Larecki wściekle atakuje prezydenta Chojniaka i jego żonę!

4 listopada 2016 r. w tygodniku „7 dni” – wkładce do weekendowego wydania „Dziennika Łódzkiego” należącego do niemieckiego koncernu Polska Presse ukazały się dwa materiały odnoszące się do osoby autora artykułu „Maria Gładysz stawia pytanie dotyczące rzekomego związku homoseksualnego prezydenta Piotrkowa K. Chojniaka i dyrektora szkoły Z. Włodarczyka”.

Pretekstem do napisania owych tekstów było pierwsze posiedzenie sądu w cywilnym procesie Chojniak vs. Baryła, jaki ten pierwszy wytoczył wydawcy „Gazety Trybunalskiej”. Autorem sprawozdania pt. „Sąd zadziałał błyskawicznie” był Marek Obszarny – szef redakcji lokalnej, odpowiedzialny za zawartość „7 dni”, który, co ciekawe, nie był obecny podczas rozprawy, ani po jej zakończeniu.

Na temat zarzutów postawionych przez Chojniaka wypowiedział się także Pawe Larecki – współpracownik niemieckiego pisma – w swoim cotygodniowym felietonie z cyklu „Bez ściemniania” zatytułowanym „O strzygoniu słów kilka”. Jego elektroniczna wersja dostępna jest: > tutaj.

Larecki stając w obronie Chojniaka napisał:

I prezydent Chojniak raz jeszcze: na 10 listopada Sąd Okręgowy zapowiada ogłoszenie wyroku w procesie o ochronę dóbr osobistych z powództwa prezydenta przeciwko redaktorowi i wydawcy lokalnego internetowego brukowca. Prezydent żąda usunięcia naruszeń i przeprosin za rozpowszechnianie nieprawdziwych insynuacji na temat jego życia osobistego, godzących w jego dobre imię, jak i w sprawowanie samego urzędu. Wnosi też o zasądzenie 60 tys. zł zadośćuczynienia. Ponieważ rozprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami, to ja przy otwartej kurtynie informuję, że trybunalskie środowisko dziennikarskie, solidarnie i zgodnie, w żadnej mierze nie utożsamia się ze sposobem uprawiania dziennikarstwa przez ów brukowy portal, ponieważ nie trzyma on żadnych standardów tego zawodu. Nawet, jak na brukowiec.

Prezydent Chojniak nie dla każdego z nas jest może bohaterem naszych bajek, ale my krytykujemy jego postępowanie i decyzje, nie niszcząc jego godności osobistej. Piszemy o ludziach, nie opluwając ludzi. W krytyce – momentami ostrej – odróżniamy kulturę od chamstwa.

24 czerwca o godz. 16:30 na stronach „Gazety Trybunalskiej” ukazał się artykuł „Rozwód Chojniaka?” (> link), w którym zadaliśmy kłam fałszywym plotkom i oskarżeniom kierowanym wobec prezydenta Piotrkowa Krzysztofa Chojniaka ze strony nieprzychylnych mu osób. Napisaliśmy: „Gazeta Trybunalska”, co często powtarzamy, zajmuje się przede wszystkim analizą faktów, a nie oczerniających plotek, które, jak wykazuje doświadczenie, dystrybuują ludzie niepoważni, niechętni prezydentowi, choć często o krystalicznych życiorysach.

larecki-01
Kliknij, aby powiększyć. Foto: screen / facebook.com/lareckipawel

Tego samego dnia, niecałą godzinę od chwili publikacji, niespodziewanie zadzwonił do redakcji Paweł Larecki, który opowiedział następującą historię:

To ja, po trzech czy czterech tygodniach, jak ta wieść rozrastała się niczym hydra, zadzwoniłem do piotrkowskiego adwokata – ten, który nie jest adwokatem od wczoraj, tylko jest adwokatem z ogromnym stażem, powiedzmy wieloletnim, którego po prostu prywatnie znam, prowadził kiedyś jakieś moje sprawy i znamy się bardzo dobrze. Jest to nawet osoba nawet starsza ode mnie. Więc mówię: panie mecenasie czy pan coś wie, że Chojniak miał się rozwieść? A on mówi: wszyscy wiedzą to od kilku tygodni już, aż zdziwiony jestem, że cisza jest na ten temat w mediach. A ja mówię: czy panu może wiadomo, jaki powód? A on mówi: wysoce nieszablonowy związek. Ja mówię: mówi pan o związku homoseksualnym jednego pana i drugiego? W rzeczy samej, w rzeczy samej, w rzeczy samej i tyle. (…) Gdyby nie wiedział (adwokat – przyp. redakcji), pewien nie był, oczywiście on nie wiedział, ale musiał mu ktoś powiedzieć, po prostu, prawda, ktoś, kto prowadził to, bądź, ktoś, kto tam pracuje, oni tam rozmawiają bliżej w swoim środowisku na ten temat i ktoś komuś mógł coś powiedzieć i chcę panu powiedzieć, że musi to być wielce prawdopodobne, no po prostu dziewięćdziesiąt dziewięć i dziewięćdziesiąt dziewięć setnych procenta, no skoro z takich wiarygodnych ust ja to usłyszałem, no więc, więc ja tak traktuję, że jest to w zasadzie 100%.

