Kto nienawidzi Baryły?

Odpowiedź na tytułowe pytanie jest bardzo prosta.

Baryły nienawidzą ludzie nieuczciwi, niekompetentni, intelektualne miernoty, polityczni popaprańcy, osobnicy pozbawieni instynktu samozachowawczego, ukryci homoseksualiści i alkoholicy, analfabeci, „niedouczone panienki wyplute z trzeciorzędnych uczelni”, gminne celebrytki, powiatowy establishment, „działacze kultury”, byli esbecy i ich rodziny, bigoci, postkomuniści, inwalidzi udający artystów, inwalidzi udający pedagogów, inwalidzi udający biznesmenów, inwalidzi udający patriotów, inwalidzi udający Polaków, polityków, sportowców, lekarzy, wolontariuszy, dziennikarzy, poetów, inteligentów, znawców natury kobiecej, społeczników, altruistów, sędziów, przyjaciół, uff… nie wiem jak z rudymi? Czy rudzi nienawidzą Baryły?

OK. Czas na konkrety. Artur Wolski ma prawo mnie nienawidzić, bo niedawno zaproponowałem mu pracę za 4,5 tys. netto, co wywołało bolesny skurcz na jego opuchniętej twarzy, gdyż gra rolę lojalnego pracownika (niedawno dyrektora, aktualnie z-cy redaktora naczelnego) w „koncernie medialnym” Tomasza Stachaczyka. Podejrzewam, że Wolski od kilku tygodni przeżywa gehennę, bo jako abstynent, człowiek uczciwy, prawy i religijny nie potrafi się zdecydować, czy nadal ma być chłopcem na posyłki, czy znajdzie w sobie dość siły i talentu, aby przeistoczyć się w pitbulla dziennikarstwa?

Nie od dziś wiadomo, że płacę bardzo dobrze, o czym przekonał się niejaki Michał Wąs, karateka czy dżudoka, na pewno nie zapaśnik, bo znam kilku zawodników z AKS-u i są to chłopaki honorowe, który otrzymał od wydawcy „Gazety Trybunalskiej” wysokie honorarium w wysokości 50 złotych za byle jakie zdjęcie radnego Winiarskiego, wykorzystane w jednej z naszych publikacji. Facet ma taką traumę (> link), że jak donoszą ludzie życzliwi, to doświadczenie stało się tematem 93,5% jego wpisów na facebooku.

Otrzymałem screeny (zdjęcia ekranu) z profilu Wolskiego, który nb. od kilku lat prosi mnie, abym został jego facebookowym kolegą (> link foto zrobione przed sekundą), a ja nie chcę, bo nie.

Napisał tak:

Artur Wolski23 wrzesień o 14:44

Informuję, że „gazeta trybunalska” bezprawnie (bez mojej zgody) pobrała poniższy fragment filmu z mojego konta na Youtube. Gdybym wiedział w jakim celu zostanie to wykorzystane nigdy bym się na to nie zgodził. Wcześniej pan mb wielokrotnie wykorzystywał zdjęcia z epiotrkow.pl nie pytając właściciela o zgodę. A to łamanie prawa. Powstaje więc pytanie? Kto tu tak naprawdę kradnie?

Nie zamierzam odpowiadać na brednie zawarte w tym „oskarżeniu”, bo większym upokorzeniem dla mnie mogłoby być jedynie wybranie się do prywatnego gabinetu lek. Mariana Błaszczyńskiego, wysłuchanie dowolnej kompozycji Witolda Stawskiego, lub zrobienie selfie z Iloną Patyk. Chcę natomiast odpowiedzieć, kto konkretnie może mnie nienawidzić.

