To jest po prostu tragedia – radny Gajda miażdży konserwatora zabytków Błaszczyka

W piątek 6 maja 2016 r. o godz. 18:00 na wniosek 11 radnych opozycji zebrała się piotrkowska Rada Miasta.

Radny Piotr Gajda (PiS) przedstawił swoje uwagi dotyczące zakończonych prac konserwatorskich na terenie Pałacu Zygmunta Starego, popularnie nazywanego Zamkiem Królewskim – gmachu wyjątkowego, zbudowanego w pierwszej połowie XVI w.

Gajda-Piotr-2016-05-06
Piotr Gajda podczas prezentacji. Kliknij, aby powiększyć.

Gajda jest z wykształcenia archeologiem, ukończył podyplomowe studia w zakresie konserwacji zabytków, przez wiele lat piastował funkcję Miejskiego Konserwatora Zabytków, jest pracownikiem piotrkowskiego Muzeum, autorem wielu opracowań dotyczących miejskich budowli, ale przede wszystkich wielkim pasjonatem architektury i historii sztuki. Śmiało można przyjąć, że w Piotrkowie jest najbardziej kompetentną osobą w kwestii historycznych obiektów.

Do wystąpienia przygotował się rzetelnie, salę obrad wypełniły, ustawione na sztalugach, fotografie zamku, jego detali architektonicznych. Oprócz tego posiłkował się slajdami, które opatrywał stosownym komentarzem.

Gajda zarzucił Zygmuntowi Błaszczykowi – kierownikowi delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków – niewłaściwy nadzór konserwatorski nad rewitalizacją Pałacu Zygmunta Starego, a projektantowi dokumentacji budowlanej Szymonowi Hermanowi niefachowe przygotowanie planów rekonstrukcyjnych. Według Gajdy, zakończone w październiku 2014 r. roboty, które pochłonęły blisko 1,5 mln PLN, zostały wykonane niezgodnie z zasadami przyjętymi dla tego typu obiektów. Radny ocenił, że naprawa elementów elewacji jest niezbędna i powinna zamknąć się w kwocie do 200 tys. PLN.

Gajda podkreślił, że ma żal do władz miasta, a konkretnie do przewodniczącego RM Błaszczyńskiego i prezydenta Chojniaka, że blisko dwa lata zwlekali z dyskusją na ten temat, usiłowali podważać rzetelność i wiedzę pracownika Muzeum, a przede wszystkim bagatelizowali sprawę niewłaściwie wykonanych prac. Jednocześnie podziękował wiceprezedentowi Karzewnikowi – jedynej osobie z ratusza, która zrozumiała powagę sytuacji i była otwarta na dialog.

Następnie głos zabrał kierownik Błaszczyk i w kompletnie nieskładny sposób usiłował odpierać zarzuty radnego. Monotonny potok słów, pobieżne odnoszenie się do zarzutów, częste pomyłki faktograficzne sprawiały, że na twarzy Gajdy malowały się naprzemian: zdziwienie, irytację i złość.

Po zakończeniu wystąpienia Błaszczyka radny odniósł się do jego kontrargumentów. I było to prawdziwe Waterloo – Gajda siłą faktów, żelazną logiką i wiedzą zmiażdżył konserwatora Błaszczyka, precyzyjnie niszcząc każdy kolejny punkt oporu. Dawno nie słyszałem tak konkretnego stanowiska, z którego emanowała pewność i siła. Warto posłuchać całości:

 

→ (mb)

7.05.2016

• Na zdjęciu górnym: Zygmunt Błaszczyk – kierownik delegatury WUOZ,
foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

 

1
0

10 myśli na temat “To jest po prostu tragedia – radny Gajda miażdży konserwatora zabytków Błaszczyka

  • 11/05/2016 o 11:23
    Permalink

    Aby przekonać się o kompetencjach wystarczy zobaczyć wnętrze kościoła bernardynów, gdzie podczas remontu 20 lat temu zniszczono bezpowrotnie malowidła ścienne (zdarto je) i pomalowano kościół na biało…

