PiS przegrał, a Unia osiągnęła dno

Donald Tusk został ponownie przewodniczącym Rady Europejskiej przy poparciu 27 państw i jednym sprzeciwie – Polski.

Zdarzył się więc precedens, że wybrano po raz pierwszy polityka, który nie miał poparcia własnego kraju. Kandydatem rządu polskiego był Jacek Saryusz- Wolski, którego nawet na posiedzeniu Rady nie wysłuchano.

PIS rozegrał te wybory fatalnie. Po pierwsze nie było powodu, by kruszyć kopie o niezbyt istotne stanowisko. Po drugie, za późno zgłoszono byłego członka PO. Trzeba było to zrobić przynajmniej kilka miesięcy wcześniej. Po trzecie, jeśli Kaczyński liczył, że poprą nas jeszcze dwa, czy trzy państwa; np. Wielka Brytania albo Węgry, to się mocno przeliczył. Anglicy nie chcą ryzykować narażania się Niemcom przed negocjacjami brexitowymi, a Węgry lub inne państwa Grupy Wyszehradzkiej są zbyt słabe, by nie ulec naciskom najpotężniejszego państwa Unii.

Żadne państwo, zresztą, nie było skłonne narażać się hegemonowi. Niemcy mogą dać wielea a Polska bardzo niewiele. Wybór zostawał prosty. Tak wytrawny polityk, jakim jest prezes PiS, powinien o tym wiedzieć doskonale. Tymczasem, i to nie pierwszy raz, popełnił duży błąd w niezbyt istotnej sprawie, która daje niepotrzebnie paliwo wewnętrznej opozycji. Czyżby głęboka niechęć, żeby nie powiedzieć nienawiść do byłego premiera tak go zaślepiła? Aż trudno w to uwierzyć, ale wykluczyć się nie da. Siadanie do gry politycznej ze słabymi kartami w ręku, gdy przeciwnicy o tym wiedzą i licytowanie za wysoko musi prowadzić do porażki. Kaczyński to polityczny ryzykant, nie raz to udowadniał, z tym że ryzyko powinno być zimno skalkulowane. Tym razem zabrakło chłodnej kalkulacji. Niestety, partia rządząca, zapewne, długo będzie odrabiać poniesioną klęskę.

Jednakże jest też pozytywna strona całej tej awantury. Nie ulega wątpliwości, że przy okazji owego głosowania, przywódcom unijnym spadły maski z twarzy. Tym razem całkowicie. Okazało się, że nie ma żadnym reguł, kto i w jakim trybie może zostać wybrany na stanowisko przewodniczącego. Nie dość tego, kanclerz Merkel tuż przed posiedzeniem Rady wypowiedziała się publicznie, że cieszy się, że przez następne 2 i pół roku będzie współpracować z Tuskiem i powiedziała to jeszcze przed dokonaniem wyboru. Żadnych tam zasłon dymnych, że popiera Tuska i ma nadzieje na jego wybór. Poszła na całość, bezczelnie, dając jasny sygnał, kto tu rządzi.

Już po posiedzeniu Rady, kiedy premier Szydło stwierdziła, że nie podpisze konkluzji szczytu, premier Belgii, nazwał zachowanie Polski dziecinnym, a gdy nasza przewodnicząca rady ministrów replikowała, że nasz kraj przestrzega zasad, odezwał się prezydent Holland, mówiąc: wy macie zasady, a my mamy fundusze strukturalne. Ten żałosny polityk francuski, którego poparcie we własnym kraju sięga od 2 do 4 procent, i który zrezygnował po raz pierwszy w historii Francji, z ubiegania się o drugą kadencję, wiedząc, że nie ma żadnych szans na wybór, otóż ten nieudacznik polityczny postanowił nas szantażować. Aż się prosi, żeby Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej strawestował słowa innego prezydenta Francji, Sarkozego: „ Niech Francja siedzi cicho”.

Oto prawdziwe oblicze Unii Europejskiej i ta wysławiana przez zachodnich decydentów demokracja europejska. Chyba najwyższy czas zmienić nazwę Unii Europejskiej. W średniowieczu istniało Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, pora więc na Unię Europejską Narodu Niemieckiego, lub prościej na Unię Niemiecką. Od czasów Hitlera niemieckie myślenie nie uległo zmianie, zmieniły się tylko metody. Metody Hitlera napadania, zagarniania ziem i mordowania nie wypaliły, wobec czego Niemcy wpadły na znacznie lepszy pomysł zbudowania potężnej gospodarki i potężnego kapitału, za który w Europie będzie można każdego kupić. Nie trzeba już nikogo mordować; za marne pieniądze można mieć tanią siłę roboczą i nikt nie będzie krzyczał, że dzieje się zbrodnia. A już wprowadzenie euro było prawdziwym strzałem w dziesiątkę, bo na euro bogacą się głównie Niemcy i mało kto poza nimi, wiele krajów traci, choćby Włochy, Francja i Hiszpania.

Co w tej sytuacji powinna zrobić Polska? Myślę, że nie powinna zawierać trwałych sojuszy z małymi państwami, jak tymi z Grupy Wyszehradzkiej, a jedynie krótkotrwałe porozumienia w konkretnych sprawach. Na takie kraje nie można liczyć, pójdą z każdym, kto da większy ochłap. Niedługo, a może za rok lub dwa Polska okaże z pewnością Europie potrzebna, może nawet w kilku decyzjach. Wtedy przyjdzie okazja odegrać się, ale nie na zasadzie obrażania się i pokazywania nieprzystojnego gestu. Nie tak panowie, nie tak. Wystarczy powiedzieć, owszem my chętnie, ale w zamian żądamy tego, tego i jeszcze tego. Zasiadajmy do negocjacji. A jeśli nie macie ochoty na rozmowy, całujcie nas w… dłoń.

