Policja umarza sprawę pobicia Leona Kotyńskiego przez ratownika medycznego

W nocy z 29 na 30 listopada 2015 r. do karczmy „Pod Dobrym Aniołem” została wezwana karetka pogotowia, ponieważ jeden z gości, 70-letni Leon Kotyński poczuł się źle.

Tego samego dnia Ewa Tarnowska-Ciotucha – rzeczniczka szpitala do którego trafił pacjent, poinformowała lokalne media, że jeden z ratowników – Piotr Czapnik – został pobity podczas udzielania pomocy medycznej. Jednak wkrótce okazało się, że to nie Czapnik został pobity, lecz Kotyński. Sprawę ujawnił „Dziennik Łódzki”, a twardym dowodem było nagranie z monitoringu dostarczone do redakcji przez obsługę karczmy.

Przebieg zdarzenia opisaliśmy w artykule pt. „Chcesz zostać pobity dzwoń po Czapnika” , a także wspominaliśmy o nim w tekście „Piotrkowska patologia w TVN Uwaga!”.

Śledztwo, dotyczące fatalnej interwencji pogotowia, rozpoczęła z urzędu piotrkowska policja. Kotyński, mimo, że został poinformowany o możliwości złożenia zawiadomienia o przestępstwie, nigdy z niego nie skorzystał. Prowadzący sprawę policjanci usiłowali skontaktować się z poszkodowanym, jednak mimo wielu prób, do tego nie doszło. Leon Kotyński zmarł kilka tygodni temu na nowotwór mózgu. To właśnie rozwijająca się choroba była przyczyną powstałego niedowładu nóg, do którego doszło w karczmie „Pod Dobrym Aniołem”.

Ponieważ śledczy nie przesłuchali Kotyńskiego, a było to warunkiem kontynuowania dochodzenia i ewentualnego postawienia zarzutów Czapnikowi, zdecydowali się sprawę zakończyć. Tym samym umorzono postępowanie przeciwko zmarłemu, podejrzewanemu o znieważenie Czapnika, dwóch pielęgniarek i lekarza z piotrkowskiego szpitala im. Kopernika – do którego został przewieziony feralnej nocy.

Rzecznik piotrkowskiej prokuratury S. Mamrot komentując postanowienie policji powiedział reporterowi TVN24, że:  Obie decyzje są nieprawomocne. Akta sprawy trafiły do prokuratury okręgowej, która zbada zasadność obu policyjnych decyzji.

→ (mb)

15.04.2016

• foto: screen / mat. arch.

 

 

0
0

5 thoughts on “Policja umarza sprawę pobicia Leona Kotyńskiego przez ratownika medycznego

  • 23/04/2016 at 19:34
    Permalink

    Faktycznie, to że pobity pacjent zmarł nie czyni sprawy zamkniętej.Na nagraniu z kamery wygląda to makabrycznie, młody, rosły mężczyzna bije i znęca się nad starym człowiekiem. Lekarka nie reaguje na to zachowanie.Jest to niewyobrażalnie ohydne.Teraz pewnie ten oprawca świętuje śmierć p.Kotyńskiego bo policja umorzyła postępowanie.
    Wróci lub już wrócił do pracy jako ofiara bo przecież zmarły już nic nie powie, nie zgłosi roszczeń, nie obroni się. Piotrków niewielkie miasto a ludzie zapomną lub już zapomnieli.Tylko co będzie jak ten oprawca przyjedzie do nas do domu udzielać „pomocy”, co będzie jak potraktuje tak naszą mamę, tatę,siostrę, babcię czy dziadka, to zwykły zwyrodnialec, który może powtórzyć swój wyczyn.Czy inni uczciwi ratownicy chcą z nim pracować? Może media skoro już wcześniej zainteresowały się sprawą powinny ustalić co aktualnie robi ten człowiek, czy nadal udziela pomocy?

    0

    0
    Reply
  • 23/04/2016 at 17:13
    Permalink

    To wręcz niemożliwe, żeby ten ratownik medyczny nie poniósł konsekwencji! Pobił ciężko chorego człowieka.Sprawa została upubliczniona dzięki nagraniom z kamery w karczmie.Wszystko zostało nagrane i ludzie dzięki mediom mogli to zobaczyć.Oczywiście, że takie zachowania powinny być ścigane z urzędu! Człowiek zmarł, więc co nie ma sprawy? Przecież ten ratownik – to zwierzę (chociaż zwierząt nie powinno się obrażać) bez poniesienia konsekwencji będzie nadal to robił, tacy ludzie się nie zmieniają, dalej będą czynić zło. Wróci do pracy i co, dalej będzie bił,znieważał… i co jeszcze.Każdy z nas, nasze rodziny, przyjaciele, znajomi mogą na takiego trafić. Strach się bać.Brak konsekwencji dla tego ratownika (choć nie powinien się tak nazywać) daje przyzwolenie dla takich czynów, uaktywnia złych ludzi, którzy będą czuć się bezkarni.Podobno żyjemy w państwie prawa, więc gdzie jest ta sprawiedliwość? Prokuratura powinna zająć się sprawą. Fakt, że człowiek zmarł czyni ratownika- oprawcę niewinnym?

    0

    0
    Reply
  • 18/04/2016 at 21:09
    Permalink

    Czyli szefowa-lekarka spokojnie patrzyła, jak jej podwładny sanitariusz bije człowieka. W jakim my kraju żyjemy, że służba zdrowia zamiast pomagać, to bije, znęca się nad chorym. A wymiar sprawiedliwości, zamiast ukarać tych łobuzów, to tylko szuka pretekstu, żeby sprawę rozmydlić, zataić, zbagatelizować, a najlepiej winę zwalić na ofiarę. Piotrków to jedno wielkie bagno!

    0

    0
    Reply
  • 18/04/2016 at 02:01
    Permalink

    Do gfdsgsdgfds: Ale tam nie była z nimi pielęgniarka (idiotka, jak piszesz), tylko lekarka, w dodatku to ona była szefem zespołu wyjazdowego tej karetki. To że ten pan umarł, to chyba nie powód do umarzania sprawy w ogóle!

    0

    0
    Reply
  • 15/04/2016 at 23:17
    Permalink

    A czy takie pobicie nie jest ścigane z urzędu? Ratownik, pobił człowieka, który potrzebował pomocy i nie poniesie żadnych konsekwencji? A pielęgniarka, idiotka, nie próbowała go powstrzymać? Też nie poniesie konsekwencji??

    0

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.