    1

    0
    Odpowiedz
  • 09/05/2016 o 08:22
    Permalink

    Przez ponad czterdzieści lat (z racji wykonywanej profesji) współpracowałem niemal ze wszystkimi wojewódzkimi konserwatorami zabytków w Polsce. Kontakty zawodowe z konserwatorem piotrkowskim Panem Zygmuntem Błaszczykiem pozwalają mi dziś zaręczyć, że zawsze zaliczany on był do grona najlepszych w kraju specjalistów w swej dziedzinie. Do dziś mam ogromną satysfakcję ze śledzenia jego kilkudziesięcioletniej pracy w Piotrkowie. Cieszę się m.in. z tego, że właśnie takiej klasy konserwatora mało moje rodzinne miasto. Mieszkając od wielu lat z dala od Trybunalskiego Grodu, staram się i dziś (na ile to tylko możliwe) śledzić życie kulturalne miasta. Wspomniane wyżej realia sprawiają jednak, że nie mogę już teraz analizować z autopsji, wszystkich wyników nowych, specjalistycznych ustaleń, które pozwalają w pełniejszym zakresie, poznawać aktualny stan badań naukowych nad przeszłością Piotrkowa. Wszystko to sprawia też, że nie mam dostatecznych podstaw do formułowania własnych, daleko idących sugestii, odnośnie merytorycznych racji obu dyskutantów.
    Przyznać jednak muszę, iż z ogromnym zażenowaniem wysłuchałem udostępnionej przez „Gazetę Trybunalską” relacji z posiedzenia w piotrkowskim ratuszu. Z szeroko upublicznionych napastliwych reprymend Pana Piotra Gajdy skierowanych do Pana Zygmunta Błaszczyka nie wszystkie przekonują i to poczynając od takich drobiazgów jak zarzut o ignorancji Konserwatora, odnośnie historycznej ikonografii. Tezę tą ma potwierdzać zdanie o widoku miasta „na litografii” z 1657 roku. (Zarzut ten jest o tyle absurdalny, że tę technikę graficzną wymyślono dopiero w 1798 roku). Jak powszechnie wiadomo, siedemnastowieczny miedzioryt wspomnianej veduty wykonał (do dzieła Pufendorfa) szwedzki sztycharz Dahlbergh. Zaręczam, że wbrew sugestiom Pana Gajdy oryginalny rysunek ołówkowy Dahlbergha, znany był Panu Błaszczykowi „od zawsze”, z tego prostego powodu, że to właśnie m.in., on osobiście przyczynił się do jego publikacji, po raz pierwszy w Polsce. Szczególnej pikanterii tej dygresji nadaje prosty fakt. W 1984 roku to właśnie dzięki zaangażowaniu piotrkowskiego Konserwatora Zabytków i jego organizacyjnemu oraz finansowemu wsparciu udało się wydać moją „Urbanistykę Piotrkowa Trybunalskiego” a tu na stronach 12-13 i 45 opublikowana została i wprowadzona została po raz pierwszy do „naukowego obiegu” najstarsza, bo oryginalna, rysunkowa wersja tej panoramy miasta.
    Bardzo żałować należy, że redakcja „GT” nie umożliwiła jej czytelnikom zapoznania się, (w podobnie wyczerpującym materiale) z kontrargumentacją, jaką zapewne musiał mieć tu do zaprezentowania Konserwator.
    Znając i szczerze podziwiając pasje, wieloletnie zaangażowanie i nie podlegające dyskusji ogromne zasługi Pana Piotra Gajdy w dzieło ochrony naszych zabytków, muszę ostro zareagować na jego agresywny ton w atakowaniu osoby, równie zasłużonej dla historycznej spuścizny Piotrkowa.