Aktualnym zadaniem, jakie stoi przed Polską, jest jak najszybszy rozwój nowoczesnej gospodarki i sprawienie, aby obywatele zarabiali przynajmniej dwa razy tyle, co obecnie i przestali być jednymi z najbiedniejszych narodów europejskich. A drugim zadaniem musi być zdecydowany rozwój sił zbrojnych. To dwa warunki, których spełnienie pozwoli na zawieranie autentycznych sojuszy. Kiedy nie masz nic, poza żywnością, do sprzedania, a twoje fabryki zajmują się montowaniem obcych samochodów, nikt ważny nie zechce z tobą poważnie rozmawiać. Ale gdy będziemy reprezentować znaczną siłę gospodarczą i militarną, możliwy jest poważny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, bo wtedy potrafimy im coś istotnego zaproponować. Na razie, jak twierdzi profesor Lewicki, jesteśmy na 35 miejscu w rankingu państw leżących w polu zainteresowań USA. Pchajmy się więc, jak najszybciej, do przodu, i to jak najszybciej, szukając też innych potencjalnych sojuszników, bowiem, kto wie, co zdarzy się w Unii jeszcze w tym roku i jak długo ta organizacja potrwa.

I to, moim zdaniem, są najważniejsze wnioski (ale nie jedyne), jakie powinien wyciągnąć polski rząd i osobiście Jarosław Kaczyński, z tej głupiej i niepotrzebnej wpadki z wyborem przewodniczącego Rady. A wtedy ta dzisiejsza porażka może zamienić się w przyszłości w sukces Polski.

→ Zbigniew Rutkowski

13.03.2017

• foto: pixabay.com

 

 

5
2

4 thoughts on “PiS przegrał, a Unia osiągnęła dno

  • 13/03/2017 at 21:45
    Permalink

    jak można głosować na człowieka, który działa na szkodę własnego kraju chcąc nam tutaj sprowadzić tysiace nielegalnych imigrantów do utrzymywania? Plan prawdopodobnie wyglądał tak: Niemcy otwierają granice i co roku ściągają setki tysięcy muslimów, zostawiają u siebie zdolnych do pracy, a Polakom podrzucają tych, z których nie mieli by żadnego pożytku. Dobrze, że PiS wygrał (nie popieram PiS’u) i cały misterny plan Pani Merkel poszedł w diabły. Po powrocie do Polski powinien czekać na Pana Tuska Trybunał Stanu, a nie wieniec laurowy.

    14

    2
    Reply
  • 13/03/2017 at 20:38
    Permalink

    Potrzebny był przyszły grabarz UE. Wybrano więc Tuska. Karty przyszłej historii zostały właśnie zapisane. Będzie się pisało, że grabarzem UE był człowiek narodowości polskiej ale kraj Polska, jako jedyny z 28 państw zdecydowanie sprzeciwił się jego wyboru.
    Polska wiodącym liderem politycznym i gospodarczym w nowej zreformowanej UE.
    Trójkąt Wyszehradzki zalążkiem nowej chrześcijańskiej UE i akcesja nowych państw. Austria bezustannie walczy o względy Węgier w celu przyłączenia się do Grupy Wyszehradzkiej. Wielka Brytania w unii gospodarczej z Trójkątem Wyszehradzkim. W którą stronę pójdą Niemcy? W stronę zadłużonych po uszy tzw. krajów pigs? Niemcom przedstawi się warunki, jako jedne z pierwszych zadośćuczynienie za II wojnę światową. W pierwszej transzy poprosimy ich o wyzerowanie długu zagranicznego, abyśmy po ich akcesji do nowej zreformowanej UE mogli konkurować z nimi na równych warunkach.
    Jestem spokojny o Ojczyznę. Coraz bardziej czuć powiew czegoś nowego dla Polski, porównywalnego z 1918 rokiem, i właśnie, co takiego przygotował dla Nas Najwyższy na 100-lecie odzyskania suwerenności?

    15

    3
    Reply
  • 13/03/2017 at 20:36
    Permalink

    Potrzebny był przyszły grabarz UE. Wybrano więc Tuska. Karty przyszłej historii zostały właśnie zapisane. Będzie się pisało, że grabarzem był człowiek narodowości polskiej ale kraj Polska, jako jedyny z 28 państw zdecydowanie sprzeciwił się jego wyboru.
    Polska wiodącym liderem politycznym i gospodarczym w nowej zreformowanej UE.
    Trójkąt Wyszehradzki zalążkiem nowej chrześcijańskiej UE i akcesja nowych państw. Austria bezustannie walczy o względy Węgier w celu przyłączenia się do grupy wyszehradzkiej. Wielka Brytania w unii gospodarczej z Trójkątem Wyszehradzkim. W którą stronę pójdą Niemcy? W stronę zadłużonych po uszy tzw. krajów pigs? Niemcom przedstawi się warunki, jako jedne z pierwszych zadośćuczynienie za II wojnę światową. W pierwszej transzy poprosimy ich o wyzerowanie długu zagranicznego, abyśmy po ich akcesji do nowej zreformowanej UE mogli konkurować z nimi na równych warunkach.
    Jestem spokojny o Ojczyznę. Coraz bardziej czuć powiew czegoś nowego dla Polski, porównywalnego z 1918 rokiem, i właśnie, co takiego przygotował dla Nas Najwyższy na 100-lecie odzyskania suwerenności?

    2

    3
    Reply
  • 13/03/2017 at 19:23
    Permalink

    Zastanawia mnie jak rząd polski zachowałby się gdyby Tusk był z Estonii, a władze Estońskie wystawiłyby tuż przed wyborami jakiegoś innego nieznanego polityka?

    1

    3
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.