„Żołnierze wyklęci”. Ale za co?

Nie mam zamiaru w żaden sposób umniejszać wysiłków ludzi walczących z panującym w latach 1945-89 komunistycznym reżimem. Należy jednak pamiętać, że postępowanie licznych bojowników o lepszą Polskę było bardzo odległe od żołnierskiego ideału – pisze na stronie „Medium#Publiczne” Zbigniew Wawrzyńczak.

Artykuł nosi tytuł „Jeśli PiS chce prawdy o „Żołnierzach Wyklętych”, to dajmy im całą prawdę” i jest próbą odkłamania mocno lansowanego przez  Prawo i Sprawiedliwość modelu nowego bohatera.

Wrócę do podstawowego pytania: Dlaczego przez lata tak zwanych „Żołnierzy Niezłomnych” zwykło się nazywać wyklętymi?

Wielu powie, że to skutek komunistycznej propagandy. Z pewnością po części tak jest, ale czy w zupełności? Ośmielę się stwierdzić, że nie. Pytać znaczy wiedzieć, więc postawmy sobie jeszcze kilka pytań: czy okupacja Stalinowska i komunistyczny reżim były zbrodnicze? Naturalnie, że tak. Czy należało z nią walczyć? Oczywiście, że tak. Czy metody obrane przez partyzantów były dobre? W mojej opinii nie.

Czy antykomunistyczne podziemie miało jakiekolwiek szanse w starciu z armią ZSRR? Absolutnie nie miało żadnych szans. Co wówczas zrobiło antykomunistyczne podziemie? Nie mogąc dać sobie rady z silniejszym od siebie, postanawia wyładować niemoc i gniew na słabszych od siebie. Słabszych, czyli ludziach, którzy w nowej Polsce próbowali jakoś układać sobie życie. A choć zniewolona, kadłubowa i zależna od potężnego sąsiada to mimo wszystko była to wszakże jakaś Polska.

Polska, w której ludzie zakładali rodziny, znajdowali pracę, podnosili miasta z ruin, kształcili się i pragnęli po trudach wojny żyć w spokoju. Bo rzeczywistość nie przedstawiała się w sposób tak czarno-biały jak to dziś jawi prawica z PIS na czele. Nie stały wcale naprzeciw siebie dwie przeciwstawne siły światła i cienia – bohaterowie i święci obrońcy ojczyzny na przeciwko zdrajców i kolaborantów. PRL był pełen światło-cieni, a wiele z istniejących w tym ustroju rzeczy wręcz należy nazwać dobrymi.

Gdzie jak nie w PRL-u wykształcili się lekarze, prawnicy, nauczyciele i wykładowcy, a także artyści oraz rzemieślnicy sztuk wszelkich? W jakiej jeśli nie w komunistycznej rzeczywistości dorastali najznamienitsi solidarnościowi opozycjoniści? W jakiej jeśli nie komunistycznej akademii naukowe szlify zdobywał szanowny ojciec Jarosława Kaczyńskiego? Na jakiej innej niż komunistyczna uczelni kształcił się wreszcie on sam? To właśnie seriale i filmy z czasów PRL TVP emituje najchętniej. Wielu ludzi po prostu chciało żyć normalnie, tak jak dziś chcą żyć normalnie pod rządami PiS. Można więc zrozumieć ludzi, którzy darzyli niechęcią tych, co usiłowali im tę normalność zniszczyć. Nierzadko w sposób zbrodniczy. A w jakim celu? Bo WIN-owcy uważali się za lepszych Polaków od innych.

Takie jest właśnie ukryte znaczenie słowa „Wyklęty”. Dla wielu osób „Żołnierze Niezłomni” byli wyklęci społecznie i wedle mojej opinii często sami sobie na to miano zasłużyli. Ja nie usiłuję wystawić na ołtarzu ani stanu wojennego ani Ubeckich tortur ja próbuję jedynie wygłosić zdanie odrębne w tej niezwykle jednostronnej debacie.

Cały tekst jest dostępny pod adresem: http://mediumpubliczne.pl/2016/03/jesli-pis-chce-prawdy-o-zolnierzach-wykletych-to-dajmy-im-cala-prawde/

→ (mb)

22.08.2016

• foto: google.pl

 

 

0
0

2 thoughts on “„Żołnierze wyklęci”. Ale za co?

  • 07/09/2016 at 09:17
    Permalink

    Taaa! I to się nazywa obiektywizowanie PRAWDY czy relatywizm MORALNOŚCI? A Panie i Panowie Towarzysze komunistycznej partii PPR/PZPR i służb bezpieki realizując satelickie zadania i interesy sowieckiego mocarstwa – Rosji Bolszewickiej, mordując i wyzywając rodaków od ostatnich, NIE DZIELILI współobywateli na lepszych i gorszych? Tych lepszych można było zostawić w spokoju, byle byli posłusznymi niewolnikami, a tych gorszych należało…., no właśnie co….? Tak tylko pytam, bez oceniania?

    1

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.