Prawo prasowe – Gazeta Trybunalska

Prawo prasowe

Prawo prasowe obowiązujące obecnie w naszym kraju powstało w 1984 roku, czyli niedługo po zakończeniu stanu wojennego, w czasie rujnowania Polski przez reżym Jaruzelskiego. Co prawda wprowadzono do tej ustawy wiele zmian, usunięto lub uchylono niektóre artykuły, inne zaś dodano.

Pomimo to ustawa składająca się z 61 artykułów sprawia wrażenie pokracznej hybrydy i trudno się zorientować, co jest współczesne, a co komunistyczne. Ostatnio w „Super Exspresie” red. Krzysztof Skowroński wypowiedział się na temat następnej zmiany, tym razem w sprawie długości czasu oczekiwania na autoryzację. W przypadku dziennika ma to być 24 godziny, a tygodnika 3 dni. Jeśli w tych terminach autoryzacja nie nastąpi, można drukować bez niej. Natomiast przyśpieszenie druku przed upłynięciem okresu oczekiwania na dokonanie autoryzacji, może skutkować grzywną dla dziennikarza.

Krzysztof Skowroński z jednej strony mówi, że Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich podjęło uchwałę, iż powinno się w ogóle odejść od autoryzacji, z drugiej, że lepsze jest nowe prawo od starego, bo określone są jasno reguły gry. Wydaje że prezes SDP chce dać Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Nie może wyraźnie sprzeciwiać się uchwale własnego związku, ale również nie ma zamiaru narażać się obecnie rządzącym. Wprowadzanie ograniczeń w kwestii autoryzacji, zamiast jej likwidacji, jest jeszcze jednym przykładem na to, że media mogą zaszkodzić politykom, a ci wpatrzeni w słupki poparcia, nie chcą ryzykować utraty wyborców.

Fakt, że akt prawny z połowy lat 80. dotąd funkcjonuje, jest kompromitujący dla wszystkich rządów po 1989 roku. Zdecydował o tym prawdopodobnie opór polityczny, dlatego nie napisano jej w całości od nowa. Stworzona w 1984 roku ustawa nie jest długa, a gdyby powstała nowa, powinna być jeszcze krótsza i zostać wreszcie napisana poprawnym i zrozumiałym językiem. Dla przykładu warto przytoczyć, jak to wygląda teraz. Art. 12 p. 1, brzmi: „Dziennikarz jest obowiązany: zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło”.

Ten nielogiczny artykuł sprawia, że sądy rozpatrując sprawy przeciwko dziennikarzom wybierają najłatwiejszą interpretację. Nie baczą na to, że jest z gruntu fałszywa. Bowiem „zbieranie i wykorzystywanie materiałów prasowych” nie oznacza, jakby się niektórym wydawało, wyszukiwania w prasie i przepisywania całych, ewentualnie fragmentów, cudzych artykułów. Jeśli dziennikarz cytuje, lub ewentualnie powołuje się na cudzy tekst, wystarczy że poda źródło uzyskanych wiadomości i nie może być pociągany za to do odpowiedzialności przed sądem.

Natomiast staranność i rzetelność musi autor wykazać wyłącznie jeśli chodzi o materiały, zbierane przez niego na podstawie własnych obserwacji, wywiadów, fotografii, filmów, zeznań świadków itp. To są owe zbierane „materiały prasowe”. Niestety,  ustawodawca zapomniał dodać, że może chodzić też o materiały dźwiękowe, fotograficzne i filmowe. Z tych materiałów można stworzyć materiał prasowy, czyli np. artykuł w gazecie, ale też reportaż radiowy, czy telewizyjny. I dopiero wtedy owa szczególna staranność obowiązuje.

Kiedy natomiast sąd interpretuje cytowanie materiałów prasowych, jako zbieranie takowych, popełnia błąd, który może skutkować niesprawiedliwym wyrokiem. Gdyby bowiem dziennikarz cytując artykuł kogoś innego i podając źródło cytatu, a zdarza się to nierzadko, miał za każdym razem przeprowadzać osobne dochodzenie, czy obcy autor napisał prawdę, musiałby zmienić zawód i zostać np. prywatnym detektywem. Tak więc nieprecyzyjne zapisy prowadzą do bezsensownych orzeczeń. Co tu zresztą mówić. Najlepiej ilustruje bezwstyd prawny ostatni, 61 artykuł obowiązującej nadal  ustawy prasowej, że zacytuję z „należytą starannością”: „Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 lipca 1984 r.”.

→ Zbigniew Rutkowski

18.02.2017

• foto: pixabay.com

 

 

3
5

5 thoughts on “Prawo prasowe

  • 19/02/2017 at 19:23
    Permalink

    Czyli tak w ogóle prawo jest jakie jest lecz JEST inaczej głupie prawo ale PRAWO. Po łacinie to bardzo pięknie brzmi, lecz niestety nie znam łaciny. I jeszcze taka dykteryjka – mówi adwokat do klienta: „wygraliśmy, teraz trzeba TYLKO zapłacić i odsiedzieć” – rozumiem, że odsiedzieć wyrok więzienia i zapłacić grzywnę.

    27

    1
    Reply
  • 18/02/2017 at 23:22
    Permalink

    Z wielką niecierpliwością czekamy na orzeczenie drugiej instancji piotrkowskiego sądu w sprawie rzekomego pomówienia Chojniaka przez redaktora Gazety Trybunalskiej.
    Od wydanego przez sąd drugiej instancji prawomocnego wyroku lub postanowienia w przedmiocie odrzucenia pozwu albo umorzenia postępowania kończących postępowanie w sprawie strona, Prokurator Generalny, Rzecznik Praw Obywatelskich lub Rzecznik Praw Dziecka może wnieść skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej.
    Niezależnie od wartości przedmiotu zaskarżenia skarga kasacyjna przysługuje także w sprawach o odszkodowanie z tytułu wyrządzenia szkody przez wydanie prawomocnego orzeczenia niezgodnego z prawem.
    Skargę kasacyjną strona może oprzeć na następujących podstawach:
    1. Naruszeniu prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie;
    2. Naruszeniu przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik
    sprawy.
    Podstawą skargi kasacyjnej nie mogą być zarzuty dotyczące ustalenia faktów lub oceny dowodów.
    Skargę kasacyjną wnosi się do sądu, który wydał zaskarżone orzeczenie, w terminie dwóch miesięcy od dnia doręczenia orzeczenia z uzasadnieniem stronie skarżącej.
    Termin do wniesienia skargi kasacyjnej przez Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka wynosi sześć miesięcy od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, a jeżeli strona zażądała doręczenia orzeczenia z uzasadnieniem – od chwili doręczenia orzeczenia stronie.
    Jeśli taka będzie droga postępowania, to będzie naprawdę ciekawie.

    39

    2
    Reply
    • 18/02/2017 at 23:58
      Permalink

      Sprawe bedzie rozpatrywal Sad Apelacyjny w Lodzi, termin nie jest jeszcze znany, poki co SO w Piotrkowie zwolnil red. Baryle z kosztow zwiazanych z apelacja. (red.)

      39

      4
      Reply
      • 19/02/2017 at 00:55
        Permalink

        Czyli możemy śmiało powiedzieć, że na tę chwilę Chojniak może sobie 25 tys. PLN powycinać z gazet.

        39

        4
        Reply
        • 19/02/2017 at 01:56
          Permalink

          Na te chwile tak.

          39

          4
          Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.