Dlaczego czytam książki? odc. 1

Mam 66 lat i ciągle czytam, zapewne jak wiele osób w moim wieku i starszych. Zaczynałem w latach pięćdziesiątych, a ponieważ w moim domu książek nie było, bo rodzice nie czytali, zdobywałem rozmaite czytadła od dalszej rodziny, od sąsiadów i szkolnych kolegów.

W czasach socjalizmu, o dobre książki było trudno i jeśli jakaś pojawiła się w księgarniach, błyskawicznie znikała z półek. Inne w ogóle nie pojawiały się na rynku, bo nie zostały przetłumaczone lub dlatego, że był na danego autora zapis cenzury.

Jaką przeżyłem radość, kiedy w bibliotece uniwersyteckiej w Łodzi, mogłem wreszcie dostać wydawnictwa paryskiej „Kultury”, przede wszystkim Gombrowicza i Miłosza. Jak się później dowiedziałem, całe tomy paryskiego wydawnictwa były dostępne dla pisarzy w warszawskim Domu Literatury na Krakowskim Przedmieściu i nikt ich nie czytał, bowiem wszystkie karty książek pozostawały nierozcięte. Widocznie perelowskim literatom do niczego nie były potrzebne. Wiedzieli lepiej, jak pisać, z partyjnych instrukcji.

Po 89. roku przetłumaczono wiele utworów i wydano ogromną ilość polskich autorów, może poza klasyką. Większość tego, co zaczęło się ukazywać, mogło dalej leżeć w szufladach autorów, bez szkody dla czytelnika.

Nie wiem ile książek przeczytałem, na pewno o wiele za mało, ale początkowo pożerałem wszystko, w tym kryminały i powieści przygodowe. Dopiero z czasem, kiedy zmieniły się moje zainteresowania, zacząłem poszukiwać tytułów, z których chciałem dowiedzieć się czegoś o sobie i moich problemach. W ten sposób przez kilka lat przebrnąłem przez dziesiątki tekstów Carla Gustava Junga i bardzo mi ta lektura pomogła, choć w inny sposób, niż się spodziewałem.

Im jestem starszy, tym bardziej szuka książek odpowiadających, czy próbujących odpowiedzieć na pytania, które w moim wieku nasuwają się niejako automatycznie. Są to zagadnienia dotyczące spraw ostatecznych. Oczywiście, łatwiej mają ci, którzy wierzą w dogmaty i przesłanie Kościoła, problem ze mną jest taki, że nie zadowalają mnie odpowiedzi, jakich udziela ta instytucja, wręcz przeciwnie, współczesne chrześcijaństwo zdaje się być zupełnie bezradne wobec pytań, takich jak: skąd bierze się zło, skoro Bóg jest wyłącznie dobry, jaki jest sens życia, dlaczego jesteśmy grzeszni, przecież Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo? Czy oznacza to, że On także jest grzeszny?

Mówiąc tak, niewątpliwie popełniam herezję. Jasne, Kościół wypracował już dawno odpowiedzi na podobne pytania, jednak dla mnie niezbyt przekonywujące. Szukałem wyjaśnień w książkach i trochę ich znalazłem, niestety, jeśli chodzi o teologię katolicką, to wydawnictwa na ten temat nie wnoszą niczego nowego do interesujących mnie spraw. Szczególnie ciekawią mnie początki chrześcijaństwa i porównanie ich z obecnym jego kształtem. Być może, gdzieś w innych krajach, zdarzają się poważne opracowania, w których te zagadnienia są opisywane, ale w języku polskim próżno by szukać wartościowych tekstów o tej tematyce. Nauka badająca wczesny okres dziejów ówczesnej sekty w łonie religii mojżeszowej i pokazująca, jak bardzo jej założenia zmieniły się w ciągu wieków, byłaby niepoprawna politycznie. Uczony piszący inaczej niż Kościół o początkach naszej wiary dużo by ryzykował. Niewykluczone, że całą swoją karierą.

I taki biedny żuczek, jak ja, zostawiony na pastwę własnej intuicji i własnych domysłów, musi obejść się smakiem. Jedynie o gnozie (w tym gnozie chrześcijańskiej) i buddyzmie pojawiło się swego czasu nieco artykułów. Za to przerażających kryminałów, w których sadystyczni zboczeńcy zabijają dziesiątki osób, na coraz wymyślniejsze i okrutniejsze sposoby, nie brakuje. Widocznie tego ludziom najbardziej potrzeba. W internecie każdy tekst o wypadku drogowym, czy pobiciu ma wielokrotnie więcej wejść od tekstu dotyczącego np. recenzji książki. Pewnie zawsze tak było, także w dobie przedinternetowej, czyli nic nowego. A jednak mi żal…

→ Zbigniew Rutkowski

14.02.2017

• foto: pixabay.com

#rutkowskiLektury

 

 

2
3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.