Śmierć Leonarda Cohena

Bardzo smutna wiadomość dotarła zza oceanu. W wieku 82 lat, w swoim domu w Los Angeles, zmarł poeta, pieśniarz, kompozytor, pisarz, ikona światowej kultury Leonard Cohen.

Dla mojego pokolenia Jego twórczość była jednym z kamieni milowych na drodze rozumienia i czerpania przyjemności z literatury i muzyki.

W naszym kraju popularyzowanie dorobku Kanadyjczyka rozpoczęło w latach 70. dwóch ludzi: Maciej Karpiński i Maciej Zembaty (zm. 2011 r.), którzy w niedzielnych audycjach programu III Polskiego Radia prezentowali piosenki Cohena, opowiadali o jego życiu, sztuce, a przede wszystkim zapoznawali słuchaczy ze swoimi tłumaczeniami Jego ballad, które wkrótce weszły do klasyki translatorstwa.

Dziesiątki tysięcy ludzi zasiadało wtedy przed odbiornikami, częstokroć ze swoimi małymi magnetofonami, aby rejestrować przepiękne utwory, jakie wychodziły spod pióra Leonarda.

To właśnie pasja Karpińskiego i Zembatego przyczyniła się do tego, że Polska stała się drugim krajem po Kanadzie, gdzie twórczość Cohena zyskała największą rzeszę wielbicieli. Artysta gościł nad Wisła pięć razy. Dał w sumie dziesięć koncertów. Na ostatnim z nich, w 2013 r., miałem przyjemność być. Już za chwilę na stronie „GT” w ramach cyklu „Z archiwum B.” przypomnę sprawozdanie z tego występu. Polecam także odwiedzenie strony: > „Leonard Norman Cohen – poeta piosenki”.

Na koniec wiersz Leonarda Cohena pt. „Ptak na drucie” w tł. M. Zembatego.

Jak ptak na drucie
Jak pijak w nocnym chórze
Próbowałem na swój sposób
Być wolny
Jak robak na wędce
Jak rycerz w jakiejś starej księdze
Zachowałem dla wolności
Swe chorągwie.

Jeżeli bywałem niemiły
Mam nadzieję, że już wybaczyłaś
Jeżeli nawet kłamałem
Wolności oszukać nie chciałem

Jak martwy noworodek
Jak bestia ostrym rogiem
Rozdzierałem każdego
Kto się zbliżał

Lecz przysięgam na tę pieśń
I na wszystko co robiłem źle
Że dla wolności me grzechy naprawię

Zobaczyłem żebraka
Wspartego na drewnianej kuli
Rzekł do mnie – Nigdy nie żądaj za wiele
A piękna dziewczyna w drzwiach ciemnych stojąca
Zawołała – Hej dlaczego nie prosisz o więcej
O więcej
O więcej…

Jak ptak na drucie
Jak pijak w nocnym chórze
Próbowałem na swój sposób
Wolnym być

Leonard Cohen 1934 – 2016.

→ (mb)

11.11.2016

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

• czytaj także: > „Z archiwum B: Leonard Cohen, Atlas Arena, Łódź, 19.07.2013 r.”

 

2
0

One thought on “Śmierć Leonarda Cohena

  • 11/11/2016 at 16:08
    Permalink

    Szkoda faceta, chociaż na starość, z pesymizmu i ze świadomości zbliżającej się śmierci, mocno mu coś się stało i przeszedł na buddyzm. Taki wybór! Szkoda go. Był bardzo dobry w tym co pisał, komponował, a o jego życiu prywatnym się nie wypowiadam ani na tak, ani na nie, bo go nie znam.

    1

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.