Pod notatką Wolskiego pojawiło się kilka komentarzy, udostępnień i lajków, które oczywiście zamieszczam i od razu wyjaśniam w czym rzecz:

wolski-komentarze-zrzut-ekranu-2016-09-25-godz-14-41-45

 

Adam Bolanowski – nie znam; Piotr Pązik – nie znam; Dariusz Cecotka – nie znam osobiście, niedawno udowodniłem (> link), że szef piotrkowskiego sztabu WOŚP łże publicznie, jest odpowiedzialny za dwa poważne incydenty, w jakich uczestniczyli nieletni podczas tegorocznej kwesty na rzecz fundacji J. Owsiaka, jednocześnie obiecałem, że skieruję przeciwko niemu zawiadomienie do prokuratury i wystosuję pismo do zarządu fundacji – temat cały czas aktualny; Ewa Tarnowska-Ciotucha – nie znam osobiście, tzw. rzecznik prasowy szpitala przy ul. Rakowskiej; pisząc reportaż „Piotrków Trybunalski: przylądek strachu” (> link) stwierdziłem: Dwa dni zabrało mi ustalenie jaka była przyczyna drastycznego pogorszenia się stanu zdrowia nastolatka. Szpital posiada, co prawda, rzecznika prasowego, funkcję tę sprawuje Ewa Tarnowska-Ciotucha – ale jak się okazało jest to najbardziej leniwa i niekompetentna osoba, z jaką miałem do czynienia w ciągu ostatniego roku; skoro Ciotucha czuje się przeze mnie oczerniona, czemu mnie nie pozwie? To proste: bo napisałem prawdę; Marcin Wierzbickinie znam, ale wkrótce poznam; Marek Domarackibyły poseł z ramienia Ruchu Palikota, drobny pijaczek, który przyniósł naszemu miastu więcej wstydu niż razem wzięci: ks. Bochyński, sędzia Żurawski i ratownik medyczny P. Czapnik, który w zeszłym roku podczas interwencji karetki pobił chorego, starszego mężczyznę (czytaj > „Kolekcjoner Domaracki”); również i z tym osobnikiem spotkam się w najbliższym czasie; Krzyś Koval – nie znam, i nie jestem pewien czy poznam, bo z zasady unikam ludzi zdrabniających swoje imiona, gdyż robi mi się niedobrze; Tomasz Kitowski – nie znam osobiście, właściciel agencji reklamowej wykonującej bodaj najdroższe w Polsce bannery na potrzeby piotrkowskiego Urzędu Miaswolski-udostepnienia-zrzut-ekranu-2016-09-25-godz-14-42-35ta, przyjaciel swego przyjaciela, zupełnie przypadkiem pracującego w referacie zlecającym tego typu usługi – sprawa skierowana 20.09.2016 r. do Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie (> link); Adrian Mogiła – nie znam osobiście, przepraszam, raz z nim rozmawiałem, ale wiele lat temu, nauczyciel WF najpierw w podstawówce czy w gimnazjum, aktualnie w I LO im. B. Chrobrego, syn Grzegorza – kłamcy lustracyjnego, donosiciela, wieloletniego tajnego współpracownika komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, któremu UM fundował majtki i koszulki, a prezydent Chojniak uwielbiał się z nim fotografować. Po naszym zeszłorocznym artykule > „Chojniak sponsoruje SB-ckiego agenta Mogiłę” w tym roku nikt z urzędu nie pochwalił się fotkami z wyścigu rowerowego, a naczelny hipokryta nie przejechał się po mieście na swoim „góralu” w towarzystwie zdrajcy polskiego narodu; Marzena Ziębakowska – nie znam osobiście, żona przestępcy kryminalnego, który wraz z D. Dzwonnikiem dopuścił się wyłudzenia od Urzędu Miasta Piotrkowa na rzecz klubu sportowego „Concordia” kwoty 8 tys. 535 zł, za co został skazany prawomocnym wyrokiem, mimo to zatrudniony w piotrkowskim Ośrodku Sportu i Rekreacji za pełnym przyzwoleniem Chojniaka (czytaj więcej > link); Marzena Ziębakowska w 2014 r. wpłaciła na rzecz komitetu wyborczego Chojniaka „Razem dla Piotrkowa” 200 zł – szczegóły w kultowym artykule „Gazety Trybunalskiej” > „Wszyscy ludzie Chojniaka”; Michał Wąs – nie znam osobiście, ale jak się bardziej postara – poznam, pisałem o nim wyżej; Jarek Mizera – nie znam.

