Konfrontacje historyczne: Krwawa Luna – Gazeta Trybunalska

Konfrontacje historyczne: Krwawa Luna

28 lutego w Łodzi, przy ul. Gdańskiej 13 w Muzeum Tradycji Niepodległościowych odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Plus czy minus – konfrontacje historyczne”, nad którym patronat medialny roztacza m. in. „Gazeta Trybunalska”.

Gośćmi wieczoru byli: autorka popularnonaukowej książki „Krwawa Luna”, pani Patrycja Bukalska (1972) – dziennikarka „Tygodnika Powszechnego”, autorka wydawnictw książkowych: „Rysiek z Kedywu. Niezwykłe życie Stanisława Aronsona” (2009) i „Sierpniowe dziewczęta’44” (2013), Przemysław Stępień – p.o. kierownika Oddziału Martyrologii Radogoszcz MTN-Łódź, pracujący obecnie nad biografią polityczną J. Brystiger . Dyskusję prowadził jak zawsze historyk dr Mikołaj Mirowski.

Sala, w której odbyło się wydarzenie, zapełniła się w całości słuchaczami. Na początku głos zabrał dyrektor łódzkiego oddziału Narodowego Banku Polskiego, który przedstawił wyemitowane dzień wcześniej dwie kolekcjonerskie monety, wydane z okazji przypadającego na 1 marca Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Monety wydano w nakładzie 17 tys. egzemplarzy każda. Pierwsza nazwana została „Bezimienni”, drugą poświęcono Danucie Siedzikównie ps. „Inka”. Jak powiedział dyrektor, bank ma zamiar jeszcze w tym roku wydać 3 następne numizmaty z tej serii.

Następnie rozpoczęła się rozmowa o Brystygierowej, na podstawie prezentowanej książki i badań Stępnia. Rozmówcy zgodnie stwierdzili, że jej biografia zawiera wiele luk, ponieważ zachowała się niewielka ilość dokumentów, a jej znajomi albo już nie żyją, albo nie wyrażają chęci do zwierzeń na jej temat. Nie wiadomo nawet dokładnie czy miała dwóch, czy trzech mężów. Twierdzenie, że prowadziła rozwiązłe życie seksualne, też nie zostało zweryfikowane. Oboje zaproszeni obalili dwa mity na temat tej komunistycznej działaczki.

Okazuje się, że mit na jej temat, że osobiście torturowała więźniów i to w sposób sadystyczny, nie został potwierdzony przez żadne znane fakty, podobnie jak twierdzenie, że przed śmiercią, w związku z jej wizytami w Laskach doznała łaski nawrócenia. Nie ma na to dowodów. Pozostaje jednak wątpliwość, czy brak dowodów, jest wystarczający, by uznać, że owe „mity”, są rzeczywiście nieprawdziwe?

Julia pochodziła z rodziny żydowskiej, jednak wcześnie zaraziła się ideologią komunistyczną i nie chciała mieć nic wspólnego z ruchem syjonistycznym, za to zaczęła realną działalność w organizacjach bolszewickich.. Mówimy o czasach przedwojennych. Skończyła wtedy studia historyczne na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, a później uzyskała tam doktorat, nie wiadomo do końca czy z filozofii, czy też z historii. W każdym razie pisała o nuncjuszach papieskich w Polsce w okresie średniowiecza.

Goście podkreślali wybitną inteligencję Brystiger, jej wyobraźnię, umiejętności organizacyjne. W czasie wojny przebywała na terenie byłego ZSRR, gdzie prawdopodobnie nawiązała kontakty z polskimi działaczami KPP, a być może z samym Stalinem. Trudno powiedzieć, czy była członkiem NKWD, albo partii bolszewickiej.

Po wojnie objęła funkcję dyrektora V departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Mimo, iż nie pełniła w tym resorcie wyższego stanowiska, bali się jej nawet przełożeni. Lubiła rozmawiać z więźniami, miała wrodzone zdolności psychologiczne, które wykorzystywała po to, aby poznać słabe strony aresztowanych i zapewne wykorzystać zdobyte w ten sposób wiadomości do skuteczniejszych przesłuchań osadzonych.

W 1965 roku przeszła na emeryturę. W tym też roku SB założyła jej teczkę osobową i zaczęła ją obserwować. Brystygierowa w owym czasie zaczęła jeździć do Lasek, a także rozmawiała kilkakrotnie z prymasem Wyszyńskim. Były to spotkania prywatne i niczego o treści tych rozmów nie wiadomo. Napisała na emeryturze trzy książki, w tym powieść „Krzywe litery”. Do Związku Literatów Polskich, nie została, pomimo jej starań, przyjęta. Zmarła w 1975 roku, przeżywszy 73 lata. Autorka książki nazwała Julię Brystygierową kobietą demoniczną, jednocześnie nie ukrywała fascynacji jej osobą.

Byłem drugi raz na spotkaniu w Muzeum Tradycji Niepodległościowych (pierwsze dotyczyło książki o Józefie Cyrankiewiczu)  i muszę przyznać, że mam dosyć mieszane uczucia. Z jednej strony autorzy podkreślają winy, a nawet zbrodnie swoich bohaterów, z drugiej zaś, jakby tylnymi drzwiami, wskazują na ich wyjątkowość, niezwykłość i nieco ich usprawiedliwiają osobistymi powodami lub czasami, w których przyszło im żyć. Wygląda to na zamierzone działania, mające na celu rozmiękczanie i obłaskawianie komunizmu (pozorny obiektywizm), jego zbrodni i ich wykonawców. Nie powiem, żeby mi się to podobało.

→ Zbigniew Rutkowski

2.03.2017

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

• więcej o „Konfrontacjach historycznych” czytaj: > tutaj

 

 

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.