Najważniejsze jest to, aby podczas pielgrzymowania mieć intencję – z ks. Jackiem Tylusiem rozmawia Klaudia Łączkowicz

Jacek Tyluś – urodził się 18 marca 1977 roku w Łasku. Ukończył Wyższe Seminarium w Łodzi, a 8 czerwca 2002 roku otrzymał święcenia kapłańskie.

Pierwszą posługę sprawował w parafii pw. Narodzenia NMP w Szczercowie. Od sierpnia 2005 roku był wikariuszem parafii NMP Królowej Polski w Łodzi, a od 2009 roku kierownikiem Pieszej Pielgrzymki Łódzkiej na Jasną Górę. Od 1 lipca 2015, zgodnie z decyzją Metropolity Łódzkiego abpa Marka Jędraszewskiego jest proboszczem parafii św. Jana Pawła II w Piotrkowie Trybunalskim.

Klaudia Łączkowicz: Od 1 lipca 2015 r. jest ksiądz proboszczem parafii św. Jana Pawła II w Piotrkowie. Jak przyjął ksiądz tą niecodzienną decyzję?

ks. Jacek Tyluś: Na pewno ze sporym zaskoczeniem. Nowa parafia – nowy rozdział.

Początki zawsze bywają trudne. Jak po prawie roku czasu ocenia ksiądz swoje relacje z parafianami?

Myślę, że te stosunki z dnia na dzień są coraz głębsze. Bardzo przydatnym okresem była dla mnie kolęda. Poznałem wielu, ciekawych ludzi, którzy otworzyli dla mnie swoje drzwi.

Ze statystyk wynika, że Polacy coraz bardziej odstępują od Kościoła. Wiąże się to również z licznymi emigracjami. Co zatem ksiądz sądzi na temat wybudowania nowej parafii?

Podstawowym fundamentem wybudowania nowej parafii jest otoczenie ludzi jeszcze większą i bliższą opieką duszpasterską. Co się tyczy zaś emigracji Polaków to faktycznie opuszczają Kościół w Polsce, ale przenosząc się do innego kraju nie przestają wierzyć w Boga. Często z księżmi z Polski tworzą natomiast własne wspólnoty religijne.

Czy kiedykolwiek przypuszczał ksiądz, że podczas swojej posługi będzie kontynuatorem stawiania murów kościoła?

Nie, nigdy nie snułem takich planów. Ze spokojem wypełniam to, co przynosi mi Pan Bóg każdego dnia a teraz planem jest budowa parafii i kościoła.

Czy mógłby ksiądz scharakteryzować stosunki z innymi parafiami? Czy łączy Was swego rodzaju współpraca?

Tak, choć jest to mało widoczne. Podczas spowiedzi adwentowych i wielkopostnych zaprosiliśmy księży z innych parafii i także pomagaliśmy im w spowiedzi. Warto wspomnieć, że wraz z księdzem Pawłem Szubertem mieszkamy gościnnie w parafii Miłosierdzia Bożego. To też jest jakiś rodzaj pomocy i forma współpracy.

Jakie konkretne wydarzenie ocenia ksiądz jako najważniejsze w czasie swojego kapłaństwa?

Bardzo ujęła mnie sytuacja po śmierci Jana Pawła II. Był to czas kiedy ludzie zjednoczyli się w obliczu żałoby, wspierali się nawzajem. Widać było zadumę i szacunek, których teraz niestety często brakuje.

Czy żałuje ksiądz czegoś i czy znając konsekwencje podjętych decyzji postąpiłby ksiądz inaczej?

Nie żałuję podjętych dotychczas decyzji. Teraz tylko z perspektywy czasu byłbym bardziej wyrozumiały dla ludzi. Poświęciłbym im więcej uwagi, starałbym się znaleźć na ich miejscu.

Przeważnie w wywiadach pada pytanie o hobby. Jestem przekonana, że naszych czytelników również zainteresuje ten aspekt. Jakie są zatem księdza zainteresowania i pasje?

