Dwa małżeństwa

Kilkanaście lat temu pracowałem w pewnym urzędzie, w mieście położonym ok. 30 km od Piotrkowa. Praca nie była pasjonująca, a dojazdy zabierały sporo czasu.

Senną atmosferę panującą w budynku gwałtownie ożywiło zatrudnienie młodej i bardzo ładnej praktykantki Anity o , jak to kiedyś pisano, posągowych kształtach.

Panie zbladły z zawiści, panowie niezwykle się ożywili. Prawie wszyscy mężczyźni, łącznie z dyrektorem, wkładali najlepsze garnitury, codziennie się golili, używali wody kolońskiej, a nawet, prawdopodobnie codziennie się myli. Tylko ja nie wykazywałem większego zainteresowania, nie dlatego, że Anita mi się nie podobała, wprost przeciwnie, realnie jednak oceniałem swoje szanse. Ani pieniędzy, ani władzy nie posiadałem, nie mówiąc już o urodzie. Tym bardziej, że Anita, zupełnie nie była zainteresowana zalotami znacznie ważniejszych i przystojniejszych pracowników.

I kiedyś, kiedy byliśmy sami w pokoju, ona i ja, może dlatego, że nie zauważyła z mojej strony żadnych prób podrywu, zaczęła się zwierzać. Powiedziała że seks w ogóle jej nie interesuje, niemniej zamierza z niego skorzystać. Za kilka miesięcy planuje wyjechać na zachód Europy, tam chce poznać bardzo bogatego staruszka, najlepiej ok. 80- letniego, wyjść za niego za mąż, skłonić go do napisania korzystnego dla niej testamentu i spokojnie czekać, aż mąż osunie się do grobu.

Pragnęła życia na wysokim poziomie, samochodów, futer, klejnotów, słowem życia wystawnego i wygodnego. Jej piękne ciało, było darem niebios i nie zamierzała tego daru zmarnować. Słuchałem jej z mieszanymi uczuciami. Uczucie pewnego obrzydzenia mieszało się z podziwem dla jej szczerości. Ostatecznie miała prawo do wyboru sposobu życia, a głupie moralizowanie w takiej sytuacji wydało mi się wtedy nie na miejscu i tak mi się wydaje do dziś.

Jak powiedziała, tak zrobiła, wyjechała wkrótce do Francji, czy Szwajcarii, już dobrze nie pamiętam. Podobno, w kilka lat później pojawiła się w owym mieście, z nowym, starym mężem, podpierającym się laską, którego podtrzymywała silnym, młodym ramieniem. Najpewniej dziś jest bogatą, choć już starszawą, lecz wciąż atrakcyjną wdową, żyjącą w luksusie.

Druga historia dotyczy długoletniego małżeństwa, które poznałem, poprzez ich syna, mojego szkolnego kolegę. Żona, potężna, gruba baba z wąsem, potwornie gadatliwa, narzekająca wciąż skrzeczącym głosem na swojego męża, że nieudacznik, że mało zarabia, że za mało mówi, i że jest mały.

Mąż rzeczywiście był malutkim i szczuplutkim człowieczkiem, typowym milczkiem, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek powiedział więcej niż kilka słów naraz. Żony bał się wyraźnie. Pracował ciężko na trzy zmiany w piekarni, dostał w końcu  pylicy płuc i niezadługo potem, zrobił coś najlepszego, co mógł zrobić z jego odwagą i temperamentem, czyli po prostu umarł. Wdowa żyła jeszcze długo, wystrzegając się przeziębień, i wszelkich zajęć mogących prowadzić do choroby, a wreszcie do śmieci. Zdawało się, że wierzy, że żyć będzie wiecznie. Jej wiara nie pomogła i dobrze po 80-tce, przeniosła się do wieczności. Mam nadzieję, że nie spotkała tam swojego męża.

Oczywiście rodzajów relacji małżeńskich jest znacznie więcej i nie zamierzam ich tu opisywać. Nie zamierzam nawet próbować. To byłby zamiar ponad moje siły. Ciekawi mnie, który z powyżej podanych przykładów pożycia małżeńskiego bardziej się Państwu podoba. Bo mnie zdecydowanie ten pierwszy. Tu każdy coś zyskał. On, chociaż pewnie na krótko, piękne ciało, a ona pieniądze i wygodne życie. W drugim przypadku, przegrali oboje.

→ Zbigniew Rutkowski

8.10.2016

• foto: pixabay.com

• czytaj także: > „Kochanek wielkiej niedźwiedzicy”

 

 

1
1

2 thoughts on “Dwa małżeństwa

  • 09/10/2016 at 13:47
    Permalink

    Celne, smutne i cyniczne. Tylko tyle i AŻ tyle.

    1

    0
    Reply
  • 08/10/2016 at 23:16
    Permalink

    Niesamowity artykuł.
    Czytałem go obgryzając paznokcie.
    Podobnie było w przypadku artykułu o ślubie jakiejś tam pary, deptaniu trawnika, czy też o artykule dziennikarza, piszącego o żulach, którego nikt nie zna.
    Czekam na podobne sensacje.
    Może o tym, że ktoś puscił gazy na mszy w kościele?

    0

    1
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.