    Kazimier Głowacki („Andrzej Trybunalski”)

    1

    2
    Odpowiedz
    • 09/05/2016 o 12:35
      Permalink

      Powyższy komentarz przeczytałem kilka razy i przyznam, że niezwykle trudno mi uwierzyć, że jego autorem jest pan profesor Kazimierz Głowacki. Szanuję dokonania naukowe Pana Profesora, pomimo, że część Pańskich ustaleń została obalona przez innych historyków (m.in. o pierwotnym przebiegu murów miejskich). Ze wszystkich tekstów Pana Profesora, które miałem okazję czytać czy to w periodykach naukowych, czy na łamach prasy zawsze przebijała z nich troska o bezcenne dobro materialne Piotrkowa. Tym większe zaskoczenie budzą we mnie słowa Pana Profesora o wybitnych zasługach konserwatora Zygmunta Błaszczyka dla Piotrkowa i jego zabytków, chyba że do wybitnych zasług raczył Pan Profesor zaliczyć wydanie zgody na postawienie pomiędzy gotyckim a barokowym kościołem supermarketu, zgodę na wyburzenia kamienic oraz budynku przy Batorego, dawanie zezwoleń na wykładanie fasad zabytkowych budynków styropianem, nieobligowanie właścicieli przeprowadzających remonty staromiejskich posesji do odtwarzania zniszczonych elementów fasad, barokowych szczytów itd. Nie przepadam za radnym Gajdą, ale muszę zgodzić się z nim, że podejmując decyzje pan konserwator Błaszczyk opiera się na przestarzałych wynikach badań. W ostatnim czasie, przy okazji remontu kościoła ewangelickiego napisałem do pana konserwatora w sprawie tablicy z łacińskim napisem, który został usunięty w 1928 roku. W odpowiedzi pan konserwator powołał się na publikację z lat 50-ych XX wieku (sic!), w której stwierdza się, że nie jest znana treść owego napisu, pomimo, że brzmienie tego tekstu wraz z jego podziałem na tablicy jest znany z kilku źródeł. Nie trzeba wysilonej kwerendy, by takie źródła znaleźć, gdyż nawet w swoistej „podstawie” jaką jest spuścizna Rawity tekst owej inskrypcji jest podany. Ponieważ pan konserwator wyraził prośbę przekazania informacji na temat napisu jeżeli mam o nim jakąś wiedzę wysłałem mu jego treść w języku łacińskim. Pomimo tego faktu parafia ewangelicka nie została zobligowana do przywrócenia napisu na tablicy nad wejściem do kościoła. Przez wiele lat Pan konserwator Błaszczyk nie był w stanie podjąć działań zmierzających do renowacji nagrobka Hildebrandta. Zrobił coś dopiero w momencie, gdy duży fragment nagrobka oderwał się i spadł na ziemię. Argumenty wysuwane przez pana Gajdę nie są wynikiem tylko i wyłącznie jego opinii, ale także innych specjalistów, którzy w ostatnich latach z wielką trwogą patrzą na to co się dzieje w Piotrkowie i jego zabytkami.

