Honorowy Gąsior

Czterech piotrkowskich radnych: Ewa Ziółkowska, Bronisław Brylski, Jan Dziemdziora i Szymon Miazek – wszyscy to członkowie SLD – wystąpiło z wnioskiem do Rady Miasta o nadanie Stanisławowi Marcinowi Gąsiorowi tytułu Honorowego Obywatela Miasta Piotrkowa Trybunalskiego.

Rada w dniu 21 grudnia 2016 r. jednogłośnie przyjęła uchwałę nadającą byłemu dyrektorowi Muzeum tytuł przynależny jedynie osobom zasłużonym lub tym, które wykazały się działalnością godną najwyższego uznania.

Jakie zasługi położył dla miasta Stanisław Marcin Gąsior, że stał się jego Honorowym Obywatelem?

Urodził się w podkieleckiej wsi w 1942 r., po ukończeniu szkoły powszechnej i Technikum Geologicznego studiował archeologię na Uniwersytecie Łódzkim. Po otrzymaniu dyplomu w 1966 roku rozpoczął pracę w Muzeum w Tomaszowie Mazowieckim. Wstąpił także w szeregi Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

W 1975 roku partia rzuciła go, jak sam mówił, na odpowiedzialne stanowisko dyrektora Muzeum Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Początkowo nie był zadowolony z tej decyzji, ponieważ mieszkanie i żonę miał w Tomaszowie, a partia nie zadbała o należne dla niego lokum.

Przez kilka lat z Tomaszowa do stolicy nowo powstałego województwa dojeżdżał rowerem, czyli codziennie pokonywał blisko 60 km w obie strony. Ale, jak twierdził: partii się nie odmawia. W końcu dostał mieszkanie w Piotrkowie, w nowych blokach na osiedlu 35-lecia PRL. Przez pewien czas, w okresie letnim, prowadził prace archeologiczne, lecz wkrótce porzucił to, nie dające mu satysfakcji, zajęcie i zajął się swoją pasją, czyli historią II wojny światowej.

Poglądy miał zdecydowanie lewicowe, nigdy nie pogodził się ze zmianą ustroju, jaka zaszła w 1989 roku. Kiedyś, już za nowych czasów, odwiedził Muzeum biskup łódzki. Wszyscy pracownicy w uroczystym nastroju witali wysokiego zwierzchnika Kościoła katolickiego. Biskup, jak to biskup, podawał co ważniejszym osobom rękę z pierścieniem do ucałowania, nawet wicedyrektor skłonił się i pierścień ustami dotknął. Kiedy przyszła kolej na Gąsiora, ten nie był w stanie pochylić głowy, kręgosłup mu zesztywniał i skończyło się na podaniu ręki.

Inaczej sprawy miały się, gdy zamek odwiedził ówczesny prezydent RP generał Wojciech Jaruzelski. Dyrektor był tak podniecony, że nie wiadomo było, czy przed gościem nie uklęknie. Ostatecznie, to partia postawiła go na stanowisku dyrektora i utrzymywała go na nim przez 34 lata. Był jej za to dogłębnie wdzięczny, że jego, skromnego syna Kieleckiej Ziemi, tak wywyższyła dając mu możliwość skoku na społecznej drabinie.

Nie uważał, że mógłby awansować wyżej, czy to w strukturach partyjnych, czy administracyjnych. Pewnego razu złapany przez niego na pijaństwie jeden z pracowników padł przed nim na kolana i całując jego buty, kaznodziejskim tonem wykrzyczał: „Dyrektorze, pan zasługuje na więcej, powinien pan zostać wojewodą, co ja mówię, ministrem!”. Gąsior kazał mu wstać, a następnie powiedział: „Widocznie skoro jestem dyrektorem, to znaczy, że na tyle zasługuję. Nie zasłużyłem, aby być wojewodą, a cóż dopiero ministrem”.

S. M. Gąsior miał zdecydowane poczucie hierarchii. Jeśli ktoś zajmował wyższe od niego stanowisko, to choćby wygadywał oczywiste głupoty, miał według niego rację. Z tego powodu zawsze wygłaszał jedynie słuszne poglądy, gdyż był w Muzeum najwyższym urzędnikiem.

Prawdziwą traumę przeżywał dopiero wtedy, gdy odbierał telefon z tzw. Białego Domu, czyli z Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Twarz bielała mu, jak kredowy papier. Wstawał ciężko z fotela, mówiąc cichym głosem: „Wzywają mnie do Komitetu”. Wychodził niczym na ścięcie. Wracał po pewnym czasie na drżących nogach, tak samo blady, a może jeszcze bardziej. „Czego chcieli?” – pytał ktoś szeptem. „Wiecie, jak to jest iść na dywanik. Opieprzyli mnie. Ale mieli rację” – dodawał. „I, co teraz?” – padło pytanie. „No, cóż, dali mi jeszcze jedną szansę”.

Taka sytuacja zdarzała się, co kilka miesięcy. Partia na wszelki wypadek testowała jego posłuszeństwo. Towarzysze wiedzieli, że dyrektor jest wobec władzy lojalny, ale chcieli utrzymać jego morale na odpowiednio wysokim poziomie.

