.04.2017

• grafika: marine2017.fr

 

 

2
1

2 thoughts on “Marine Le Pen a sprawa Polski

  • 28/04/2017 at 01:52
    Permalink

    Spłonie mniej. Ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że co szef powie, jest prawdą. I jest to tylko i wyłącznie sprawa Francuzów.
    Nie radzę żadnemu Polakowi publicznie dociekać, ile było tych samochodów.

    1

    0
    Reply
  • 27/04/2017 at 18:00
    Permalink

    Jeśli dzisiejszej nocy spłonie w samym Paryżu mniej niż 600 samochodów, to szef tamtejszej policji stwierdzi, że była to bardzo spokojna noc.

    3

    1
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.