Rozterki dziennikarza Ciżewskiego: Kto „mnie” będzie teraz czytał?

Epistolograficznej twórczości Dawida Ciżewskiego ciąg dalszy.

Publikuję tę korespondencję, bo choć nie rozumiem, jaka myśl jej przyświeca i czemu ma służyć, jest wyrazem nastrojów panujących w określonych środowiskach, które do PR-u przywiązują większą wagę niż do realnych zasług.

Nadmierne dbanie o swój wizerunek częstokroć przynosi odwrotny od zamierzonego skutek, ponieważ próby obrony swojego stanowiska zwykle obnażają rozmaite niedoskonałości, które w przypływie emocji trudno ukryć.

To tyle tytułem wstępu. Komentować listów Ciżewskiego nie zamierzam, bo byłaby to z mojej strony nadmierna uprzejmość.

* * *

Od: dawid ciżewski <dawidcizewski@wp.pl>
Temat: Odp.
Data: 5 października 2016 19:29:33 CEST

Do: redakcja <redakcja@gazetatrybunalska.pl>

Szanowny Panie Redaktorze, w takim razie ja to udowodnię, więc wkrótce spotkamy się. Proszę przeczytać uważnie moją odpowiedź pod Pana postem sprzed trzech lat.

Z poważaniem
Dawid Ciżewski

* * *

Od: Gazeta Trybunalska – redakcja <redakcja@gazetatrybunalska.pl>
Temat: Odp.: Odp.
Data: 5 października 2016 20:13:33 CEST
Do: dawid ciżewski <dawidcizewski@wp.pl>
Dw: Gazeta Trybunalska – redakcja <redakcja@gazetatrybunalska.pl>
Odpowiedź-do: redakcja@gazetatrybunalska.pl

Wybaczy Pan, ale zupelnie nie rozumiem o co Panu chodzi? Moze niech sprobuje jasniej artykulowac swoje mysli. Proszę pozwolic opasc emocjom, bo poki co nie dosc, ze napisal Pan bardzo przykry tekst, sfotografowal Pan niewinnych ludzi, osadzil ich w kontekscie wyjatkowo jednoznacznym, to teraz chce Pan zrzucic wine na osobe trzecia, a mnie nakazuje czytanie gazety sprzed trzech lat. Proszę Pana nigdy nie czytalem tygodnika 7 Dni Piotrkow i nie zamierzam tego robic, ze wzgladu wlasnie na tego typu publikacje, ktore byc moze niosa lub niosly jakis ladunek wiedzy, ale ja jej niestety nie dostrzegalem i pewnie nie dostrzege.

Wydaje mi się, ze jest Pan swiadomy swoich czynow, więc proszę robic wszystko na co Pan ma ochote, ale zapewniam Pana, ze poki co nie zamierzam się z Panem spotykac, gdyz nie bardzo wiem po co mialbym to robic?

(mb)

(BlackBerry® MB)

* * *

Od: dawid ciżewski <dawidcizewski@wp.pl>
Temat: Jasność
Data: 5 października 2016 20:59:45 CEST

Do: redakcja <redakcja@gazetatrybunalska.pl>

Ja jestem niezwykle spokojną osobą i nie działam pod wpływem emocji. Jestem pragmatykiem. Moje słowa są przemyślane. Nie za bardzo wiem, dlaczego wrócił Pan do tego tematu? Przypuszczam, że ktoś Pana inspiruje do takich powrotów do przeszłości. Przecież dzisiaj nie przypada trzecia rocznica. Porozmawiam z tą osobą. A „wkrótce się spotkamy”, to parafraza, Pana. Nie będzie to na pewno Pańska redakcja, ani kawiarenka w Rynku Trybunalskim. Udowodnię po prostu, że pisząc ten artykuł nie złamałem

ani jednego artykułu ustawy o Prawie Prasowym i jemu pokrewnych, tak jak Pan twierdzi. Udowodnię również, że postąpił Pan 3 lata temu i teraz niestosownie oraz niewłaściwie, a tekst napisany przez Pana jest dla mnie krzywdzący. Nawet bardzo krzywdzący. Na tyle krzywdzący, że czuję się źle i niekomfortowo jako dziennikarz, którego artykuły po Pana publikacji stracą na wartości. Kto „mnie” będzie teraz czytał? A idąc dalej, kto da wiarę osobie, która od samego początku, społecznie, pomaga

rodzicom dzieci z „Szansy”? Na pewno teraz rozjaśniło się Panu w głowie.   

