Cubała w objęciach Ptaka

Równo rok temu, 6 sierpnia 2015 r. władze powiatu piotrkowskiego ze starostą Stanisławem Cubałą (TW „Okrza”) na czele podpisały umowę z prywatnym przedsiębiorstwem Ptak S.A. na kształcenie młodzieży pod kątem pracy w halach targowych w Rzgowie pod Łodzią

Piotrkowskie, pro nomenklaturowe media piały z zachwytu. Niemiecki portal „piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl” zamieścił aż 18 zdjęć (> link)  potwierdzających tę okoliczność, a witryna „epiotrkow.pl” cytowała uradowanego wicestarostę Wojtysiaka:

Właśnie dziś rozpoczynamy jeden z cyklu projektów nowoczesnego kształcenia zawodowego na ziemi piotrkowskiej – mówił Piotr Wojtysiak, wicestarosta powiatu piotrkowskiego. – To nowe kształcenie przede wszystkim dedykowane jest dla przedsiębiorców. Jest to bardzo ważne dla rozwoju lokalnego rynku pracy. Bardzo cieszę się, że udało nam się pozyskać tak znakomitego partnera, który oferuje olbrzymi potencjał, jeśli chodzi o rynek pracy. Nasza innowacja ma polegać też na tym, że będziemy zapewniać kształcenie teoretyczne, natomiast kształcenie praktyczne będzie odbywać się u naszych parterów, takich jak Ptak Fashion City. (> link)

Oba opublikowane materiały należą do cyklu tak zwanych bezrefleksyjnych, próżno w nich szukać komentarza, oceny tego, co się wydarzyło, prognoz. Szczególnie z tego drugiego, autorstwa A. Stańczyk emanuje zachwyt nad tym, że szkoły prowadzone przez starostwo będą kształcić kadry specjalnie na potrzeby branży tekstylno-odzieżowej.

Cztery dni temu „gazeta.pl” zamieściła reportaż Bartosza Józefiaka pt. „Ptak Fashion City”. Pod Łodzią ubiera się pół Polski. Nawet jeśli o tym nie wie”.  Czytamy w nim m. in.:

– Koniec z wyzyskiem – powiedziała Anita do szefa, jak rzucała robotę na Ptaku w cholerę. Rzuciłaby też wypowiedzeniem, ale do tego trzeba mieć jakąkolwiek umowę.

Anita nie mówi, że zarabiała źle, bo miała od 1,6 do nawet 2 tys. zł z kawałkiem. Od czego zależała wysokość zarobków – to wiedział tylko Jaśnie Pan Właściciel Boksu. No i jego małżonka, która miała taką zabawę, że dziewczynom kazała szorować owoce w misce dla klientów. Na błysk.

A boks nie byle jaki – ponad 100 tys. sztuk ubrań w magazynie. To wszystko trzeba odebrać (towar przychodzi dwa razy w tygodniu), przegrzebać, powiesić na wieszakach, ustawić wieszaki, polecić klientom. Z uśmiechem. Od piątej rano. Zdarzało się, że od trzeciej. A przy inwentaryzacji pracowały nawet po szesnaście godzin. W zamian – zestaw z pobliskiego McDonalds’a od szefa! I stówka na koniec miesiąca. Albo i nie.

Anita przyznaje, że dziewczyny miała w pracy fajne. Ale co z tego, jak nie można było rozmawiać ze sobą? A Jaśnie Pan dobrze wiedział, kto łamie regulamin, bo miał wszędzie kamery. Nawet w ich szatni. Oczywiście dla bezpieczeństwa. Anita miała tego pecha, że w trakcie pracy na Ptaku brała ślub. Poprosiła właściciela, żeby wypuścił ją wcześniej. Czyli o piętnastej. Przetrzymał ją do siedemnastej. Do fryzjera i makijażystki nie poszła.

Z Ptaka wracała do domu i co dzień wyła. I spała, bo na nic nie miała siły. Dziewczyn do pracy zawsze było za mało, roboty za dużo, wolne weekendy to marzenie ściętej głowy. Rzuciła robotę po pół roku.

Grażyna też miała dość, bo może 2 tys. złotych to są dobre pieniądze, ale jak człowiek ma dwa dni w miesiącu wolne, to ciężko to nawet wydać. A wiele dziewczyn zarabia 1,3 tys. zł. Pracują codziennie, non stop. Wolne tylko na święta i dwa tygodnie „urlopu”. Po miesiącu człowiek już nie wie, jaki jest dzień tygodnia. Tylko po tym poznaje, że czas na odbiór towaru. Albo jest niedziela: najgorszy dzień z możliwych. Jak rano przyjeżdża ci ciężarówka swetrów, to nie masz siły na nic. Gdyby można było wziąć urlop czy chociaż chorobowe. Albo weekend chociaż! No ile tak można pracować?

Dlaczego tak jest, mimochodem wyjaśnia Michał. Mówi o obniżaniu kosztów produkcji. Biznes musi się zwracać. Na czym się oszczędza? No, na pracownikach, to jasne. 

(…)

Michał sam zatrudnia dwanaście szwaczek i jeszcze zleca robotę trzem zakładom. Duże koszty, ale jest nadzieja na redukcję. Idzie coraz więcej Ukraińców, oni będą pracowali chętniej niż Polacy. Za połowę tych pieniędzy. (podkreślenie red.)

W tym momencie rodzi się pytanie: czy w umowie podpisanej pomiędzy władzami powiatu, a Ptak S.A. jest zapis o gwarancji zatrudnienia i płacy dla osób, które zostaną wykształcone w Zespole Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Ustawicznego w Wolborzu? Bo jeśli nie, to cały program zostanie zduszony w zarodku i automatycznie pojawią się pytania o ekonomiczny sens zawartego porozumienia. Jutro „Gazeta Trybunalska” zwróci się w tej sprawie do władz starostwa.

→ (mb)

28.08.2016

• foto: google.pl / screen (gt)

 

 

0
0

One thought on “Cubała w objęciach Ptaka

  • 28/08/2016 at 21:38
    Permalink

    Z pytaniem tym warto również się zwrócić do Pani Wiesławy Olejnik, która na antenie radia Strefa.FM prezentowała i firmowała ten projekt jako wice dyrektor wspomnianej szkoły.

    0

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.