Mitologia Gwardii Ludowej i Armii Ludowej

Kiedy dziś Archiwa Narodowe otwierają się coraz szerzej, możemy poznać prawdziwe oblicza organizacji, których członkowie przez blisko 50 lat traktowani byli niczym mitologiczni herosi, walczący o niepodległość naszego kraju.

Owszem walczyli, ale w pacholęcej służbie na rzecz Związku Sowieckiego i nie o wolną Polskę, a tę podległą i poniżoną. Ich walka polegała w głównej mierze na bandyckich napadach na ludność cywilną.

Kiedy w 1939 roku wybuchła wojna i nastąpiło całkowite załamanie struktur państwa polskiego, wszystkie więzienia opustoszały a w większości przypadków, przestępczy element został zaanektowany przez Gwardię Ludową i późniejszą Armię Ludową. W ten sposób szeregi tych organizacji zapełniły się pospolitymi rzezimieszkami, mordercami, gwałcicielami.

Działały na zasadach mafijnych układów, polegających również na członkostwie w Polskiej Partii Robotniczej. Napady, kradzieże, rozboje, gwałty były na porządku dziennym, stając się koszmarem ludności cywilnej. Oprawcy czuli się bezkarni do chwili, kiedy Narodowe Siły Zbrojne oraz dowództwo Armii Krajowej wydały stosowne rozkazy, a Delegatura Rządu na Kraj ogłosiła, iż celem strategicznym oprócz walki z Niemcami jest ,,ochrona substancji żywej narodu”.

Bandyckie hordy przyjmowały przepiękne patriotyczne nazwy m.in. Odział im. Tadeusza Kościuszki, Oddział im. Juliusza Słowackiego, czy też Oddział im. Stanisława Żółkiewskiego w celu propagandowego zafałszowania historii. Dowodzili nimi specjalnie przeszkoleni skoczkowie, niejednokrotnie uczestnicy wojny domowej w Hiszpanii.

W Archiwum Akt Nowych znajduje się ogromna ilość sprawozdań i meldunków tych band. Jak już napisałem, była to działalność mafijna polegająca na podziale łupów. Z tego też względu sprawozdania czy meldunki były obowiązkowe. I tak znajdujemy tam przykładowy meldunek (pisownia oryginalna): ,,Dzisiej napadliśmy na wieś i zdobylimy cztery pary skarpet, jedną parę butów, dwa pierścionki z jednym łockiem”, w innych: ,,Jeden zegarek, ubranka dziecięce, kapoty, poduszki, skrzypce”.

Kradli praktycznie wszystko, co miało jakąkolwiek wartość materialną. Po napadach ,,bohaterscy” gwardziści ukrywali się w lasach, gdzie czas spędzali głównie na upijaniu się samogonem i łakomej konsumpcji skradzionego inwentarza.

Wiele akcji dywersyjnych przeciwko Niemcom, przeprowadzonych przez Armię Krajową, kłamliwie przypisywała sobie GL i AL.

Wielu oprychów z formacji GL i AL trafiło po wojnie na wysokie stanowiska państwowe i publiczne, do wojska, Milicji Obywatelskiej, Urzędów Bezpieczeństwa. Wielu z nich otrzymało indywidualne kwestionariusze, w których wpisywali nowo przybrane nazwiska i zawody. W Archiwum Akt Nowych znaleziono kwestionariusz jednego z gwardzistów, który w rubryce ,,zawód” wpisał: „doktor honoris causa”.

Już w pierwszym dniu służby otrzymali stopnie oficerskie, pomimo przerażających życiorysów. Bardzo się przydali w latach utrwalania władzy ludowej ,a później ,,ochrzcili” swoich następców. Byli też tacy, którzy nadal kontynuowali przestępczy proceder, przez co ponownie trafili do więzień.

Niektórzy zostali wykładowcami uniwersyteckimi, prowadzili zajęcia ze studentami, uzbrojeni, w wojskowych mundurach. Często zastraszali studentów poprzez odpinanie kabur pistoletów, chociażby nawet za odmowę założenia czerwonego krawata. Kiedy ten sposób zastraszania nie działał, usuwali studentów z uczelni z tzw. ,,wilczym biletem”, łamiąc całkowicie kariery i niejednokrotnie życie. Wielu z nich przetrwało wieloletnie szykany i wypychanie na margines społeczny tylko dzięki temu, że szli przez życie z Bogiem w sercach. Dziś ,,resortowe dzieci” nazywają ich ,,moherami”. Tym najbardziej potulnym i bardzo podatnym na wkucie marksistowskiej ideologii wręcz pomagali skończyć studia, robić doktoraty, habilitacje i wpisywać na listy do nominacji profesorskich.

→ Tomasz Bednarczyk

25.03.2017

• na zdjęciu: drugi z lewej Mieczysław Moczar, zwany „katem AK”, od połowy 1942 dowódca Obwodu Łódzkiego Gwardii Ludowej, po wojnie, do 1968 roku związany z aparatem ucisku i bezpieczeństwa. Następnie prezes NIK, ZBoWiD. Uroczyście pochowany w 1986 r. na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w obecności I sekretarza KC PZPR, przewodniczącego Rady Państwa PRL gen. armii W. Jaruzelskiego i premiera Z. Messnera; foto: archiwum

Tomasz Bednarczyk (ur. w 1978 r. w Wieluniu) –  jest absolwentem Politechniki Łódzkiej na wydziale Chemii Ogólnej i Nieorganicznej. Jego pasją są: historia, polityka, sprawy społeczne. Mieszka w Piotrkowie Trybunalskim.

 

 

4
3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.