PS: Nie wchodziłem Panu w drogę przez ostanie 3 lata. Podczas panelu Klubu Obywatelskiego okazałem Panu szacunek.

Dziwie się, że opublikował Pan taki tekst. Byłem przekonany, że mój znajomy Paweł Reising pisze do poważnych periodyków. Dobrze. Tyle prozy. Mleko się rozlało i to nie z mojej winy.

Z poważaniem

Dawid Ciżewski  

* * *

W tym miejscu korespondencja urywa się. Z zasady nie kontynuuję dialogu z kimś, kogo nie znam osobiście i kto zapewnia mnie o swoim opanowaniu, a z drugiej strony ton jego wypowiedzi staje się coraz bardziej napastliwy i wyraźnie zmierza ku histerii. Kiedy zaczynają się pojawiać pod moim adresem jakieś wyimaginowane żale, rozmowę definitywnie ucinam. A poza tym, kogo z Czytelników „GT” może to zainteresować? Jak sądzę – nikogo.

→ (mb)

5.10.2016

• foto: facebook.com / screen (gt)

Wcześniej: 

1) Piotrków Trybunalski: „żule” z Rynku i dziennikarz Ciżewski

2) Dawid Ciżewski pisze do redakcji „GT”

 

 

 

0
1

10 myśli na temat “Rozterki dziennikarza Ciżewskiego: Kto „mnie” będzie teraz czytał?

  • 26/01/2017 o 06:28
    Permalink

    No na litość boską… Przeczytałem wszystkie teksty Ciżewskiego z „natemat” – (…) ten człowiek w ogóle nie zapadł mi w pamięć. 90% „lajków” i pozytywnych komentarzy pod „felietonami” (…) fejkowe konta- mające po 1-10 znajomych z kretyńskimi awatarami. Wystarczy dokładniej się przyjrzeć jego „fanom” 😉
    Teksty na poziomie gimnazjum, ostrożne, pełne błędów stylistycznych…. BYLE MÓWILI – nie ważne jak 😉

    2

    0
    Odpowiedz
  • 06/10/2016 o 08:03
    Permalink

    Dawid Ciżewski AUTOPROMOCJA. Wojna na „LAJKI”:-) i obniżenie lotów z per Pan na ty… Oj komuś usuwa się grunt pod nogami.

    1

    0
    Odpowiedz
  • 06/10/2016 o 07:54
    Permalink

    Nie będzie ustawki, protetyka czy dawania sobie po razie. To wymaga dostosowania się do rozmówcy intelektualnie, mentalnie i kulturowo. W tym przypadku z mojej strony jest to zwyczajnie niemożliwe. Zabiłbym się o podłogę. To jest mój ostatni komentarz tutaj. Zapełniłem całą witrynę, ponieważ Mariusz zaczął pisać już o trawnikach. Odwiedzanie tego portalu, a tym bardziej pisanie tutaj komentarzy, to dla mnie wielki wstyd. Z Mariuszem zobaczymy się w sądzie. Pozdrawiam wszystkich tych, którzy wchodzą tutaj, tylko dlatego, żeby zobaczyć, czy nie są obrażani. Nie bójcie się. Kto to czyta. A nawet jeśli już przeczyta, to nie traktuje tego poważnie. PS: Ciekawa jest historia tych przeprosin na witrynie. Baaaardzo ciekawa…

    0

    2
    Odpowiedz
  • 06/10/2016 o 00:31
    Permalink

    Kto go teraz będzie czytał? A skąd te obawy? Ci, co i teraz czytają, czyli gorszy sort!

