Kim nie jest Jarosław Kaczyński?

„Krytyka Polityczna” publikuje rozmowę z prof. Andrzejem Friszke przeprowadzoną przez Michała Sutowskiego.

Jej tematem jest postać Jarosława Kaczyńskiego, a pretekstem wydana niedawno autobiografia prezesa PiS pt. „Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC”.

Fragment:

W książce Kaczyński cały czas podkreśla „intelektualną obcość” wobec lewicy KOR, w zasadzie od samego początku. Zresztą już na wiecu 8 marca 1968 wstydzi się zaciśniętej w geście komunistycznego pozdrowienia pięści…

Friszke-Andrzej
Prof. Andrzej Friszke. Foto: youtube.com / screen (gt)

Wygląda to na współczesną projekcję. On opowiada anegdoty, które tę obcość mają ilustrować, pokazywać zanurzenie Kuronia w tradycji komunistycznej, ale zarazem Kaczyński prawie w ogóle nie odnosi się do kwestii różnicujących środowiska i ludzi w tamtym czasie, czyli do lektur i ważnych dyskusji strategicznych czy ideowych. Nie wspomina powszechnie czytanych tekstów Kuronia, nie pada nazwisko Leszka Kołakowskiego, którego artykuły były formacyjne, ale też Jakuba Karpińskiego, bardzo ważnej postaci dla myślenia ówczesnej korowskiej prawicy. Pojawiają się tylko Piotr Wierzbicki, Adam Michnik i polemiki wokół Traktatu o gnidach. Spór wokół eseju Wierzbickiego w 1979 wyzwolił dyskusję światopoglądową: jak oceniamy polską inteligencję, jej postawy w życiu oficjalnym, zachowania w PRL, czy odcinamy się, czy nie. Ale były też inne spory – wokół pojęć lewica-prawica, wokół kwestii narodu, stosunku do rewizjonizmu… O tym nie wspomina, ale Kaczyński faktycznie polemizował z Michnikiem, z jego tekstem Gnidy i anioły.

Po sierpniu Kaczyński, jak pisze, staje się ekspertem Regionu Mazowsze…

Zawracanie głowy! To jest wyjątkowo denerwujący fragment książki. Nie, nie był żadnym ekspertem. Tych było pięciu, dwóch powołanych przez Zarząd Regionu: Jacek Kuroń i Adam Michnik oraz trzech ekspertów prawnych – Jan Olszewski, Wiesław Chrzanowski, Andrzej Grabiński. A Jarosław Kaczyński był zwykłym pracownikiem OBS, stworzonego przez Macierewicza z kręgu ludzi „Głosu” i innych, głównie młodych ludzi, którzy nie należeli do „kuroniady”. Pracowali tam Ludwik Dorn, Urszula Doroszewska, ale też Jacek Kurczewski, Bronisław Komorowski, Jan Skórzyński i trochę zapomniany dziś socjolog Bogdan Ofierski. Jarosław Kaczyński nie był naturalnie członkiem Zarządu ani innych władz Regionu, nie miał więc powodu bywać na ich posiedzeniach, co próbuje jakoś tłumaczyć innymi obowiązkami. Nie był też ani delegatem na zjazd regionu, ani tym bardziej na zjazd krajowy. Był działaczem Solidarności, jakich były wówczas setki.

A Lech Kaczyński?

To co innego. Lech Kaczyński działał kilka lat w Wolnych Związkach Zawodowych, gdzie obok Bogdana Borusewicza był jedynym właściwie inteligentem, do tego pracownikiem naukowym w dziedzinie prawa pracy, kluczowej dla związkowców. Tylko on mógł pomóc ludziom wyrzuconym czy szykanowanym w pracy, choćby podanie napisać. Ponieważ to był mały krąg, liczący kilkanaście osób, więc Lech Kaczyński był osobą widoczną i szanowaną. Ale też nie był doradcą w Stoczni – Jarosław Kaczyński już na szczęście tej tezy nie głosi, ale jak Henryka Krzywonos powiedziała, że Leszek nie był doradcą w sierpniu, to ją linczują do tej pory za to – a kto był doradcą, to wiemy z oficjalnego komunikatu MKS.