Czyż nie jest zdumiewające, że największy potencjał wrogości wobec mnie mają ci, których nie znam, albo pierwszy raz o nich słyszę?

Wszystkim osobom, które publicznie, w internecie, wypowiadają się na mój i „GT” temat stosując pomówienia, groźby, wulgaryzmy – serdecznie dziękuję i mocno namawiam do kontynuowania tego procederu; nie macie pojęcia, że wykonujecie bardzo dobrą robotę, społecznie, z własnej woli, to w pewnym stopniu wasza zasługa, że każdego tygodnia przybywa nam czytelników, a nasze wydawnictwo jest częstokroć pierwszym źródłem wiadomości nie tylko dla was, ale dla poważnych, inteligentnych, uczciwych i wrażliwych ludzi.

Część z was nie zdaje sobie jeszcze sprawy i mam nadzieję, że trwać będzie to jak najdłużej, że przyczyniliście się i przyczynicie się do finansowania „Gazety Trybunalskiej”, ku zadowoleniu nie tylko nas – jej twórców, ale przede wszystkim naszych stałych czytelników, informatorów, przyjaciół, dobrych duchów itd. Nie mam dla was ani grama szacunku, bo jesteście jednostkami pozbawionymi odwagi i godności osobistej, których nie stać na bezpośrednią konfrontację, merytoryczną polemikę, wizytę w redakcji, napisanie wyjaśnienia, sprostowania itd.

Ale mimo to, raz jeszcze dziękuję, że jesteście i klikacie w klawiatury służbowych komputerów i prywatnych komórek, bo tak jak ciemność jest brakiem światła, tak wasza nienawiść, jestem o tym przekonany, bierze się z braku miłości.

→ (mb)

25.09.2016

• foto: © Maria Kubiak, 2014

 

 

2
3

7 myśli na temat “Kto nienawidzi Baryły?

  • 27/09/2016 o 02:41
    Permalink

    Kochani!
    Być może jestem naiwna i głupiutka,a co za tym idzie (często zresztą tak bywam postrzegana 😉 ) …bo…nie rozumiem! O co chodzi?! Wszyscy o coś walczycie?! O co? Po co?
    Osobiście znam Pana Baryłę i nie wstydzę się do tego przyznać. Bo jawi mi się jako uczciwy i solidny człowiek. Niejednokrotnie usłyszałam od niego słowa krytyki pod własnym adresem. Czasami uznawałam je za za zasadne, czasami nie. Niemniej jednakocenism je jako warte zatrzymania się nad nimi…Mnie ten człowiek jawi się jako Don Kichot w dobie „moralności mocno pogmatwanej”. Niemniej, jak nadmieniłam na wstępie….być może jestem naiwna, chociaż….wolałabym NIE! Sama do grona „świętych” nawet nie zamierzam pretendować, aczkolwiek bardzo często rozumiem intencje prób „walki z wiatrakami”….Pozdrawiam Wszystkich Serdecznie naiwnie licząc na znalezienie wspólnej płaszczyzny…. Ja

