Agonia Unii Europejskiej. Felieton

Świat staje się coraz bardziej niebezpieczny. Codziennie agencje donoszą o kolejnych, krwawych wydarzeniach na wielu kontynentach, także w Europie. Tymczasem Unia wyraźnie lekceważy sobie brexit, zamachy, przesilenia polityczne, emigrantów, niezadowolenie obywateli.

Śni swój żałosny i dziecinny sen o powszechnym szczęściu, o jednym państwie pod nazwą Europa, nie bacząc na kompletną nierealność owego projektu. Już sam brexit niesie ze sobą ogromne niebezpieczeństwo. I to, że do niego doszło, powinno wzbudzić pogłębioną refleksję, dlaczego tak się stało. Ale nie wzbudziło, dyskusja toczy się o tym , kto kogo mocniej (tu pominę niecenzuralne słowo), wystawi do wiatru.

Z jednej strony Unia chciałaby ukarać Brytyjczyków, że się ośmielili odejść, z drugiej, nie warto tracić tak potężnego partnera handlowego i finansowego. Wielka Brytania z kolei chciałaby wyjść na jak najlepszych warunkach, ale jej też zależy, żeby utrzymywać dobre stosunki z Europą. Właściwie w każdej dziedzinie jest tyle wzajemnych zależności, że pogodzenie ich będzie rzeczą niezwykle trudną, by nie powiedzieć niemożliwą. Na pewno dwuletni termin jest nierzeczywisty.

Teoretycznie negocjacje powinny toczyć się pomiędzy całą Unią a W. Brytanią. Praktycznie jednak poszczególne państwa będą próbowały negocjować na własną rękę, starając się uzyskać dla siebie więcej korzyści od innych. Tak robi już w tej chwili Polska, i nic w tym dziwnego, jako że ma obowiązek troszczyć się o interesy własnych obywateli, mieszkających w Królestwie.

Poza tym, im bardziej zaostrzą się stosunki nowej administracji amerykańskiej z Rosją, tym większa jest szansa na stworzenie w ramach NATO trójkąta militarnego USA – Wielka Brytania – Polska. Wówczas znaczenie naszego kraju może, w sposób oczywisty, wzrosnąć.

Należy więc zakładać, że stosunki pomiędzy 27 państwami Unii, a Brytyjczykami będą nie dość, że skomplikowane, to jeszcze wydaje się, że dojdzie do ostrej walki i wzajemnego podrzynania sobie gardeł. Tymczasem zbliżają się wybory we Francji i w Niemczech. Szczególnie te pierwsze są niezbyt przewidywalne, i kto wie, czy ten kraj nie opuści szeregów wspólnoty, natomiast w drugich albo zwycięży Merkel , albo Schulz. Wybór, niczym między dżumą a cholerą. Podobno dla nas lepsza dżuma. Tylko, że to właśnie Merkel sprowadziła do Europy emigrantów muzułmańskich z Afryki i Azji, z którymi teraz nie wiadomo, co robić. Niektórzy z nich, związani z ugrupowaniami terrorystycznymi, dokonują barbarzyńskich zamachów i zabijają niewinnych ludzi.

Podczas ostatniego ataku ciężarówką w Sztokholmie, cztery osoby zginęły, a kilkanaście zostało rannych. Pytany o to wydarzenie, podczas konferencji prasowej, premier Szwecji zaczął płakać. I to ma być polityk i mężczyzna? Czarno widzę dalsze losy Europy, jeśli kierują nią tacy „mężowie stanu”. Co tu zresztą mówić, w Szwecji zniknęło kilka tysięcy tzw. uchodźców i państwo to nie ma pojęcia, co się z nimi stało. A teraz Unia chce nam zafundować podobne przyjemności.

Musimy się niestety liczyć, że najdalej za kilkadziesiąt lat Europa będzie muzułmańska i to na własne życzenie. Nie będzie również naszego kontynentu, który poza kształtem geograficznym, tworzony jest przez zespół wspólnych wartości. A te wartości stworzyły: kultura śródziemnomorska i chrześcijaństwo. Skoro więc synowie Europy niszczą podstawy, na których się opierali, to zachowują się mniej więcej tak, jak ów baca z dowcipu, co piłuje gałąź drzewa , na której siedzi. Przechodzący turysta zwraca mu uwagę: „Baco, co wy robicie, przecież spadniecie na ziemię”. Baca piłuje dalej i po chwili z hukiem ląduje na murawie. Drapie się po głowie i mówi o turyście „Prorok, cy co?”

Jeśli nic się nie zmieni i unijni politycy dalej będą z uporem trwać przy obecnych poglądach, to ich dzieci lub wnuki, nie będą toczyć spraw w sądach, a po prostu bez żadnego procesu, nowi władcy spod znaku półksiężyca utną im łby.

→ Zbigniew Rutkowski

11.04.2017

• grafika: barma / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

2
1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.