Piotrkowskie podziemie muzyczne – reaktywacja?

W ostatni piątek 2016 roku miała miejsce promocja książki pt. „Piotrkowski underground muzyczny”, która przybliża dokonania lokalnych rockmanów w latach 1980-1999.

Najpierw w siedzibie wydawcy, czyli w Ośrodku Działań Artystycznych przy ul. Dąbrowskiego odbyła się część oficjalna, czyli spotkanie z autorami i bohaterami książki oraz wystawa fanzinów i afiszy. Następnie celebrowano promocję albumu w klubie „Sejf” przy ul. Słowackiego. Tam już doszło do muzykowania i wielu swobodnych spotkań. W obu miejscach wysoka frekwencja zapełniła sale. W stworzeniu świetnej atmosfery zupełnie nie przeszkadzał fakt, iż opisywani w książce undergroudowcy obecnie mają dobrze ponad 40, czy nawet 50 lat.

„Piotrkowski underground muzyczny” jest dziełem zbiorowym. Jako redakcję książki wymieniono 4 osoby: Marcina Gliszczyńskiego, Sebastiana Gromulskiego, Marcina llskiego oraz Konrada Kubalę. Natomiast autorów tekstów jest kilkakrotnie więcej. I tak np. rozdział pt. „Po co był nam ten underground?” napisał Darek Młynarczyk., „The Tank, Rewolter i przyjaciele” – Robert Kozera, „O początkach lat 90” – Marcin Gliszczyński, „Historia piotrkowskich „metalowych zinów” – Piotrek Kubacki, „K.O.D. czyli niekoniecznie Komitet Obrony Demokracji” – Mariusz Sowa, „Protest” – Marcin Chudy Chuderski, „Kler Killer” – Konrad Kubala….

Ogólnie trzeba stwierdzić, że książka jest ciekawa i atrakcyjna wizualnie. Dodam, że jej opracowanie graficzne to zasługa Mariusza „Marchewy” Marchlewicza. Zawiera wiele bardzo cennych ciekawostek i opinii. Natomiast mam wątpliwości, czy można tę publikację traktować jako wiarygodne źródło historyczne, czy tylko jako objaw społecznej inicjatywy grupki zapaleńców? Moja pierwsza uwaga jest taka, że wśród zaprezentowanych kilkudziesięciu zespołów równorzędnie potraktowano interesujące zjawiska muzyczne, jak i zwykłe wygłupy. Znak równości postawiono między zdolnymi, młodymi ludźmi, a szpanującymi muzycznymi analfabetami. Drugie uwaga bardziej istotna to fakt, że pominięto bardzo ciekawych wykonawców, a także ważne imprezy muzyczne.

I tak np. nie ma informacji o punk-rockowym zespole „Motłoch”, a prawdopodobnie była to jedyna tego typu kapela, która w 1994, lub 1995 roku zdobyła nagrodę na wojewódzkim przeglądzie zespołów muzycznych. Było to zadziwiające, gdyż wykonawców punkowych zawsze oceniano bardzo nisko.

Podobna sprawa jest ze świetnym zespołem „Odarpi”. Zapomniano o pierwszym w Polsce Rap Festiwalu, który miał miejsce w 1996 roku w klubie „Pod Hale”. Ale ten klub został praktycznie wyeliminowany z treści, choć tutaj organizowano znakomite koncerty oraz tutaj, jego członkowie wydawali ogromną liczbę fanzinów, czyli „K.O.D. Magazine”, „Purgatory”, „MagicZine Podhale”, „Fama- punk zine” i in. Nakład gazet sięgał kilku tysięcy egzemplarzy. Były to ogromne ilości. Można powiedzieć, że w latach 1994-1996 klub „Pod Hale” stał centrum zinowym w Polsce. Jednocześnie ich redaktorzy potrafili ściągnąć do Piotrkowa znakomite kapele polskie i zagraniczne. Tutaj nawet chciał wystąpić amerykański zespół „Green Day”, który wkrótce stał się wielką, światową gwiazdą.

Nie rozumiem, dlaczego autorzy książki nie wykorzystali artykułów prasowych z opisywanego okresu, ani nie odwiedzili piotrkowskiego Archiwum Państwowego, gdzie powinien być zbiór lokalnych gazetek muzycznych z tego okresu. Autorzy początkowo do swego wydawnictwa planowali dołączyć płytę CD z nagraniami archiwalnymi. Nie udał się ten plan. Teraz chcą stworzyć swój kanał na You Tube. Miejmy nadzieję, że nie zabraknie im energii i na książce się nie skończy. Ale najbardziej chciałbym, żeby jakaś kapela się reaktywowała, np. „Protest” czy „Rewolter”, a wtedy będziemy mogli stare kawałki usłyszeć w odświeżonej wersji live. Przecież muzycy „Rolling Stones”, czy nawet „Omegi” są znacznie starsi i nie mają kompleksów na scenie. Tak więc niech piotrkowscy undergroundowscy nie udają starych dziadów, tylko biorą się do ostrej, rockowej jazdy. Jak pokazała bardzo duża frekwencja podczas wczorajszego wieczoru, taka właśnie muzyka bardzo interesuje piotrkowian!

→ Paweł Reising

31.12.2016

• foto: Paweł Reising / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

 

 

8
3

5 thoughts on “Piotrkowskie podziemie muzyczne – reaktywacja?

  • 01/01/2017 at 10:26
    Permalink

    Ludzie którzy największym ! Sukcesem jest zaistnienie na kartach książki którą sami sobie wydali……Porażka na 800 lat Piotrkowa.O ekipach hip hopowych które wydawały legalne płyty i mają największe udokumentowane dokonania z tego całego śmiesznego muzycznego światka się w ogóle nie wspomina. Jest to mocno słabe. Może jeszcze jakieś nagrody.Żałosne. Tyle.

    5

    3
    Reply
  • 01/01/2017 at 02:50
    Permalink

    Nie wierzę, to się nie stało. Tam byli ci ludzie, których widzę na fotografiach?

    Matko, na Niebie Jedyna Królowo, Władczyni Lasów i Łąk, pomścij nas.

    4

    2
    Reply
  • 31/12/2016 at 20:10
    Permalink

    I Pencina!!! Trochę mam żal i smutno mi, że Redakcja nie podał z wyprzedzeniem daty i godzin tej promocji. Pewnie, gdybym widział to pewnie dowlókł bym swoje cielsko na to widowisko.

    4

    1
    Reply
  • 31/12/2016 at 20:06
    Permalink

    Jest projekt dla lat dwutysięcznych. Tam się znajdzie Kuba. Muzyka niszowa raczej, z założenia, nie lubi rozgłosu.

    3

    2
    Reply
  • 31/12/2016 at 16:59
    Permalink

    Najważniejsze, że była Pingotowa z Dziemdziorą!

    8

    2
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.