Następnie Larecki radził, co zrobić, aby dotrzeć do rzekomych dokumentów rozwodowych małżeństwa Chojniaków, informował, jakie on sam podjął w tym celu starania. Dodał ponadto, że jedną z rzeczy uwiarygadniającą zarzucany Chojniakowi homoseksualizm było budzące zdziwienie i sprzeciw, kilkunastoletnie faworyzowanie dyrektora Szkoły Podstawowej nr 8 – Włodarczyka. Powołując się na „miejskie źródła osobowe” powiedział, że „żona Chojniaka była pod butem, że ją bił”.

Na zakończenie rozmowy Larecki raz jeszcze odnosząc się do slow zaprzyjaźnionego adwokata stwierdził: „Ja dla pana jakoś muszę być wiarygodny w tym, co mówię, ale rozmawiałem też z taką wiarygodną osobą”.

Komentarz

Kim jest Paweł Larecki? Najprościej byłoby napisać: nikim. Zarówno jego dorobek dziennikarski, jak i miejsca w których pracował nie wykraczają poza intelektualne możliwości prowincjonalnego pismaka.

Jego oficjalna notka biograficzna prezentuje się jednak imponująco:

Dziennikarz Akademickiego Centrum Radiowego „Kiks” (Łódź) * Członek Klubu Dziennikarzy Studenckich (Łódź) * Współpracownik: – Dziennika Akademickiego (Łódź) – Miesięcznika „Do rzeczy” (Łódź) * Autor opowiadań dla tygodnika społeczno-kulturalnego „Odgłosy” i Polskiego Radia (Łódź) * Aktor Studenckiego Teatru Rusycystów „Prynuka” (Uniwersytet Łódzki) * Starszy wychowawca (29-2 Ochotniczy Hufiec Pracy) * Kierownik działu organizacyjno-prawnego (Huta Szkła Okiennego „Kara”, Piotrków Trybunalski) * Etatowy dziennikarz od 1993 r.: – Głosu Porannego (Łódź) – Dziennika Łódzkiego (Łódź) – Kuriera Polskiego (Warszawa) * Redaktor naczelny miesięcznika „Nie rzucim ziemi…” * Stały współpracownik: – Nowego Dziennika – Polish Daily News, New York, USA (07.1998 – 12.2003) – Trybuny (Warszawa) – Trybuny Łódzkiej (lokalnego wydania „Trybuny”) – Polska The Times „Dziennik Łódzki” – Chwili dla Ciebie – Życia na gorąco – Twojego Imperium – Poznaniaka – Kobiety i Życia – Olivii – Sukcesu – Hallo – Belli – Angory – Nowego detektywa – Kobry – Tygodnika „7 Dni” Piotrków – Tygodnika „7 Dni” Piotrków/Bełchatów – Miesięcznika „Region to my” – Miesięcznika „Ziemia Łódzka” – Kwartalnika „Siódma Prowincja”

Takie zestawienie z pewnością robi wrażenie na równie utalentowanych, jak sam Larecki, przedstawicielach „trybunalskiego środowiska dziennikarskiego”, w skład którego wchodzi cała redakcja „7 dni” wysługująca się niemieckim panom. Warto zapamiętać nazwiska osób, które reprezentują w Piotrkowie niemieckie interesy: Katarzyna Renkiel, Marek Obszarny, Karolina Wojna, Aleksandra Tyczyńska, Paweł Larecki, Dariusz Śmigielski.

Kolaboracja z obcym kapitałem w tak wrażliwej dziedzinie jaką jest informacja prasowa w naszej ocenie jest typową działalnością antypolską. Bardzo wyraźnie zdiagnozowaliśmy ten stan w tekstach: „Niemieckie łapy precz od Moniki Tery!”, „Obszarny i Tyczyńska skarżą się swoim szefom za „niemieckie pieski” oraz „Jak niemiecki portal okłamuje ludzi?”.

Jednak przypadek Lareckiego jest szczególny. Nie wiemy jakiej jest narodowości, czy jest całkowicie poczytalny i ma świadomość swoich wyborów, bo jest to chyba jedyny przypadek, kiedy ktoś brutalnie poniża drugiego człowieka, a następnie staje w jego obronie, twierdząc jednocześnie, że „piszemy o ludziach, nie opluwając ludzi. W krytyce – momentami ostrej – odróżniamy kulturę od chamstwa”.

→ Mariusz Baryła

19.11.2016

• foto: screen / facebook.com/lareckipawel

 

 

156
9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.