Swoiste tworzenie Bizancjum – z posłanką na Sejm RP Anną Milczanowską rozmawia Paweł Reising

Kontynuujemy cykl wywiadów z politykami z województwa łódzkiego. Tym razem Paweł Reising zaprosił do rozmowy posłankę PiS Annę Milczanowską.

Paweł Reising: Czy doświadczenia z pracy na stanowisku prezydenta Radomska przydatne są w pełnieniu funkcji posła na Sejm RP?

Anna Milczanowska: Jestem przekonana, że dla dobrego parlamentarzysty przydatne są wszelkie doświadczenia w pracy z ludźmi i dla ludzi. A te samorządowe są może szczególne, bo dotykają praktycznie wszystkich spraw, wokół których toczy się nasze życie. Oczywiście w sejmie podejmujemy decyzje ważne dla całego kraju, ale ten składa się przecież z małych ojczyzn. I z każdej perspektywy to człowiek musi być najważniejszy. Do tego zobowiązaliśmy się przed Polakami. Zawsze zaufanie, jakim obdarzali mnie radomszczanie, najpierw jako radną, później prezydenta, a dzisiaj posła, traktowałam jako szczególny zaszczyt, ale i obowiązek służby dla ludzi. I choć niektórzy polityczni oponenci próbowali to kontestować lub wręcz ironizować na ten temat, to jestem temu przekonaniu wierna. Ostatnie wydarzenia odkrywające kulisy polityki minionych lat świadczą o swoistym tworzeniu Bizancjum przez poprzednią ekipę, a przede wszystkim dowodzą braku szacunku dla ludzi. To nie może być akceptowane.

Jednak postacie tego Bizancjum określają fakty przedstawione w sejmowym audycie jako kłamstwa…

Rząd na posiedzeniu Sejmu przedstawił raport o stanie państwa po rządach Platformy. Opozycja jest przerażona, że prawda o rządach PO-PSL została ujawniona obywatelom. Informacje przekazywane przez ministrów pokazały, jak w wielu dziedzinach życia publicznego i gospodarczego dochodziło do patologii. Dowiedzieliśmy się o aferach, aferzystach i politycznych układach. To co zobaczyliśmy po przejęciu władzy, to wielkie marnotrawstwo wynoszące 340 miliardów złotych.

Mieszkańcy Częstochowy z wielkimi nadziejami odnoszą się do propozycji powstania województwa częstochowskiego. Czy nie jest to zbyt odważne posunięcie?

Przede wszystkim wprowadzanie jakichkolwiek zmian administracyjnych wymaga ogromnej odpowiedzialności i dokładnego przygotowania tak założeń i sposobu realizacji ewentualnej reformy, jak i przyszłych jej skutków. Ale przede wszystkim w mojej ocenie konieczne są spotkania, rozmowy i konsultacje z mieszkańcami. Bo to do ich potrzeb, chęci i ocen należy przystosowywać konieczne działania. A wszelkiej maści decydentom nie wolno zapominać, że żaden przebieg granicznej kreski – gminnej, powiatowej, czy wojewódzkiej, nie może dzielić Polaków na lepszych i gorszych.

Często spotykam się z krytycznymi opiniami na temat funkcjonowania instytucji województwa łódzkiego i rażąco niesprawiedliwym podziałem funduszy na inwestycje. Czy zgadza się Pani z takimi stwierdzeniami?

Na dzisiaj jesteśmy właściwie w punkcie startu do nowych programów. I z pewnością źle by się stało, gdyby podział funduszy odbywał się przez pryzmat stolicy regionu, czy jeszcze gorzej – jakichkolwiek politycznych sympatii. Ważne, aby podział środków funkcjonował na jasnych, przejrzystych i uczciwych zasadach. Aby wsparcie zyskiwały najlepsze projekty i żeby tworzone na poziomie województwa programy uwzględniały rzeczywiste potrzeby całego regionu i poszczególnych jego części oraz zakątków.

Wśród piotrkowian panuje opinia, że ich miasto nie rozwija się tak efektywnie jak np. Radomsko, gdzie wciąż pojawiają się poważni inwestorzy i powstają nowe miejsca pracy…

Cieszy mnie, że Radomsko jest dobrze postrzegane w opinii zaglądających do nas sąsiadów oraz gości przyjeżdżających tu w odwiedziny, a zwłaszcza tych przybywających w sprawach biznesowych. My też zawsze chętnie korzystaliśmy i uczyliśmy się, gdy inni robili coś wcześniej lub lepiej. Taka samorządowa i biznesowa wymiana doświadczeń to szansa rozwoju, na której nam wszystkim powinno zależeć.

Niedawno była Pani główną organizatorką obchodów upamiętniających 70. Rocznicę mordu na żołnierzach Konspiracyjnego Wojska Polskiego w Bąkowej Górze. Jakie są Pani wrażenia po tej uroczystości?

Pamięć o Żołnierzach Niepodległej to jakże ważna część naszej historii i tożsamości, której przez lata peerelowskiego totalitaryzmu próbowano nas pozbawić. Co może dziwić, że w III RP nie wszyscy chcieli to zmieniać. Przez lata patriotyzm wykpiwano i ośmieszano. W Radomsku dziedzictwo generała Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” i jego żołnierzy było dla nas szczególnym zobowiązaniem. Idea przywracania czci Niezłomnym zjednoczyła wiele osób z środowisk kombatanckich, ale także ludzi z mojego pokolenia i wreszcie ludzi młodych, nierzadko urodzonych już po 1989 roku. To sprawiło, że „pamięć nie dała się zabić”. Nie mogę jednak nie przypomnieć w tym miejscu faktu Honorowego Patronatu, jakim wsparł nas Prezydent RP ś.p. Lech Kaczyński. Udzielone nam na początku drogi, wielokrotnie okazywało się bezcenne. Muszę też podkreślić ważną w naszych działaniach pomoc pana ministra Antoniego Macierewicza. Mogę śmiało powiedzieć, że wszystkich nas jednoczą wartości, za które Żołnierze Niezłomni oddawali życie.

Jakie problemy dla Pani, jako posła RP, są szczególnie ważne? Co przede wszystkim należy zmienić w kraju, co osiągnąć?

Problemy ludzi. Oczywiście dla jednych najważniejsza jest sprawa bezpiecznej drogi do szkoły, dla innych opieka nad słabszymi, a jeszcze dla kogoś – możliwość realizowania własnych projektów kulturalnych. Ważne, że tak na początku, jak i na końcu każdej sprawy jest człowiek. I to ludziom winniśmy tę naszą społeczną służbę. Ale jest jedna rzecz, która szczególnie leży mi na sercu. Wielokrotnie uwrażliwiał nas na to święty Jan Paweł II, który mówił o tym, że rodzina jest tym fundamentem, na którym można i należy budować silne, sprawiedliwe i dobre państwo. Ważna jest nie tylko pamięć i zrozumienie słów, jakie nam zostawił, ale żebyśmy kierowali się nimi na co dzień.

Dziękuję za rozmowę.

→ Rozmawiał: Paweł Reising

15.05.2016

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

• Wywiady „Gazety Trybunalskiej” czytaj > więcej

 

 

1
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.