    1

    0
    Odpowiedz
  • 06/10/2016 o 00:06
    Permalink

    Dziękuję Mariusz za promocję natemat.pl. Sęk w tym, że moje artykuły mają po 2, 4, 7 tys. polubień i udostępnień, a u Ciebie hula wiatr. 7 like-ów i dwa udostępnienia. Chyba ludzie za Tobą nie przepadają za bardzo?

    0

    1
    Odpowiedz
    • 06/10/2016 o 00:34
      Permalink

      Będziesz sekundantem? Dadzą se po razie i tylko protetyk się ucieszy ze sztucznych zębów do klejenia!

      1

      0
      Odpowiedz
  • 05/10/2016 o 23:39
    Permalink

    Panie Mariuszu (wiem, że pan lubi, kiedy tak się do pana zwraca osoba nieznajoma). Słyszał pan kiedyś o słowach ironia i sarkazm? Pewnie pan tylko słyszał. Dla mnie pisanie z panem dzisiaj, to forma zabawy. Stosuje pan od lat tę samą retorykę, o erystyce nie ma pan pojęcia. A zwykle w takich sytuacjach urywa pan dyskusję, ponieważ boi się pan brnąć dalej. Z równowagi może pan wyprowadzić 5 latka. Napastliwość – ubawiłem się przy tym do łez. Oj, nie potrafi pan prowokować. Nie ma pan ani dziennikarskiej intuicji, a tym bardziej predyspozycji do wykonywania tego zawodu. Nie wzbudza pan zaufania. Doskonale zrozumiał pan, co mam na myśli. To pana ulubione paragrafy: 212 KK i 216 KK. Zatem do zobaczenia, panie Mariuszu.

    1

    0
    Odpowiedz
  • 05/10/2016 o 23:13
    Permalink

    http://dawidcizewski.natemat.pl/191255,zarty-sie-skonczyly-czyli-pospolite-ruszenie-na-pis

    Pod w/w linkiem tekst pana Ciżewskiego:

    „Żarty się skończyły”, czyli pospolite ruszenie na PiS

    Dawid Ciżewski
    1 października 2016

    Wydawałoby się, że temat aborcji został nagle wywołany po to, by przykryć kolejne porażki PiS czy sprawę „Misiewiczów”. Nic podobnego. Episkopat podrzucił aborcję Kaczyńskiemu niczym kukułcze jajo. Temat aborcji ożywił Polki i Polaków z wakacyjnego lenistwa. Nie ma jesiennej deprechy. Jest za to pospolite ruszenie w sprawie aborcji, które może zdeterminować inne środowiska w walce o swoje z dyktaturą parlamentarną PiS i Kukiz’15.

    Jarosław Kaczyński wiedział doskonale, że to nie jest odpowiedni moment, żeby Episkopat Polski poruszał sprawę aborcji. Wszystko, co wywołuje silne emocje w narodzie, kończy się na ulicy. To prezes pamięta z czasów podziemnej „Solidarności”. I tych emocji boi się jak ognia.

