Kim jesteś nauczycielu?

Każdy, kto przebrnął przez polskie szkolnictwo zapewne posiada własne doświadczenia i przemyślenia z nim związane. Ośmielony zbliżającym się Dniem Edukacji Narodowej postanowiłem podzielić się z Czytelnikami swoimi wrażeniami z tamtego okresu.

Chodziłem do szkoły jeszcze w Polsce Ludowej, a więc dość dawno temu, nie sądzę jednak, żeby pomiędzy tamtymi czasami a obecnymi, zachodziła wyraźna różnica. Szczególnie jeśli chodzi o mentalność wykładowców i opiekunów. Uczęszczałem do trzech różnych instytucji oświatowych, w dwu różnych miastach: dużym i mniejszym. Nigdy, pomiędzy nimi, nie widziałem żadnych istotnych różnic.

Moi nauczyciele, tak kobiety, jak i mężczyźni, byli ludźmi prymitywnymi,  gruboskórnymi i nieokrzesanymi. Niektórzy nadużywali alkoholu, zdarzało się, że przychodzili skacowani, albo na rauszu, zapach nieprzetrawionej wódki unosił się w powietrzu.

Jedni znali się nawet dobrze na przedmiocie, którego uczyli, inni nie za bardzo. Pamiętam starszą panią, wykładającą matematykę. Nigdy, nikomu nie postawiła wyższego stopnia niż 4 minus. Kiedyś, zapytana, dlaczego nie ocenia wyżej, odpowiedziała: ”Bo sama umiem na 4 minus, nie mogę więc nikogo nauczyć matematyki powyżej własnego poziomu”.

Pani od polskiego kazała nam przepisywać do zeszytu, to co miała we własnym kajecie. Godzinami dyktowała streszczenia lektur napisanych okropnym językiem, mówiąc przy tym, że  robi tak od wielu lat, bo po co ma mówić w kółko to samo, kiedy może podyktować.

Nam ręce odpadały od szybkiego pisania, za to nie musieliśmy już tych książek czytać, bo odpytywała z tego, co podyktowała. Była bardzo niemiła, uczniowie jej się bali. Wiedziała o tym i ten strach sprawiał jej przyjemność. Jako nasza wychowawczyni, w ostatniej klasie liceum pytała, co zamierzamy robić po maturze. Kiedy powiedziałem, że będę starał się o przyjęcie na studia, odrzekła, że chyba zwariowałem, a skoro przy tym się upieram, to ona zrobi wszystko, by mnie do matury nie dopuścić, żebym nie przyniósł wstydu szkole podczas egzaminów wstępnych na wybrany kierunek.

Gdy dostałem się na uniwersytet, podczas wizyty w sekretariacie rektoratu, jedna z pań, widząc moje nazwisko, spytała, czy wiem, jaką opinię wystawiła mi szkoła średnia przed egzaminami wstępnymi?

– Proszę pana, nie pokażę jej panu, ale tak złej, nigdy dotąd nie widziałam.

Ze szkoły średniej wspominam profesorkę od geografii, która zamiast prowadzić lekcję i opowiadać o górach i dolinach, rzekach i oceanach, rzucała w klasie cukierki, które spadały na ławki, na podłogę, a ona mówiła: – Jedzcie, to dla was, a ja porozmawiam z dziewczynami. Siedzieliśmy, jak zamurowani. Nikt nie sięgnął po cukierka. Czuliśmy się tak, jakby każdemu z nas dała w twarz. Zauważyła ten brak reakcji, tę ciszę, więc powiedziała: – Jak nie chcecie, to nie jedzcie.

Pamiętam, nauczyciela fizyki. Stawiał wiele dwój (wtedy najniższy stopień, dziś jedynka), a następnie wymuszał korepetycje. Ale przepuszczał wszystkich do następnej klasy. Podobnie czyniła rusycystka, z tym, że wymuszała korepetycje nie dla siebie, a dla swojej przyjaciółki, emerytowanej nauczycielki rosyjskiego. Dobre miała serce.

Obecnie nauczyciele nie są zadowoleni ani z zarobków, ani z kolejnej reformy oświaty. Boją się o pracę. Zawód belfra, jest potwornie trudny, a powiedzenie „obyś cudze dzieci uczył” nie jest życzeniem przyjaznym. Kto więc decyduje się na takie zajęcie? Na hałas, ciągłe międlenie tych samych tematów, sprawdzanie zeszytów, poprawianie błędów, rady pedagogiczne, wywiadówki, naciski rodziców? Bogowie, dajcie mi trucizny!

