Nicea

Niedobrze mi się robi, kiedy widzę wystraszone prezenterki telewizyjne klepiące bezrozumnie przygotowane naprędce teksty o wielkiej szkodzie, jaką wyrządził narodowi francuskiemu Tunezyjczyk Mohamed Lahouaiej Bouhlel, który w Nicei w Dzień Bastylii (14-15.07) rozpędzoną ciężarówką zabił 84 osoby, a setki ranił.

Niedobrze mi się robi, kiedy widzę przykryte czarną folią ciała, mające wzbudzić we mnie litość i współczucie.

Niedobrze mi się robi, kiedy widzę bladego prezydenta Dudę bełkoczącego coś o jedności z ojcem dwóch zabitych sióstr.

Niedobrze mi się robi, kiedy polscy politycy, żerując na tym tragicznym wydarzeniu, wykłócają się, która partia polityczna jest lepsza i mądrzejsza.

Cały ten medialny, obrzydliwy euroatlantycki, propagandowy przekaz jest identyczny z tym, jaki stosowali Sowieci, aby usprawiedliwić ludobójstwo, którego dopuszczali się w Czeczenii.

Co zmieniło się od 14 listopada 2015 r., kiedy napisałem tekst „Nie byłem Charlie, nie jestem Francuzem”? Jedna rzecz: przybyło filmów pokazujących bombardowania francuskiej armii na osiedla zlokalizowane na terytorium Syrii i Iraku, które rzekomo zamieszkują bojownicy z ISIS.

https://youtu.be/fGPenKhwDXI

 

Pytam więc: czy tam nie ma niewinnych istot? Czy tam nie ma kobiet i dzieci? Czy tam nie ma sióstr?

To nie islamiści pierwsi zaatakowali Europę, lecz europejska koalicja, która wraz z wojskami USA w 2003 r. napadła na Irak i nie po to, aby bronić demokracji, ale żeby pompować stamtąd tanią ropę naftową. Dokładnie to samo uczynił w 1939 r. Adolf Hitler. 

 

→ (mb)

18.07.2016

• foto: AP

 

 

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.