Wielki sukces piotrkowskiej opozycji

Wszystko potoczyło się zgodnie z precyzyjnym planem nakreślonym przez opozycyjnych radnych. Teraz śmiało możemy o tym napisać.

W piotrkowskiej Radzie Miasta zasiada 23 radnych. Dwunastu z nich tworzy koalicję rządzącą, składającą się z przedstawicieli ugrupowania „Razem dla Piotrkowa” (na czele którego stoi obecny prezydent mgr inż. Krzysztof Chojniak z zawodu nauczyciel) oraz radnych postkomunistycznego SLD.

Po drugiej stronie mamy rajców Prawa i Sprawiedliwości i klubu „Razem dla Ziemi Piotrkowskiej”. Obie frakcje połączył lokalny patriotyzm, uczciwość, sumienność, pracowitość i doświadczenie samorządowe. Jeszcze do niedawna opozycja nie była tak jednorodna programowo, ale krótkowzroczna, populistyczna, mało transparentna i arogancka polityka prowadzona przez władze miasta umocniła związki pomiędzy sprzymierzeńcami.

Aby przejąć inicjatywę i utrzymać przewagę w Radzie Miasta potrzeba jest co najmniej 2-3 głosów, co w tej chwili wydaje się mało realne, ponieważ postkomuniści żyją z pseudo-prawicowym „Razem dla Piotrkowa” w tak silnej symbiozie, jak alkoholik z kieliszkiem. Korzyści płynące z tego tytułu są dla niektórych osób bardzo wymierne, często ważniejsze od interesu społecznego, dlatego zmiana istniejącego status quo mogłaby pogrążyć je w rozpaczy i biedzie.

Od pewnego czasu toczyły się rozmowy z Janem Dziemdziorą, radnym SLD, który na początku roku zwiesił członkostwo w partii i zamierzał wsprzeć miejską opozycję. Kontekst psychologiczny był w tym przypadku wyraźny, jak źrenica wiceprezydenta Kacperka.

We wrześniu 2015 r. opublikowaliśmy krótki tekst pt. „Rozmodlony Dziemdziora”, gdzie opisaliśmy aktualną pozycję radnego w tej karykaturalnej koalicji:

Odkąd „prawicowe” ugrupowanie „Razem dla Piotrkowa” zawarło bezprecedensowy sojusz z SLD, Dziemdziora stał się bezduszną maszynką do głosowania. Obywatelski instynkt opuścił jego wątłe ciało i rozmył się w oparach niepamięci.

Gdyby działalność byłego komendanta MO miała rzeczywiście podłoże altruistyczne i prospołeczne, a nie była jedynie fasadą, to powinien opuścić klub SLD i nadal zajmować się tym, co dla mieszkańców miasta jest ważne. Tego jednak nie zrobił. Siedzi więc na swoim miejscu odrealniony i znudzony, często z opuszczonymi powiekami. Ręce składa jak do modlitwy, ale nie wiadomo komu może powierzać swoje myśli? Czy Błaszczyńskiemu, czy Brylskiemu czy białemu orłowi na czerwonej tarczy, bo chyba nie Panu Bogu, gdyż osoby wychowane w duchu materializmu dialektycznego, wiarę w siły nadprzyrodzone programowo odrzucają? Pożytek z niego żaden. Śmiało mógłby zrezygnować z powierzonej mu funkcji, ustępując miejsca komuś kreatywnemu, ale diety żal.

Wreszcie Jan Dziemdziora zdecydował się opuścić swoich dotychczasowych towarzyszy i wzmocnić postępową frakcję. To historyczne wydarzenie zmaterializowało się 25 maja 2016 r. podczas XXIII Sesji Rady Miasta (art. „Początek końca niezdrowego układu w Piotrkowie Trybunalskim”). Opozycja złożyła wniosek o zmianę przewodniczącego Rady Miasta, co było możliwe, gdyż posiadała przewagę jednego głosu.

Obecny przewodniczący Błaszczyński zarządził przerwę w obradach do 3 czerwca, aby wraz z Chojniakiem i sekretarzem Munikiem znaleźć sposób na wyjście z impasu. Bezcenne były miny gminnych polityków, opuszczających 10 dni temu salę urzędu miejskiego. Tylko pociąg nieruchomy w deszczu mógł być bardziej żałosny.

Mimo to, w komentarzu „Wasz prezydent, nasz przewodniczący” napisaliśmy: Jeżeli nic złego się nie wydarzy 3 czerwca oficjalnie poznamy nazwisko nowego przewodniczącego RM. Mając większość w radzie postępowi rajcy będą w stanie zablokować niedorzeczne propozycje uchwał spływające, co rusz z biura prezydenta.

Znając chwiejność Dziemdziory należało jego decyzję traktować, jako chwilowy kaprys. Sprawcy całego zamieszania zdawali sobie z tego sprawę, bo jego zapewnienia o lojalności, choć częste, wypowiadane były bez przekonania, stłumionym głosem.

Wczoraj, 3 czerwca 2016 r., radni PiS i „Razem dla Ziemi Piotrkowskiej” nie pojawili się na sesji Rady Miasta. Ławy samorządowe po prawej stronie świeciły pustkami. Zasiadł w nich jedynie Jan Dziemdziora, który zgodnie z wcześniejszymi przypuszczeniami, nie wytrzymał napięcia i z opuszczoną głową powrócił do czerwonej macicy, która wydała go na świat.

