Nowy podział dzielnicowy Polski

Słucham, czytam, rozmawiam. I coraz silniej jestem przekonany, że mam do czynienia z wyjątkowo głupim narodem. Oczywiście z wyjątkami. Zawsze się takowe jednostki znajdą.

Kiedy polityk zwraca się w czasie kampanii do wyborców, że wierzy w mądrość społeczeństwa, to tylko oznacza, że chce zdobyć ich głosy, natomiast w głębi duszy pogardza zmanipulowanym tłumem. Polacy mają to nieszczęście, że przeszli rozbiory, okupację niemiecką i sowiecką, i wreszcie III Rzeczpospolitą, TVN i „Wyborczą”.

Po takich przejściach musieli zgłupieć doszczętnie, co też się stało (z wyjątkami). Naród polski dzieli się na kilka oddzielnych plemion. Nie widać szans ani sposobów na połączenie zwaśnionych stron, dlatego proponuję podział naszego kraju na księstwa dzielnicowe, biorąc przykład z Bolesława Krzywoustego. Skoro potrafiliśmy podzielić się w XII wieku, potrafimy i teraz.

Może nawet zorganizujemy kolejny okrągły stół, obradując z dobrą wolą i we własnym interesie. Największy opór będzie stawiał niewątpliwie Jarosław Kaczyński, żoliborski inteligent, człowiek uczciwy, nie będący jurgieltnikiem (przekupnym sprzedawczykiem), co różni go od niektórych polityków. Kaczyński marzy o jednej, silnej i wielkiej Polsce, jest w pewnym sensie spadkobiercą Józefa Piłsudskiego. Trudno go będzie przekonać, żeby wybrał opcję Polski rozdrobnionej i w dużej mierze bezbronnej.

Popełnia on jednak od lat jeden błąd, a mianowicie nie zna zupełnie polskiego społeczeństwa. Przebywając najczęściej w gronie zaufanych towarzyszy partyjnych, nie rozumie, że większość ludności nie interesuje się ważnymi książkami, nie spotyka się z mądrymi osobami, ich wiedza opiera się na wiadomościach czerpanych z telewizji. Ale gdyby dać mu księstwo największe, senioralne, może by się zgodził.

Co do innych książąt, nie sądzę, aby był z nimi większy kłopot. Władzę w części południowo- zachodniej kraju przejąłby książę Schetyna, na północy książę Petru, a w centrum zarządzał by Wojewoda Kijowski. Południowy wschód zostałby dla Kaczyńskiego. I wtedy każdy obywatel mógłby przenieść się do odpowiadającej mu politycznie dzielnicy, gdzie inni współmieszkańcy wygłaszaliby podobne bzdury.

Zapanowałaby powszechna zgoda, miłość i braterstwo. Wrogowie mieszkaliby za granicą. Nie wykluczone, że z czasem poszczególne księstwa nawiązałyby stosunki dyplomatyczne. Co prawda, istniałaby groźba poszczególnych wojenek pomiędzy nowymi tworami państwowymi, bo armię trzeba byłoby podzielić przynajmniej na cztery części. Kto wie, czy nie zgłosiliby się następni pretendenci z żądaniem wydzielenia im kolejnych ksiąstewek i województw.

W każdym razie z państw ościennych i dalszych pieniądze płynęłyby silnym strumieniem do kieszeni panów i ich otoczenia. Ludność żyłaby szczęśliwa, władcy zadowoleni, a obce państwa zacierałyby ręce, czekając (nie bezczynnie) na moment, kiedy będzie tutaj takie bezhołowie, taki burdel, że wstawią oficjalnie własnych namiestników i oni w naszym imieniu poprowadzą nas do szczęśliwej, wolnej, demokratycznej Europy.

A wtedy zobaczymy, jak nam będzie dobrze. Jak wzrosną nam zarobki przy sprzątaniu mieszkań, myciu naczyń, zamiataniu ulic i przy podobnych zajęciach. Niewykluczone, że niektórzy z nas zostaną nawet elektrykami, spawaczami, ślusarzami i kelnerami. Nauczymy się, co to wolność i demokracja, nauczymy się też z wolna posługiwać miejscowym narzeczem i powiemy sobie zdziwieni – i po nam była ta cała Polska?

To, co napisałem powyżej, to tylko mój skromny pomysł, który poddaję pod rozwagę obywatelom, którym nic się nie podoba. Ileż muszą się nastać na mrozie, w deszczu i chłodzie z transparentami o wolności i prezesie Rzeplińskim, ile nakrzyczeć i na trąbić, a wszystko na próżno. Żeby ktoś ich skopał, pobił, oblał zimną wodą z armatek, lub strzelał do nich gumowymi kulami – a tu na złość, nic takiego się nie dzieje. Wyjątkowy to brak kultury i demokracji obecnej władzy.

→ Zbigniew Rutkowski

23.12.2016

• foto: archiwum

Zbigniew Rutkowski (ur. 1951 r. w Łodzi) – pisarz, poeta, malarz. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim i prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Swoje utwory drukował na łamach czasopism i w wydawnictwach zbiorowych. Jest stałym współpracownikiem „Gazety Trybunalskiej”.

• więcej tekstów Z. Rutkowskiego kliknij: > tutaj

 

 

2
9

One thought on “Nowy podział dzielnicowy Polski

  • 23/12/2016 at 15:01
    Permalink

    Tak ze dwanaście milionów księstw, republik, enklaw…
    Rozmarzyłam się. Całe szczęście, że istnieją internety, bo by się posłańcy książęcy, wypowiadający wojnę, na drogach nie pomieścili.

    1

    8
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.