Tak zwana słaba płeć opanowała szkolnictwo prawie w całości. Kto tu jest naprawdę słaby? Przecież do takiej pracy nie pójdzie naprawdę zdolna kobieta, bo gdzie indziej zarobi więcej, nie mówiąc już o mężczyznach, nawet tych średnio rozgarniętych. Kto więc decyduje się na katorżniczą pracę w szkole? Z tego, co napisałem powyżej, wynika, że najmniej zdolni i nie radzący sobie w życiu absolwenci drugo- i trzeciorzędnych uczelni.

Być może się mylę i współczesne szkoły są zupełnie inne od tych, do których sam uczęszczałem. Pewności nie mam.

Kilka lat temu byłem świadkiem sprawdzianu, w którym brali kandydaci na magistrów historii. Zadano im proste pytanie: jakie języki obce powinien znać historyk, zajmujący się dziejami Polski XIX wieku? Z ust przyszłych studentów padały różne odpowiedzi: łacina, angielski, chyba włoski. Nikt nie wpadł na to, że chodzi o rosyjski i niemiecki.

Ci maturzyści wiedzieli (chyba?) o rozbiorach, nie przyszło im tylko do głowy, jakimi językami rozbiorcy się posługiwali, i że mnóstwo dokumentów dotyczących ziem polskich wytworzono w ich językach. Widzieli wszystko oddzielnie, niczym straszni mieszczanie z wiersza Tuwima. Widać było, że ich metoda nauki polegała na bezmyślnym zapamiętywaniu ogromnej ilości informacji, lecz nikt nie nauczył ich właściwego analizowania i korzystania z posiadanej wiedzy.

Z pewnością ten krótki tekst nie wyczerpuje tematu, ale być może skłoni do dyskusji samych zainteresowanych, chętnie bym przeczytał, jakie metody nauczania stosuje się współcześnie.

→ Zbigniew Rutkowski

12.10.2016

• foto: pixabay.com

 

 

1
2

15 thoughts on “Kim jesteś nauczycielu?

  • 14/10/2016 at 17:53
    Permalink

    Po co Gazeta zraża do siebie nauczycieli???

    2

    0
    Reply
  • 14/10/2016 at 09:57
    Permalink

    BARDZO DOBRY TEKST DO DYSKUSJI, problem jest szeroki i dotyka socjologii, politologii, psychologii i ekonomii. Z tym, że nie należy uogólniać i pod jeden strychulec brać wszystkich i wszystko. Jedno jest pewne, że poziom oświaty w Polsce jedzie w dół. Po II w.ś. nauczycielami byli, jeszcze pedagodzy międzywojenni i oni dużo dobrego robili. Lecz z czasem z dwóch powodów, nauczycieli tych było co raz mniej; jeden powód to biologia, po prostu umierali, a drugi problem, to komunistyczna ideologia, która powodowała, że nauczyciele stawali się partyjnymi działaczami i propagandystami. Zajmowali się wychowywaniem dzieci i młodzieży na CZŁOWIEKA RADZIECKIEGO. I tak im zostało do dziś, czego dowodem jest, że Związek Nauczycielstwa Polskiego, jako gremialny członek wchodzi w skład post/neo – komunistycznego SLD, czy może się mylę i jest to nieprawda? To dyskutujemy na RZECZOWE i RACJONALNE ARGUMENTY, czy na wyzwiska, emocje i inwektywy personalne ????

    0

    2
    Reply
    • 15/10/2016 at 10:54
      Permalink

      Nareszcie mądra, rzeczowa i trafiająca w sedno sprawy, wypowiedź.

      1

      1
      Reply
  • 13/10/2016 at 21:26
    Permalink

    Swoją drogą – nieźle pana wyedukowali ci alkoholicy po 3-ciorzędnych uczelniach. Chyba, że był pan GENIUSZEM, to przepraszam, ale z pańskich tekstów raczej on nie przebija.

    2

    0
    Reply
  • 13/10/2016 at 11:57
    Permalink

    Znam wielu nauczycieli w naszym mieście i połowa z nich nie powinna mieć nic wspólnego z nauką dzieci czy młodzieży. Nagminne branie zwolnień lekarskich, nie mówiąc już o rocznych urlopach na podratowanie zdrowia, brak solidnego przygotowania do zawodu, jak również odwalanie pracy to norma w większości szkół. Są wyjątki, ale niestety można policzyć na palcach. Większość daje korepetycje, bo oczywiście za mało zarabiają, ale jednostki mają zarejestrowaną działalność, większość daje „korki na czarno”, czy to jest dobre dawanie przykładu młodzieży?. I teksty typu: „mam dość tych bękartów”, bądź „co za debile w tej szkole”, są na porządku dziennym, szczególnie dotyczy to pań nauczycielek, które uważają, że są najmądrzejsze i wszystko wiedzą najlepiej.

