Kiedy PiS przestanie się bać?

20 marca 2017 r., w I programie PR, w porannej audycji „Sygnały Dnia” red. Gociek przeprowadził wywiad z sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera Pawłem Szefernakerem, odpowiedzialnym za politykę informacyjną rządu.

Zapytany przez dziennikarza o ostatni sondaż, przeprowadzony przez pracownię IBRIS dla „Rzeczpospolitej” metodą telefoniczną, w którym przewaga PiS-u nad Platformą zmalała do 2 procent, chociaż niedawno wynosiła ponad 15 procent, sekretarz odpowiedział, że nie należy patrzeć na poszczególne sondaże, a na trwały trend, obejmujący wiele podobnych sprawdzianów opinii publicznej.

W tym miejscu należało się spodziewać raczej odpowiedzi, że sondaż jest niewiarygodny i stanowi element walki politycznej. Choć mogłaby być to odpowiedź pozornie niepoprawna i podważająca wyniki, ale prawdopodobnie sprowokowałaby do pytań o metodę badawczą i standardy naukowe.

Co rusz pojawiają się głosy, że wyniki badań przeprowadzanych przez pracownie sondażowe odbiegają od rzeczywistości, szczególnie przed wyborami.  Ma to na celu wprowadzenie w błąd opinii publicznej i osiągnięcie zamierzonego efektu propagandowego.

Odpowiadając na pytanie dotyczące chaosu informacyjnego w obozie władzy, Paweł Szefernaker powiedział, że wiele decyzji zapada w kilku przynajmniej ośrodkach decyzyjnych i stąd trudności z koordynacją wypowiedzi poszczególnych ministrów, parlamentarzystów, członków partii i przedstawicieli Kancelarii Prezydenta.

Komentarz

Wygląda na to, że działacze PiS nie bardzo wiedzą, na czym polega ogólny plan rządu dotyczący sprawowania władzy w kraju i polityki zagranicznej państwa, albo nie potrafią swoich działań, lub przynajmniej publicznych oświadczeń, dostosować do obowiązującego wzorca. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku, jest to wyjątkowo wstydliwa przypadłość.

Niewykluczone, że stworzenie ośrodka, dbającego o spójność polityki informacyjnej, nie jest rzeczą łatwą. Jednakże tłumaczenie sekretarza Szefernaker, że inne partie rządzące miały ten sam problem, brzmi niepoważnie. Czego innego oczekiwali wyborcy PiS-u. Spodziewali się jasnego przekazu, wierząc, że partia doskonale wie, co zamierza robić, i że posiada starannie dobrany zespół zjednoczony we wspólnym celu.

Tymczasem, coraz wyraźniej objawia się chwiejność i niespójność w obrazie medialnym, a także błędy w działaniu partii rządzącej. Widać, że ostatnie niepowodzenie, czyli przegrana walka o stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, wstrząsnęła szeregami Prawa i Sprawiedliwości. Zapanowała konsternacja i trudności w wyjaśnieniu tej porażki.

Jarosław Kaczyński przyznał, że będą straty wizerunkowe dla ugrupowania, dodał jednak, że po jakimś czasie da się je przekuć w sukces. Oczywiście, to niewykluczone. Dlaczego jednak prezes zdradził, że rozmawiał wcześniej z Angelą Merkel i ta deklarowała, że jeżeli Polska będzie się upierać, przy innej kandydaturze niż Donald Tusk, to Niemcy ją poprą?

W rozmowie Kaczyński odsłoniłł swój żal, że został wystrychnięty na dudka, bo przecież Merkel, nie przejmując się ustaleniami z najważniejszym, polskim politykiem, jeszcze przed wyborem zadeklarowała, że cieszy się na dalszą współpracę z Tuskiem. Kiedy jest się politykiem i zostaje się potraktowanym poniżająco, to nie należy się tym chwalić.

Wydaje się, że istnieje też nierównowaga w metodzie informacyjnej, pomiędzy zagadnieniami krajowymi, a zagranicznymi. O ile w sprawach krajowych PiS przyjął założenie, że należy przede wszystkim chwalić się osiągnięciami (słynne 500+ powtarzane nieustannie, nawet w wypowiedziach zupełnie z tym tematem nie związanych), o tyle w sprawach międzynarodowych, funkcjonariusze partyjni nie są już tak entuzjastyczni, podkreślając zagrożenia ze strony Unii Europejskiej, czy Rosji. Czynią to jednak na tyle delikatnie, że powstaje wrażenie, jakby za bardzo nie chcieli się narazić potężniejszym od nas krajom. Nie sprzyja to przekonaniu, że Polska mocno dba o własne interesy.

Po wysłuchaniu wywiadu z Pawłem Szefernakerem pojawiła się nieodparta myśl, że sekretarz stanu podczas rozmowy czuł się wyjątkowo niekomfortowo. Był mało przekonujący, wyraźnie brakowało mu instrukcji. Niewykluczone, że zamiast niej, przydałby się większy profesjonalizm, a nie rozpaczliwe próby wybrnięcia z prostej, wydałoby się, sytuacji.

Cały wywiad jest dostępny: > tutaj.

→ Zbigniew Rutkowski

20.03.2017

• foto: screen GT

• więcej tekstów Rutkowskiego: > tutaj

 

 

1
4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.