Gąsior tylko raz został radnym. Nie był jednak wojownikiem i nie potrafił zadbać np. o podwyżki płac dla swojej załogi, jak nazywał pracowników muzeum. Oczywiście załoga miała mu to za złe.

Próbował dostać się do Rady Miasta po raz drugi, przegrał jednak losowanie z Zbigniewem Bujakowskim, z którym otrzymał równą liczbę głosów, najmniejszą, jaka była potrzebna do zdobycia mandatu. Nie miał chłop szczęścia.

Wystawy organizowane za jego kadencji były sprowadzane najczęściej z innych muzeów, razem z katalogiem, rolą więc zatrudnionych stawało się jedynie odpowiednie ich zamontowanie. Zdarzały się prezentacje ze zbiorów własnych, głównie w postaci portretów staropolskich, monet, lub broni białej.

Najważniejsze były niewątpliwie wystawy ideologiczne, na których prezentowano osiągnięcia i zasługi Armii Ludowej (zbrodniczej organizacji zbrojnej). Z braku pamiątek po „Małym Franku” i jego kompanach powstawały plansze gloryfikujące bohaterskie czyny komunistycznych band, eksponowane nie tylko w Muzeum Czynu Partyzanckiego w Polichnie ale i na zamku w Piotrkowie.

Kiedyś wielką awanturę wywołał partyjny aparatczyk, oburzony tym, że na planszach umieszczonych na wystawie nie znalazło się kilka zdjęć bohaterów poprzedniczki AL – Gwardii Ludowej.

Stanisław Marcin Gąsior jest autorem kilkunastu wydawnictw oraz artykułów i opracowań. Wszystkie te książeczki, to broszurki popularno-naukowe oraz kompilacje zebrane z innych prac. Muzeum piotrkowskie, jak każde inne, miało w swoim statucie prowadzenie działalności naukowej. Jednak próżno jest szukać materialnych dowodów na przeprowadzenie jakichkolwiek badań za czasów Gąsiora.

Śmiało można stwierdzić, że dyrektor Gąsior pewną ręką przeprowadził piotrkowską jednostkę muzealniczą przez wzburzone fale najnowszej historii. Przetrzymał kilku sekretarzy PZPR, biskupów, wojewodów, prezydentów kraju i miasta. Dlatego decyzja wnioskodawców i Rady Miasta jest nie tylko godna pochwały, ale zasługująca na szacunek i uznanie, podobnie jak sam Honorowy Obywatel.

→ (zr) / (mb)

• 27.12.2016

• foto: youtube.com / screen (gt)

 

 

6
4

7 thoughts on “Honorowy Gąsior

  • 30/12/2016 at 08:39
    Permalink

    A kto opuścił salę obrad podczas głosowania?

    3

    1
    Reply
  • 28/12/2016 at 12:31
    Permalink

    Nie wszyscy! Za nadaniem byłemu już dyrektorowi piotrkowskiego muzeum panu S.M. Gąsiorowi tytułu Honorowego Obywatela Miasta Piotrkowa Trybunalskiego (pkt.3.24. porządku obrad, zagłosowało 20 radnych. Podczas głosowania na sali obrad było obecnych 20 na 23 radnych. W głosowaniu nie wzięło udziału 2 radnych wyszli z sali obrad. Nie było też radnej RdZP pani Marleny Wężyk-Głowackiej (nieobecność usprawiedliwiona). Zapytany przeze mnie radny PiS dlaczego jego koledzy radni poparli rzeczony projekt uchwały, odpowiedział, że radny Piotr Gajda kazał udzielić poparcia wnioskowi. Biorąc pod uwagę wymienione „zasługi” pana S.M. Gąsiora trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś tutaj wdepnął w g… Brak mi słów żeby dalej to komentować.

    13

    3
    Reply
  • 27/12/2016 at 19:20
    Permalink

    Czy możecie opublikować pełną listę HONOROWYCH OBYWATELI PIOTRKOWA i je wszystkie ocenić ??? Mnie się wydaje, że jest kilka, które są bardzo mocno …hm….. dyskusyjnie dwuznaczne.

    6

    3
    Reply
    • 27/12/2016 at 19:53
      Permalink

      Tak. Prosimy o cierpliwość. (red.)

      6

      5
      Reply
  • 27/12/2016 at 19:07
    Permalink

    To znaczy, że wszyscy radni za tym wnioskiem zagłosowali?

    4

    6
    Reply
    • 27/12/2016 at 19:08
      Permalink

      Tak. Wszyscy.(red.)

      4

      7
      Reply
    • 27/12/2016 at 20:02
      Permalink

      Dokładnie wszyscy od prawa do lewa, choć trudno określi kto po prawej a kto po lewej stronie> Zatem za była zarówno koalicja SLD(dawniej PZPR) i Razem dla (radni Chojniaka), jak i opozycja czyli PIS, PO z PSL (dla niepoznaki Razem dla Ziemi Piotrkowskiej).

      2

      7
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.