Lubię chodzić po górach. Jestem zwolennikiem aktywnego wypoczynku. Przemawia do mnie również bieganie. Przede wszystkim dobra rockowa muzyka ale i dobre książki. Ostatnio pochłania mnie również poznawanie historii Powstania Warszawskiego i Żołnierzy Wyklętych.

Łatwo zauważyć, że jest ksiądz zwolennikiem kultury i sztuki. Kto zaszczepił te wartości? Jak się mają przedsięwzięcia dotyczące Parafialnego Klubu Kulturalnego?

Już wcześniej w parafii w Łodzi miałem możliwość uczęszczania do teatru lub opery. A tutaj to wspólne dzieło kilku osób, którzy poświęcają swój czas aby innych do sztuki zachęcić. Według mnie sztuka wystawiana na scenie jest żywa. To niesamowici ludzie, którzy swoimi umiejętnościami chcą się podzielić z publicznością. Ostatni wyjazd na „Straszny dwór” Moniuszki cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Także na lipcowy spektakl mamy już komplet widzów.

Czy przewiduje ksiądz w tym roku wycieczki, które pozwolą pokazać piękno naszych, polskich miast?

Tak przewiduję chociaż Polska skrywa tyle skarbów, że nawet rok nie starczyłby na ich zwiedzenie. W planie jest wyjazd do Gniezna i Ostrowa Lednickiego, które są powiązane z 1050 – leciem chrztu Polski.

Jest ksiądz współorganizatorem pielgrzymek na Jasną Górę. Jak można zachęcić ludzi do takiego praktykowania swojej wiary?

Myślę, że najlepszą formą zachęty są świadectwa ludzi, którzy w tych pielgrzymkach brali udział. Najważniejsze jest to, aby podczas pielgrzymowania mieć intencję. Mogą one dotyczyć wszystkiego. Młodzież modli się o pomyślne wyniki na maturze, inni o znalezienie małżonka/małżonki czy dobrej pracy. Pielgrzymka to sprawdzian dla człowieka na którym musi się zmierzyć z samym sobą i własnymi słabościami.

Porozmawiajmy o powołaniu. Kiedy narodziła się ta decyzja u księdza, która z czasem przeszła w czyn?

To był dość złożony proces. Modliłem się o wybór dobrej drogi życiowej. Ostatecznie to w klasie maturalnej postanowiłem złożyć dokumenty do seminarium w Łodzi.

Jak wspomina ksiądz czasy szkolne? Jaki był ulubiony przedmiot i jak wyglądało życie pozaszkolne małego Jacka?

Moi rodzice pogodzili się z tym, że nie będę orłem ale starałem się to zawsze im wynagrodzić pracowitością. Szkoła nauczyła mnie życia. Pamiętam czasy kiedy musieliśmy nosić węgiel i palić w piecu (śmiech). Wyrobiłem też sobie kondycję. Z mojej wsi do szkoły dojeżdżał tylko jeden autobus i zawsze z siostrą biegliśmy na przystanek żeby nam nie odjechał. Co się tyczy ulubionego przedmiotu to zależało od nauczyciela. Miałem świetną panią, która kapitalnie potrafiła nas zachęcić do nauki geografii. Zdarzało się oberwanie linijką po łapach (śmiech). W technikum nie zawsze było mi łatwo iść do szkoły. Bardzo podobała mi się z kolei matematyka. Po lekcjach dużo się działo. Zjeżdżanie spodniami z zaśnieżonej górki to tylko część epizodów mojego życia. Mimo to bardzo przyjemnie wspominam te czasy.

Czy zadowolony jest ksiądz z wyboru swojej drogi życiowej?

Tak i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Wiem, że moja posługa cały czas wymaga doskonalenia się w pewnych sprawach ale jestem wdzięczny Panu Bogu każdego dnia, że właśnie na tą drogę mnie posłał.

Bardzo dziękuję za miłą i ciekawą rozmowę i życzę księdzu dalszej, owocnej pracy w parafii św. Jana Pawła II.

Ja również bardzo Ci dziękuję. Bóg zapłać.

→ Rozmawiała: Klaudia Łączkowicz

22.04.2016

• foto: archiwum prywatne ks. Tylusia

 

 

1
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.