      1

      0
      Odpowiedz
      • 13/05/2016 o 15:34
        Permalink

        Nawiązując do listu Pana Marcina Majewskiego chciałbym na wstępie prosić o nie używanie tytułu naukowego, którego nie posiadam. Przyjąłem do wiadomości, że uwagi Pana Majewskiego odnośnie mojej oceny dokonań Pana Błaszczyka, nie pokrywają się. Podejrzewam, że zasadniczy problem tkwi przede wszystkim w punkcie wyjścia czyli określenia horyzontu czasowego, przyjętego do naszych indywidualnych obserwacji. Trudno zaprzeczyć, że podsumowując dorobek każdego z nas należy zawsze dostrzegać całokształt problemu. Czas mojej współpracy z piotrkowskim urzędem konserwatorskim to lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte ubiegłego wieku. Pamiętam, że biuro Pana Zygmunta Błaszczyka było wówczas bardzo znaczącym miejscem konsolidujących piotrkowskie środowisko naukowe z regionalistami (Archiwum Państwowe, Muzeum Okręgowe, Towarzystwo Przyjaciół Piotrkowa Trybunalskiego, Polskie Towarzystwo Krajoznawcze i in.). To w tym bezkolizyjnie współpracującym gremium narodził się pomysł powołania do życia (przy udziale władz politycznych z Tadeuszem Nowakowskim na czele) Społecznego Komitet Rewaloryzacji Starego Miasta w Piotrkowie. Podkreślić należy, że koncepcja ta wykraczała daleko poza zwykłe obowiązki urzędnicze Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Pamiętać też warto, ze to dzięki powołaniu tegoż Komitetu zaczęty się tu na szerszą skalę, kompleksowe, nowoczesne, interdyscyplinarne badania specjalistyczne (historyczne, archeologiczne, architektoniczne, konserwatorskie). Inicjatywa ta w owych czasach zyskała szeroki rezonans w ogólnopolskim gronie konserwatorskim. Dziś po latach okazuje się, że działania konserwatorskie w Piotrkowie, sterowane przez Pana Błaszczyka, posiadały charakter pionierski. Wydaje mi się, że sporządzając teraz ogólny bilans zysków i strat wynikających z kariery zawodowej byłego Wojewódzkiego Konserwatora w Piotrkowie, nie zaszkodzi pamiętać i o jego ewidentnych zasługach.
        Przechodząc do meritum sprawy, pragnę przypomnieć, że list mój nie odnosił się do oceny merytorycznej, podejmowanych w mieście decyzji konserwatorskich. Dla każdego jest rzeczą bezdyskusyjną i zrozumiałą, że ocena taka zawsze musi być oparta tylko i wyłącznie na faktach. Wyraźnie o tym wspomniałem, pisząc, że na obecnym etapie nie mam dostateczniej wiedzy faktograficznej niezbędnej do formułowanie jakichkolwiek sugestii w tej sprawie. Moja wypowiedź to był głos czytelnika GT, który oto otrzymuje do zaakceptowania jedną jedyną, dostępna mu wersję wydarzeń i to przekazaną w dość impertynenckiej wersji (to co może być zaletą w spontanicznej wymianie zdań, między radnymi, to samo w publicznej przestrzeni bywa bardzo ryzykowne). Po prostu obawiam się, iż tego rodzaju forma publicznego prezentowania (nawet najsłuszniejszych) racji, bardziej służyć może podgrzewaniu animozji środowiskowych niż przyczyniać się do eliminowania rzeczywistych zagrożeń dla spuścizny naszej Małej Ojczyzny. Przypomnę więc, że poruszony w mym liście problem dotyczył – nie treści ale konwencji i stylu prowadzenia dysputy publicznej.
        Jestem zdania, że wszystkie kontrowersje w sprawie piotrkowskich realizacji konserwatorskich (przeszłych, obecnych i przyszłych), sprowadzić by należało na grunt rzetelnej debaty. Warunków takich nie spełnia wybiórcze cytowanie reporterskich publikacji internetowych. Przypuszczam, że rolę taką najlepiej spełniał by jakiś lokalny periodyk papierowy. Z doświadczenia wiem, że taka tradycyjna forma edytorska najbardziej mogła by się tu sprawdzać. Publikacje tu zamieszczane pozwalałyby np. na szersze (w miarę potrzeby) cytowanie źródeł, wyników badań specjalistycznych, poglądów autorskich i kontrargumentacji. Takie publiczne polemiki posiadały by zarazem bezcenny aspekt edukacyjny („Kurier. Kultura i Rzeczywistość” ?)