Cel został osiągnięty, podczas „konferencji prasowej” Chojniak powiedział: Wyjaśniliśmy sobie z panem Dziemdziorą, który zmobilizował nas do męskiej rozmowy, temat funkcjonowania miasta i rady, wysłuchałem krytyki, aby zadbać też i o te czasem drobne, ale ważne dla ludzi sprawy. Będziemy jeszcze o tym w szczegółach rozmawiać, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. A Błaszczyński zawtórował: Doświadczony samorządowiec, jakim jest pan Dziemdziora spowodował burzę mózgów. Mam nadzieję, że to zaowocuje tym, że druga strona, która dzisiaj nie przybyła na obrady, zechce współpracować. Mamy zamiar zorganizować takie spotkanie i porozmawiać na temat dalszej pracy w radzie. Przypomnę, że cały czas jest otwarta deklaracja wspierająca dobry program i rozwój tego miasta, zapraszamy wszystkich radnych.

Wbrew temu, co sądzą Błaszczyński i Chojniak, to nie Dziemdziora zmobilizował kierownictwo miasta do „męskiej” rozmowy, lecz zrobili to radni opozycji, bo przecież nikt rozsądny nie sądził, że były funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej odrzuci brzemię przeszłości, obmyje ręce, a z płuc wypluje czerwoną flegmę. Ten mistrzowski gambit sprawił, że upokorzona władza pierwszy raz przyznała się do błędów i wyraziła chęć współpracy.

Do końca kadencji nad lewą stroną sali będzie wisiał tępy miecz, bo są jeszcze inni działacze SLD, a kto wie, może i członkowie „Razem dla Piotrkowa”, którzy mogą zostać dopuszczeni do jego rękojeści.

→ Mariusz Baryła

4.06.2016

• foto: GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

1
0

6 thoughts on “Wielki sukces piotrkowskiej opozycji

  • 06/06/2016 at 13:52
    Permalink

    „Ten mistrzowski gambit sprawił, że upokorzona władza pierwszy raz przyznała się do błędów i wyraziła chęć współpracy.”
    Ciekawe jak się będzie przejawiać ta współpraca. Mądry prezydent, który nie miałby w założeniu dzielić rady i realizować polityki swojej grupy ludzi, dał by możliwość działania, wypowiadania się, sprawowania funkcji w radzie wszystkim radnym, np. proporcjonalnie do ilości zdobytych mandatów. A on co? Na początku kadencji poszukiwał leszczy, niezależnie jakiej maści, którzy poprą Błaszczyńskiego i w ten sposób „razem dla siebie” nadal będzie robić dobrze, ale tylko sobie.
    Mieszkańcy wam kiedyś podziękują.

    0

    0
    Reply
  • 06/06/2016 at 11:53
    Permalink

    Bardziej jednoznacznego zdefiniowania czym jest „Razem dla Siebie” z elektrykiem naczele być nie może. Ponad tygodniowe zabieganie o głos komucha z SLD, byłego milicjanta, a z drugiej strony przewodniczący Rodziny Radia Maryja, któremu te umizgi nie przeszkadzają, w końcu oprócz diety radnego wpadnie dieta członka komisji alkoholowej. Czy tam wszyscy są na sprzedaż?

    0

    0
    Reply
  • 06/06/2016 at 09:03
    Permalink

    Jestem z PiSu i nie jestem komuchem. Proszę mnie nie obrażać.
    Jak się zna jakieś konkrety – to do adresata.
    A „prawicowemu”prezydentowi życzę szczęścia z komuchami. Określił się jednoznacznie.

    0

    0
    Reply
  • 05/06/2016 at 23:15
    Permalink

    Krzysztofie, nie idź tą drogą!

    0

    0
    Reply
  • 05/06/2016 at 05:38
    Permalink

    Czy pan jest lepszy od Jana? Ci z sekty pisowskiej to nie kpmuchy?zenada

    0

    0
    Reply
  • 04/06/2016 at 13:07
    Permalink

    Słuszny i rzeczowy komentarz MB. Cytuję:”Wbrew temu, co sądzą Błaszczyński i Chojniak, to nie Dziemdziora zmobilizował władzę do „męskiej” rozmowy, lecz zrobili to radni opozycji, bo przecież nikt rozsądnie myślący nie sądził, że były funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej odrzuci brzemię przeszłości, obmyje ręce, a z płuc wypluje czerwoną flegmę. Ten mistrzowski gambit sprawił, że upokorzona publicznie władza pierwszy raz przyznała się do błędów i wyraziła chęć współpracy.”
    Dziemdziora jak pokazał nie ma honoru. 25 maja prawił, że cytuję: „O godz. 4.30 podjąłem decyzję. Uważam, że ta zmiana może przynieść lepsze funkcjonowanie Rady, co w konsekwencji przyniesie większe korzyści dla rozwoju miasta. W tej grupie, która właśnie się utworzyła są osoby, które mają fajne pomysły co do bardziej dynamicznego rozwoju Piotrkowa. Na szczegóły niebawem przyjdzie czas. Stanowimy grupę, która widzi, że w mieście robi się różne rzeczy, ale my uważamy, że można to robić lepiej. Te dzisiejsze wydarzenia nie przydają mi przymiotu lojalności, ale jestem zwolennikiem działania w grupie ludzi zdrowo myślących i uważam, że dobrze zrobiłem.”
    Aż tu nagle po 8 dniach zmienił zdanie, i zagłosował za zdjęciem z porządku obrad wniosków o odwołanie Błaszczyńskiego i powołanie nowego przewodniczącego rady miasta którym jak nieoficjalnie mówił się w kuluarach rady miasta miał zostać radny Jan Dziemdziora. Poniekąd może i dobrze się stało, że przyszedł na obrady 3.06.2016 i pokazał swoje prawdziwe oblicze a nie po 3.06.2016 podczas której miały być procedowane wnioski opozycji z 25.06.2016. „Złotówa” nie odpuszcza.

    2

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.