Z przodu liceum, z tyłu muzeum

Jak się dowiadujemy już po raz dziewiąty w Urzędzie Miasta ogłoszono konkurs „Nowa Elewacja” na najładniej odnowioną fasadę kamienicy. W konkursie udział mogą wziąć właściciele, którzy do końca grudnia wyremontują swoje budynki. Łączna pula nagród wynosi 75 tys. zł.

Wystarczy przejść się od początku ul. Wojska Polskiego do al. Armii Krajowej, by przekonać się, że przypomina ona slumsy azjatyckich krajów. Widok ten straszy od wielu lat przyjezdnych i turystów, natomiast miejscowi zapewne do tego horroru zdążyli się przyzwyczaić. Zobaczymy ilu właścicieli weźmie udział w tym konkursie. Biorąc pod uwagę sumę przeznaczoną na nagrody i koszty naprawy elewacji będzie ich zapewne dwóch lub trzech. Niewielu, jak na długość tej ulicy. Można powiedzieć, że lepsze to niż nic.

Tak stwierdzić może jednak tylko ktoś, kto nigdy nie zaglądał na podwórka i klatki schodowe kamienic stojących przy tej ulicy. Już w bramach czuje się charakterystyczny smród moczu, brudu i wilgoci. Podwórka wiosną i jesienią toną w błocie, otwarte śmietniki rozsiewają wyraźną woń zgnilizny, wokół walają się odpadki żywności, papieru, tektury, potłuczonych butelek i puszek po piwie. Wejścia do klatek, czy to w bramie, czy w oficynach, najczęściej zdewastowane, pozbawione jakichkolwiek zabezpieczeń.

Na klatkach schodowych, nie malowanych od wieków, zacieki wilgoci walczą o lepsze z brudem i koślawymi napisami, radosną twórczością młodzieży. A same schody, bywa że pozbawione poręczy, dla kogoś, kto wchodzi tam po raz pierwszy, mogą być przyczyną utraty zdrowia lub nawet życia. Drewniane, metalowe lub kamienne, wytarte od nóg wchodzących i schodzących, zakrzywione pod niebezpiecznym kątem, ułożone w ten sposób, że można nabić sobie potężnego guza o wyżej poprowadzony poziom.

Nie tylko trzeźwi korzystają z takich schodów. Co prawda nie na samej Wojska Polskiego, ale w pobliżu, kilkanaście lat temu, znany w Piotrkowie malarz spadł z kręconych, metalowych schodów i poniósł śmierć na miejscu. Wypadków, które kończyły się „tylko” złamaniem nóg, rąk, albo wstrząsem mózgu, czy innymi obrażeniami trudno policzyć. Nie dawano na takich schodach kolega złamał nogę, w dodatku był trzeźwy. Najlepiej wie o tym pogotowie ratunkowe.

Na półpiętrach okna są zwykle zapaćkane i nie domykające się, albo zabite na głucho. Dobrze, jeśli mają całe szyby. Poruszać się i tak trzeba bardzo ostrożnie z powodu panujących tu ciemności, żarówki są albo przepalone, albo ukradzione. A jeśli nawet świecą, to pokrywający je kurz daje światła nie więcej niż mała świeczka.

Zdarzają się w takich domach zwarcia instalacji elektrycznej, wybuchają pożary, mieszkańcy są ewakuowani, wkracza straż pożarna. Sam byłem świadkiem podobnego wydarzenia. Wyszedłem z mieszkania na korytarz i zobaczyłem płonące belki stropowe. Na szczęście strażacy zadziałali błyskawicznie. Okazało się, że instalacja była jeszcze przedwojenna, bodajże z 1928 roku.

Nadeszła zima, jeszcze nie astronomiczna, ale faktyczna. Przy takich kamienicach ulica rzadko jest porządnie odśnieżana i rzadko posypywana piaskiem. Starsi ludzie będą bać się wychodzić z domu. Przychodnie chirurgiczne znów się zapełnią tłumami połamanych. A jest jeszcze jedno poważne niebezpieczeństwo. W wielu takich kamienicach jest tylko ogrzewanie piecowe. Czad jest podstępnym zabójcą, otwory wentylacyjne są często niesprawne. Ilu ludzi przeniosło się na tamten świat z powodu zaczadzenia. Pamiętam taki wypadek sprzed kilku lat, jak wynoszono już ciała, kilku zabitych przez cichego zabójcę.

I taka jest, w większości ulica Wojska Polskiego. Słyszymy, ze miasto zamierza wydać w tym roku 100 tys. zł na choinkę. A może wystarczyłoby symboliczne drzewko za 50 zł, zaś za 100 tys. udałoby się, przynajmniej w części wyremontować choćby jedną, zaniedbaną od lat kamienicę komunalną? I czy nie byłoby z tego większego pożytku? A jeśli to niemożliwe, wolelibyśmy przeznaczyć te pieniądze na pomoc biednym, głodnym i bezdomnym, gdyby to od nas zależało. Niestety leży to w gestii tych potomków dawnych Polaków, dla których powiedzenie, zastaw się a postaw się, ciągle jest wskazaniem, nie tylko w życiu prywatnym, ale i publicznym.

A pewnie chodzi o głosy wyborców, żeby przyciągnąć ich błyskotkami. Bo w to, że władza realnie poprawi ich życie, dawno przestali już wierzyć. Ci, którzy się dorobili, nie będą protestowali, ci, którzy nie mają nic, niech sobie popatrzą na kolorowe lampki.

→ Zbigniew Rutkowski

1.12.2016

• foto: GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

4
2

2 myśli na temat “Z przodu liceum, z tyłu muzeum

  • 02/12/2016 o 12:00
    Permalink

    Zajrzałam ostatnio na klatkę wyremontowanej kamienicy przy ul.W.Polskiego 9. I okazuje się że klatka nie była tam malowana ze 100 lat! Co z tego że front wygląda dobrze, skoro wewnątrz tragedia!!!!

    11

    1
    Odpowiedz
  • 01/12/2016 o 21:49
    Permalink

    Nie zapominajmy, że lista potrzeb Naszego miasta jest bardzo długa i nawet człowiek z minimalnym wykształceniem nie umieściłby budowy nowej biblioteki za bagatela 31 milionów PLN na miejscu priorytetowym.

    11

    1
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.