    2

    3
    Odpowiedz
  • 26/09/2016 o 03:20
    Permalink

    Trzeba by się bardzo dobrze dokopać do tego, co mówi prawo na temat używania tego, co jest wystawione w necie na widok publiczny.
    „Informuję, że „gazeta trybunalska” bezprawnie (bez mojej zgody) pobrała poniższy fragment filmu z mojego konta na Youtube. Gdybym wiedział w jakim celu zostanie to wykorzystane nigdy bym się na to nie zgodził. Wcześniej pan mb wielokrotnie wykorzystywał zdjęcia z epiotrkow.pl nie pytając właściciela o zgodę. A to łamanie prawa. Powstaje więc pytanie? Kto tu tak naprawdę kradnie?”
    https://www.facebook.com/artur.wolski.792?fref=ts
    Gdybym wiedziała, w jakim celu wykorzysta się moją (dobrowolną przecież) darowiznę na tacę w kościele, nigdy bym się na to nie zgodziła.
    Jeżeli się coś wpuszcza do netu, to tak, jakby się kubeł ze śmieciami wystawiło na ulicę. I próżno potem mieć pretensję, ze ktoś z tego kubła wygrzebał, na przykład, pierwsze wydanie „Zorzy polarnej” Temerlacha.
    Trzeba uważać, co się publikuje. Jak sama nazwa wskazuje – opublikowane staje się publicznym. Wyjątek stanowią domy.
    Gdybym wiedziała, że Włodarczyk nadal jest taki bezczelny, nigdy bym nie opublikowała mojego wpisu na blogu – nie zgadzam się na takie wykorzystanie moich tekstów. Żeby znowu sądy mnie skazywały jakieś.

    3

    3
    Odpowiedz
  • 26/09/2016 o 00:55
    Permalink

    Cholera, umieściłam to nie w miejscu do tego przeznaczonym. Niech Pan to przeniesie pod „Pożar..”, bardzo proszę.

    0

    3
    Odpowiedz
  • 26/09/2016 o 00:52
    Permalink

    @KOREKTA: chrobry11@gazeta.pl: Nieprawda:
    http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/zamieszkaly-czy-zamieszkany;11206.html
    Po drugie – nadal jest okres przejściowy, gdzie po ostatniej aktualizacji zasad języka polskiego (słowo: reforma się źle kojarzy) dozwolona jest pisownia rozdzielna „nie” z imiesłowami na oznaczenie cechy niestałej i pisownia taka nie stanowi błędu.
    Sama reforma zresztą, moim zdaniem, była chybiona; mająca na celu za daleko idące dostosowanie reguł do uzusu.
    Jest bowiem różnica między człowiekiem nie pijącym i niepijącym.

    1

    3
    Odpowiedz
  • 25/09/2016 o 19:36
    Permalink

    Ale pan redaktor musi narzekać na brak zajęcia, to co czytam od miesięcy na pańskiej stronie to efekt zbyt dużej ilości wolnego czasu. Nie ukrywam, że około 10% wiadomości jakie pojawiają się na stronie gazety są rzetelne, trafiające w punkt oraz dosyć obiektywne. Niestety prywatnymi wojnami jakie pan prowadzi, zmniejsza pan atrakcyjność tej strony. A szkoda, bo miałaby potencjał na taki zasięg i rozgłos jak choćby epiotrkow.pl
    Pozdrawiam

    3

    1
    Odpowiedz
    • 26/09/2016 o 01:23
      Permalink

      Proszę mi wybaczyć, ale wg najnowszych badań zleconych przez redakcję „GT” wynika, że nie 10% lecz 11,2% wiadomości, jakie pojawiają się na naszych stronach jest wg respondentów – rzetelnych, ale mamy potencjał i rozgłos, wiec sądzimy, że za kilkanaście lat dobijemy do 11,5%, a kto wie, może nawet do 11,8%. Pozdrawiam, życząc jednocześnie dużo zdrowia i wszystkiego najlepszego w życiu osobistym i zawodowym. (mb)

      2

      3
      Odpowiedz
    • 26/09/2016 o 08:07
      Permalink

      Mam podobne odczucie jak Pan drWitko. Ponieważ jest to portal prywatny – właściciel może sobie wypisywać, co chce – byle w granicach prawa. Jednak dziennikarstwo starej szkoły to nie opinie a bezstronna relacja. Jeśli ktoś czyni źle to czytelnik i tak to wyczuje ze zwykłego sprawozdania. Natomiast jeśli autor opiniuje – czytelnik natychmiast łapie dystans do tekstu i traktuje go jako kolejny mało znaczący i pewnie nieprawdziwy hejt. Oczywiście jest niewielka grupa osób, które przyklaskują takiej postawie, w myśl arcypolskiej zasady „tylko wspólny wróg nas zjednoczy”, ale to chyba nie jest target GT…no chyba że jednak jest.

      3

      1
      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.