    Zanim po pierwszym czytaniu został odrzucony przez PiS i część opozycji (m.in. PO) projekt ustawy obywatelskiej komitetu „Ratujmy kobiety”, sondaże już wcześniej pokazywały, że większość Polek i Polaków jest przeciwko zaostrzeniu aborcji. Wiadomym było, że Inicjatywa Polska nie zostawi tej sprawy i będzie ciąg dalszy. I rzeczywiście – „Żarty się skończyły”, pod takich hasłem będą manifestować 1 października pod Sejmem RP środowiska lewicowe. Właśnie takiego „krzyku” i determinacji zabrakło od samego początku KOD. Pojawiła się również w całym kraju akcja „Ogólnopolski strajk kobiet” wyznaczona na 3 października. Kaczyński, który nie śmiał przeciwstawić się Kościołowi, dał asa w grze centro – lewicy pozaparlamentarnej. Aborcja jest punktem wyjścia, ale protesty rozszerzono o równouprawnienia kobiet. Do kampanii przeciwko obecnym władzom przyłączają się mężczyźni. Z niemocy i marazmu przebudził się Sojusz Lewicy Demokratycznej, który z wielkim zapałem kontynuuje zbieranie głosów pod referendum w sprawie aborcji. SLD zgromadził wokół siebie większość lewicowych środowisk. Do komitetu referendalnego nie przystąpiła Inicjatywa Polska oraz Razem. Tym drugim nie dziwie się. To outsiderzy. Natomiast decyzja Barbary Nowackiej jest zupełnie irracjonalna. Szlaki referendalne przetarł wcześniej Dariusz Joński w Łodzi , należący do czołówki IP. Realne referendum da prawo głosu Polkom i Polakom w sprawie aborcji, a nie 460 posłom.
    Kaczyński doprowadził do tego, że społeczeństwo może zabrać głos nie w debacie, w formie dialogu, ale wychodząc na ulice i okazując swoje niezadowolenie – delikatnie rzecz ujmując. Ludzie nie ruszą już pod Sejm upominając się o obietnice PiS, czy Dudy. Zewrą szyki zmęczeni, ale zarazem pełni złości na arogancję władzy, ignorancję i niekompetentny oraz nieudolny rząd. Gabinet nie nadający się do odnowienia, ponieważ na pierwszy front wysłano jedyny oddział. Drugiego już nie ma. Suweren ponadto widzi ogromną przepaść, dzielącą go od władzy, która nie wsłuchuje się w rytm ulicy. Polacy wiedzą, ze lepsze jutro było wczoraj. Po prostu chcą żyć. Normalnie żyć. Spokojnie żyć.

    Tylko, to że lepsze jutro było wczoraj nie oznacza, że nagle powstanie jak Feniks z popiołów PO. Duopol partyjny dwóch hegemonów i głosowanie na „mniejsze zło” mamy już za sobą. Partia Grzegorza Schetyny ma za dużo za uszami, a te sprawy są zbyt świeże, żeby wyjść poza 20 proc. Tutaj cisną się same do tekstu słowa Barbary Nowackiej wypowiadane, podczas kampanii wyborczej Zjednoczonej Lewicy – „Platforma Obywatelska nie obroni was przed PiS!”. Na większą odwagę może pozwolić sobie Nowoczesna. W niektórych sondażach na tej odwadze partia Ryszarda Petru z 9 proc. w ciągu ostatniego roku nawet podwoiła swój wynik. To jest jednak „czarna kadencja” podczas, której prezes i PiS pokazali swoją prawdziwą twarz. Wyjątkowo szpetne oblicze, któremu nie pomoże już żaden lifting, ani operacja plastyczna wykonana przez najlepszych spin doktorów. Opozycja natomiast nie potrafiła się na tyle zjednoczyć, a nawet podzieliła się w walce o słupki poparcia, by skutecznie walczyć z Kaczyńskim. Liberalnego gospodarczo programu Nowoczesnej Polacy nie kupią. Będą brali, jak leci ofertę pn. praca, godna płaca i umowy śmieciowe do kosza, a starsi obniżenie wieku emerytalnego. Dlatego to „czarna kadencja” dla obu stron. Kukiz’15 i PSL być może jakimś cudem przekroczą próg wyborczy.

    A sam Kaczyński okazał się nieporadny nawet w „przykrywaniu” niepopularnych decyzji. Kiedy PiS zabrało się za medialne przesłuchiwanie sędziego Rzeplińskiego podczas obrad komisji poprzedzających zebranie się TK, pod osłoną nocy większość sejmowa próbowała przegłosować podwyżki dla prezydenta, rządu i posłów. Dziennikarze byli jednak czujni. Podwyżki i tak wprowadzono w innej formie. Przy okazji wyszedł na jaw nepotyzm w kręgach pisowskiej władzy na niespotykaną dotąd skalę.