A Kaczyńskiego nie wolno traktować niepoważnie?

On ma wyraźny problem z hierarchią, nie wiadomo po co próbuje się sztucznie wywyższać. Na przykład pisze, że został sekretarzem Krajowej Komisji Wykonawczej Solidarności: „Sekretarzami KKW zostali wtedy Leszek, Andrzej Celiński i Henryk Wujec. W styczniu 1988 r. wszedłem do sekretariatu”. Henryk Wujec to działacz KOR i współtwóca „Robotnika”, jeden z jedenastki przywódców politycznych Solidarności, więzionych od 1981 do 1984, człowiek z niebywałym rozmachem organizacyjnym, powiedziałbym: numer jeden do roboty. Andrzej Celiński to także członek KOR, sekretarz Krajowej Komisji Porozumiewawczej z 1981 roku. Lech Kaczyński mocno awansował przy Wałęsie, w porządku. Ale pozycja w tym gronie Jarosława jest trudna do wytłumaczenia. Jednocześnie ten sekretariat urasta w jego opisie do niemal ośrodka koncepcyjnego całej Solidarności – a to był sekretariat sensu stricto, który ma przygotować posiedzenia, zamówić ekspertyzy itd. Zdolności decyzyjne miało natomiast grono doradców: Geremek, Mazowiecki, Kuroń, Michnik, także Wielowieyski oraz Bugaj, no i oczywiście sami członkowie KKW: Wałęsa, Frasyniuk, Lis, Bujak, Pałubicki – to jest mózg polityczny Solidarności. Kaczyński ich nie wymienia, a czytelnik odnosi wrażenie, że to on został tym mózgiem.

Całość można przeczytać pod adresem: > http://m.krytykapolityczna.pl/artykuly/kraj/20160810/kaczynski-w-opozycji-ani-aktywista-ani-publicysta-czyli-kto

Prof. Andrzej Friszke – profesor historii, badacz dziejów najnowszych Polski, 1975–79 student historii UW, współpracujący z opozycją, 1979–81 pracownik KIK, 1981 redaktor działu historycznego „Tygodnika Solidarność”, od 1982 redaktor w „Więzi”. Pracownik naukowy od 1990. Jeden z najważniejszych znawców PRL i historii opozycji politycznej w Polsce po roku 1944. Autor m.in. Anatomii buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi, Czas KOR-u. Jacek Kuroń i geneza Solidarności. Pracownik naukowy ISP PAN.

→ (mb)

11.08.2016

• foto: Mariusz Baryła

 

 

0
0

2 thoughts on “Kim nie jest Jarosław Kaczyński?

  • 16/08/2016 at 18:08
    Permalink

    dziwi mnie tylko ze ludzie ktorzy maja
    -wlasne mieszkania, domy, lokale
    -pracuja fizycznie, znaja trud i wartosc pieniadza pozyskanego ciezka praca
    -wioda codzienne zycie
    – jezdza autami, zalatwiaja swoje sprawy w urzedach, bankach
    -wychowuja jak tylko moga najlepiej swoje potomstwo
    – ponad wszystko cenia rodzine i zwiazane z nia wartosci
    -niekoniecznie posiadajacy wyzsze wyksztalcenie, bo nie kadego stac na nie

    popieraja czlowieka zupelnie od nich samych innego bo:
    -nie posiadajacego wlasnej rodziny
    -nigdy nie pracujacego fizycznie ( wychowujacego sie na salonach )
    -nie posiadajacego prawa jazdy, konta w banku
    -wlasnego mieszkania
    -czlowieka ktory gardzi ludzmi slabymi bo ponad wszysto ceni wladze , i korzysci oraz sile z tad plynaca
    -czlowieka bez kregoslupa moralnego. bo po smierci brata, szybko zweszyl interes by na jego tragedii wybic sie politycznie
    -czlowieka ktory ma doktorat a na innych ludzi z mgr mowi „wyksztalciuchy” ?? WTF ?
    -czlowieka…
    ah qr*a

    1

    0
    Reply
  • 11/08/2016 at 21:05
    Permalink

    Kabotyn i maniak wielkości.

    0

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.