    0

    2
    Reply
    • 13/10/2016 at 12:25
      Permalink

      Zgadzam się Najlepiej jeszcze pozadawać prac domowych na 6 godz. w domu, żeby wyrobić się z materiałem bo na lekcji lepiej posiedzieć (przemęczyć się 5 godz. i do domu)

      0

      2
      Reply
  • 13/10/2016 at 07:16
    Permalink

    Uderz w stół, a nożyce się odezwą…

    0

    1
    Reply
  • 13/10/2016 at 00:28
    Permalink

    Stek piramidalnych bzdur. Patrzę na rok urodzenia tego Rutkowskiego i widzę, że mniej więcej w tym samym okresie uczęszczaliśmy do piotrkowskich szkół. Czuję pewne analogie do I LO. Ale nic takiego nie miało tam miejsca. Z kontaktów z ówczesnym uczniami innych szkół średnich też nic podobnego nie wynikało. To były normalne szkoły. Z normalnymi wartościowymi i porządnymi nauczycielami. Z normalną też młodzieżą. Dyskwalifikujące konfabulacje. Niedorzeczny paszkwil. Akurat na poziomie tej gazety: Opluć i zdeptać, ot pisarstwo!

    3

    0
    Reply
  • 12/10/2016 at 23:16
    Permalink

    A które to konkretnie „Mianowane nauczycielki z Piotrkowa” protestują „przeciwko takim artykuŁĄ”?

    0

    0
    Reply
  • 12/10/2016 at 22:34
    Permalink

    Przesada. Ja co prawda w PRL skończyłem 3 klasy podstawówki, później już była III RP, ale takich sytuacji nie miałem. Nie miałem takich nauczycieli, nie mogę się do nikogo przyczepić. Współczuję, że miałeś takich nauczycieli, ale to jakaś patologia a nie norma. Ja takich nie miałem, miałem normalnych, fajnych ludzi. I na pewno takim nauczycielem nie jestem jak opisujesz. A zarobki? No cóż, pieniądze to nie wszystko…
    A co do „kandydatów na magistrów historii” – chyba kandydatów na studentów historii? Pewnie ludzie przypadkowi, którzy nie dostali się na inne kierunki albo nie byli zdecydowani, a na historii akurat było miejsce. Kiedy kilkanaście lat temu poszedłem na studia, miałem na roku część osób przypadkowych – po I roku odpadli. Została połowa i z nich prawie 100% doszło do magisterki. Pewnie zawsze tak jest, gdy zostają wolne miejsca.

    2

    0
    Reply
  • 12/10/2016 at 19:58
    Permalink

    W imieniu Grona Pedagogicznego protestujemy przeciwko takim artykułą, które nas Wychowawców i Pedagogów po prostu obraża. Polska Szkoła ma się bardzo dobrze o czym świadczą wyniki egzaminów gimnazjalnych i matur, a nie tak jak Pan Rutkowski pisze, że ktoś się znęca nad uczniami, albo każe chodzić na korepetycje. Uczniowie pobierają korepatycje, a to dlatego, że chca się dostać na najlepsze Uczelnie w Polsce i się dostają. Ten artykuł jest nieprawdziwy i niepoważny! Wstyd!

    2

    0
    Reply
    • 12/10/2016 at 22:27
      Permalink

      Nauczycielka nie napisałaby „przeciwko takim artykułą”.

      0

      0
      Reply
    • 13/10/2016 at 08:14
      Permalink

      „Polska Szkoła ma się bardzo dobrze o czym świadczą wyniki egzaminów gimnazjalnych i matur”
      „Uczniowie pobierają korepatycje, a to dlatego, że chca się dostać na najlepsze Uczelnie w Polsce”.

      No to jak jest w końcu? Szkoła uczy jak należy czy nie uczy i trzeba brać korepetycje aby dostać się na wyższą uczelnię?

      Jak nauczyciele zaczną pracować 40 godz/tydz. a nie 18 jak obecnie to zacznę ich doceniać.

      1

      1
      Reply
  • 12/10/2016 at 19:07
    Permalink

    Panie Rutkowski! A gdzie to była taka szkoła, którą Pan opisuje? W Tworkach? Bo chyba nie w Piotrkowie Trybunalskim…

    2

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.