    Teraz doszła do głosu opozycja pozasejmowa. Bardziej wiarygodna. Dzisiaj w działaniu. Przed nami efekt domina. Polacy nie będą, jak kamień, nie będą już dłużej stać i wytrzymywać, te kamienie już drgnęły – parafrazując protest song śpiewany przez Krystynę Prońko. W kolejce po zmianę władzy ustawią się ludzie, których dotknęła „dobra zmiana”. Lawina już ruszyła. Jeśli opozycja nie będzie skupiona jedynie na temacie aborcji i pójdzie za ciosem, forsując tak ważne tematy społeczne, wysuwając twarde żądania, i będzie w tym konsekwentna, oraz zjednoczy się w działaniu, to zwycięży.

    Na słomiany zapał i patrzenie, jak Polska stacza się na samo dno nie ma już czasu. Polacy zapłacili za wysoką cenę. Nie chcą mieć na utrzymaniu „Misiewiczów”, nie chcą być wpędzani w kompleksy, nie chcą wstydzić się już za PiS. Chcą zapomnieć o politycznych kłótniach. A tyle właśnie kosztuje święty spokój.
    *************
    Pod tym tekstem opublikowanym na portalu „na Temat” osiem komentarzy, w tym taki:

    Iwona Borowicz

    Felieton prostacko propagandowy, pełen agresywnej retoryki. Brzmi jak instrukcja bojowa dla ZBOWID 🙂 Poza tym to stek bzdur:

    (1) „Episkopat podrzucił aborcję Kaczyńskiemu niczym kukułcze jajo” – To jest projekt SPOŁECZNY, a nie Episkopatu. Episkopat wypowiada się publicznie, że jest przeciwny karaniu kobiet za aborcję, co jest postulatem tego społecznego projektu.

    (2) „Walka z dyktaturą parlamentarną PiS i Kukiz’15”. – Zadaję Panu Dawidowi pracę domową: sprawdzić w podręczniku do gimnazjum, co to jest i jak działa demokracja parlamentarna i dlaczego jest dobra. Dyktatura parlamentarna koalicji PO+PSL była ok?

    (3) „Realne referendum da prawo głosu Polkom i Polakom w sprawie aborcji, a nie 460 posłom” – Zatem organizujemy referendum w sprawie przyjmowania lub nie przyjmowania imigrantów? 😉 Panie Dawidzie, to jak będzie?

    (4) „Kaczyński doprowadził do tego, że społeczeństwo może zabrać głos nie w debacie, w formie dialogu, ale wychodząc na ulice i okazując swoje niezadowolenie – delikatnie rzecz ujmując”. – W moim odczuciu, i ujmę to bardzo delikatnie, to autor tego propagandowego felietonu pisze tak, że można odnieść wrażenie, iż tęskni do tego o czym pisze. Ja osobiście odnoszę nieodparte wrażenie, że takie felietony współgrają z hasłami wielu oficjeli KODu, przegranych polityków i dziennikarzy, którzy wciąż nawołują do rozruchów, do zorganizowania Majdanu w Polsce. Ci którzy nawołują do Majdanu muszą zdawać sobie sprawę, że Majdan to była także krwawa wojna domowa, z trupami na ulicach. Część opozycji zachowuje się tak, jakby tego właśnie chciała w Polsce, rozruchów, wojny, trupów – pod byle jakim pretekstem, nawet aborcyjnym.

    (5) „Suweren ponadto widzi ogromną przepaść, dzielącą go od władzy, która nie wsłuchuje się w rytm ulicy” – Ha ha ha 🙂 Panie Dawidzie, KOD dogorywa na naszych oczach, a Pańskie zaklinanie rzeczywistości nie zda się na nic. Miażdżąca część społeczeństwa nie chce mieć za liderów alimenciarza z kucykiem, ani Michnika. Proszę pogodzić się z faktami oraz z demokracją parlamentarną. Sugeruję znacznie mniej bojowej retoryki i melisę do śniadania.

    1

    0
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.