Śmierć Kazimierza Ruzgi – „chłopca z taborowego płotu”

W roku 1939 miałem sześć latpisał Kazimierz Ruzga. Mieszkaliśmy w Piotrkowie przy ulicy Wolborskiej. Naprzeciwko domu był wysoki, drewniany płot, a za nim plac ćwiczeń i tabory wojskowe 25 pułku piechoty. Z kolegami godzinami wisiałem na tym płocie i chłonąłem oczami widok pięknych koni, musztry wojskowej, wielkich ilości wozów z paszą dla zwierząt kupowaną od chłopów…

Powyższy cytat jest początkiem znakomitej książki autobiograficznej Kazimierza Ruzgi pt. „Chłopiec z taborowego płotu”. Autor z zawodu był rzemieślnikiem i przedsiębiorcą, a po przejściu na emeryturę postanowił spisać własne wspomnienia. Wyszło dzieło wyjątkowe, posiadające oryginalny styl literacki charakteryzujący się dynamiczną narracją, barwnymi opisami, realistycznymi dialogami, a także specyficznym poczuciem humoru. Ta autobiograficzna opowieść jest nie tylko pasjonującą lekturą, od której wprost trudno się oderwać, lecz również ciekawym dokumentem minionych czasów.

Ruzga 01
Kliknij, aby powiększyć.

Treść podzielona jest na 24 rozdziały. Pierwsze z nich przedstawiają wojenną rzeczywistość widzianą oczami dziecka: kampanię wrześniową, okupacyjny głód, żydowskie dzieci prowadzone do pobliskiego lasu na rozstrzelanie, sowieckich jeńców w stalagu po drugiej stronie ulicy, wkroczenie Armii Czerwonej, skatowanie na ulicy brata przez czerwonoarmistów… .

Bardzo ciekawe są kolejne rozdziały ukazujące prowincjonalne życie w okresie stalinizmu. Ale chyba najbardziej zaskakują wspomnienia z odbywanej zasadniczej służby wojskowej. Oto fragment 12. rozdziału opisujący bunt żołnierzy w czerwcu 1956 roku:

W jednostce zapanowała gorąca atmosfera. Wszyscy liczyliśmy na koniec stalinowskiego terroru w Polsce i koniec uzależnienia od Moskwy. Przyszło do nas kilku kolegów z naszego rocznika. Byli to dowódcy działonów z baterii ogniowych. Jeden z nich rzekł:

– Wiecie, jakie mieliśmy na poligonie doskonałe wyniki przy strzelaniu ogniem bezpośrednim do czołgów. Mamy plan, że wyprowadzimy nasz pułk na Poznań. Przecież mamy aż 40 armat. Wymieciemy im te czołgi z miasta.

Rzeczywiście, nasze działa o kalibrze 85 mm nadawały się doskonale do niszczenia czołgów. Koledzy artylerzyści przyszli do nas, bo wiedzieli, że jesteśmy w dobrych stosunkach z kpt. Korskim, który jest kolegą Stasiełuka pełniącego funkcję zastępcy dowódcy pułku do spraw operacyjnych.

– Przecież to lwowiacymówili do nas. – Niech kapitan Stasiełuk bierze pułk pod swoją komendę. Dowódca pułku to czerwony Rosjanin, on się nie liczy.

Zawrzało wśród nas. Około 90 procent chłopaków jest zwolennikami takiej wyprawy. Tylko kilku sugeruje, że trzeba się najpierw spokojnie zastanowić, bo to nie jest prosta sprawa. Wtem wpada kpt. Korski. Jest zdenerwowany, bo ktoś musiał mu donieść o naszej naradzie. Już od progu krzyczał:

– Kurwa żesz jej mać była! Co wy tu wyczyniacie?! Co wam chodzi po tych gorących głowach?!…

Pierwodruk „Chłopca z taborowego płotu” ukazywał się w latach 2009-2012 na łamach piotrkowskiego miesięcznika „KurieR – Kultura i Rzeczywistość”. Wersję poprawioną i rozszerzoną autor zgłosił w 2011 roku, za namową niżej podpisanego, do wydania w serii „Piotrków-800”. W Urzędzie Miasta Piotrkowa Trybunalskiego maszynopis książki szybko uzyskał pozytywną opinię rady redakcyjnej. Wydawało się, że wkrótce dojdzie do publikacji. Dlatego autor próbował uzyskać jakąkolwiek informację na temat dalszych działań. Niestety, nie udało mu się nic dowiedzieć.

– Chyba prędzej umrę, niż doczekam się wydania tej książki – powiedział do mnie na początku 2012 roku.

Potraktowałem to jak żart i roześmiałem się. Jednak w kolejnych miesiącach parę następnych telefonów do Wydziału Kultury i Promocji UM również nie dało żadnego efektu. W tej sytuacji pan Kazimierz zdecydował się wydać książkę własnym sumptem w bibliofilskim nakładzie zaledwie 40 egzemplarzy. – Dla rodziny i przyjaciół – jak wyjaśnił.

Kazimierz Ruzga niestety miał rację, zmarł nie doczekawszy wydania przez Urząd Miasta swoich wspomnień. Odszedł w Wielką Sobotę 26 marca 2016 roku. Msza święta żałobna za spokój duszy śp. Zmarłego odprawiona zostanie w piątek 1 kwietnia o godzinie 12.30 w kaplicy cmentarnej w Piotrkowie…

→ Paweł Reising

31.03.2016

• foto: Paweł Reising / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

1
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.