        Kazimierz Głowacki

        0

        1
        Odpowiedz
        • 15/05/2016 o 10:50
          Permalink

          Nie neguję, że niemal 40 lat temu pan Zygmunt Błaszczyk był znakomitym konserwatorem zabytków, ale podejmując działania w ostatnich latach sam niszczy swoje wcześniejsze dokonania. Problem polega na tym, że swoimi decyzjami, brakiem orientacji w najnowszej literaturze, badaniach, trendach konserwatorskich itd. szkodzi nie tylko sobie, ale przede wszystkim piotrkowskim zabytkom. Pan radny Gajda zgłosił szereg zastrzeżeń do działalności pana konserwatora w czasie remontu piotrkowskiego zamku, uważam więc, że nie tylko jego prawem, ale i obowiązkiem było poinformowanie o swoich wątpliwościach stosowne organy, a więc przede wszystkim władze ministerialne, które rozstrzygną, czy pan konserwator nie dopełnił swoich obowiązków, czy też pan radny Gajda nie miał racji w ocenie dozoru konserwatorskiego. Uważam, że bardzo dobrze się stało, iż problem ten został poruszony na specjalnej sesji Rady Miasta, ponieważ mieszkańcy mają prawo do informacji, a osoba pana konserwatora Błaszczyka budzi żywe emocje wśród obywateli Piotrkowa, którym zależy na zachowaniu w jak najlepszym stanie substancji zabytkowej naszego miasta. Myślę również, że trzeba rozdzielić dwie różne sprawy. Czym innym jest postulowana przez Pana dyskusja w sprawie realizacji konserwatorskich, czym innym podejrzenie o popełnienie przestępstwa, w tym konkretnym wypadku o niedopełnienie czynności służbowych. Jest bowiem zasadnicza różnica pomiędzy dyskusją na temat odtwarzania, bądź nie barokowych szczytów czy elementów elewacji, czym innym nieodpowiedni nadzór konserwatorski, a właśnie to jest przedmiotem wątpliwości pana radnego Gajdy i to jest też przedmiotem sprawy zgłoszonej do Prokuratury i Ministerstwa. Od konserwatora zabytków zależy w jaki sposób zachowane będzie dziedzictwo materialne naszego miasta, to konserwator zabytków powinien chłodzić rozgrzane głowy urzędników miejskich przed nietrafionymi inwestycjami, które prowadzą do degradacji obszaru staromiejskiego. W tym kontekście wydanie pozwolenia na wybudowanie supermarketu z wjazdem dla ciężarówek, zgoda na wyburzenia, publiczna, szokująca wręcz wypowiedź konserwatora na temat konieczności wybicia nowych okien w wieży ciśnień, gdyby znalazł się inwestor sprawia, że każdemu, dla kogo ważne są piotrkowskie zabytki włos jeży się na głowie. Otwartym pozostaje pytanie, czy konserwatorowi w dalszym ciągu, tak jak niemal 40 lat temu zależy na tym samym.

          0

          0
          Odpowiedz
  • 07/05/2016 o 20:42
    Permalink

    Ale robicie reklamę strefie:D Zawsze im słuchalność leciała właśnie przez to, że mieli kosę z chojniakiem. Teraz im słupki poszybują:):)

    0

    0
    Odpowiedz
  • 07/05/2016 o 11:34
    Permalink

    Nie jestem radnym ale zwykłym mieszkańcem który, co nieco interesuje się historią tego miasta i BYŁEM na tym przedstawieniu które niektórzy nazywają Rada Miasta. Widziałem, że autor tego tekst też był na tej farsie…ale o dziwo wielu rzeczy nie zobaczył. Ten mecz nie wyglądał tak jak go autor przedstawia i piłkę nie kopano tylko do jednej bramki. Konserwator Błaszczyk nie jest moim ulubieńcem i do jego przemówienia brakowało tylko wygodnej poduszki to jednak również sensu nie było pozbawione. Być może radny Gajda miał wiele racji ale w wielu miejscach koloryzował i po prostu się mylił. To nie była debata tylko mecz hokejowy bez krążka i sędziego.
    Na koniec…warto przypominam, że oprócz części materialnej mamy formę a forma zaprezentowana oraz wycieczki personalne nominują radnego Gajdę do kategorii ‚……. Rroku”
    ak autor ma odwagę opublikować moją wypowiedź mogę napisać stosowna polemikę.

    0

    0
    Odpowiedz
    • 07/05/2016 o 12:58
      Permalink

      Dostrzegam rękę cenzorską w mojej opinii.

      0

      0
      Odpowiedz
    • 07/05/2016 o 16:20
      Permalink

      Szanowny Panie, GT jest otwarta na polemike i dyskusje, dlatego zachecamy do napisania tekstu. Stawiamy tylko dwa warunki: mocne i twarde slowa tak, inwektywy nie. Z tego tez powodu jeden rzeczownik z Panskiej wypowiedzi zostal usuniety. Drugi warunek jest taki, ze tekst musi byc podpisany imieniem i nazwiskiem, ale autor moze zastrzec swoje personalia do wiadomosci redakcji. To wszystko. Pozdrawiam. (mb)

      0

      0
      Odpowiedz
      • 07/05/2016 o 17:36
        Permalink

        …i ok..cieszę się z Pańskiej postawy…bo to raczej przypadek odosobniony niż reguła…tekst przygotuję…a teraz życzę miłego dnia bo dziś piękne słońce.

        0

        0
        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.