Eurowizja – Preselekcje 2016 – Gorące wrażenia

Wydarzenie artystyczne, czy raczej socjologiczny wybryk? Festiwal Eurowizji możemy traktujemy różnie, lecz od lat wzbudza u Polaków duże emocje i wciąż mamy cichą nadzieję, że stanie się trampoliną dla wielkiego polskiego przeboju.

Po kilku latach przerwy tzw. preselekcje znów stały się jawne i wróciły na antenę TVP. W sobotni wieczór 5 marca br. wszyscy mogliśmy ocenić polskie piosenki zgłoszone do tego wyścigu po sławę.

Oto gorące wrażenia:

1/ TARAKE – folk-rockowa kapelka szybko zaczęła nudzić, gdyż utwór „In the Rain” sprawiał wrażenie, jakby był wstępem do piosenki, a nie kompletną kompozycją. Dobrze, że trwał tylko trzy minuty, bo to raczej szkic do piosenki.

2/ NAPOLI – wbrew nazwie, to nie wykonawca ze słonecznej Italii, lecz zespół, czy raczej wokalistka, z chłodnej Białorusi. Profesjonalne, popowe brzmienie i niezły głos wokalistki oraz jednej chórzystki. Całkiem udany kawałek owacyjnie przyjęty przez publiczność. Nasze Kresy zawsze obfitowały w muzykalne dziewczyny.

3/ NATALIA SZROEDER – od kilku lat chętnie jej słucham, więc tym razem nie mogło być inaczej. Świetnie zaśpiewana, przystępna kompozycja pt. „Lustra”, dobry tekst, fajna aranżacja, piękna sukienka… Najgorszy był układ choreograficzny z jakimś zamaskowanym gościem. Ale piosenka super!

4/ DOROTA OSIŃSKA – dla odmiany tej wokalistki nigdy wcześniej nie słyszałem, a posiada niezły głos i spore umiejętności. Szkoda, że „płaska” aranżacja spowodowała, że utwór zaczynał się ciągnąć się jak flaki z olejem.

5/ KASIA MOŚ – kolejna utalentowana panna; w tym przypadku oparta na skrzypcach aranżacja robiła znacznie lepsze wrażenie. Choreografia trochę dziwna – ograniczona do machania lewą ręką i lekkich przysiadów. Przebój powinien mieć chwytliwy refren, a tego tu brakowało. Mimo to, dziewczyna powinna stać się gwiazdą.

6/ OLA GINTROWSKA – teraz choreografia z pełzającymi tancerzami nadała piosence blasku. Seksowna sukienka też była połyskliwa. Wreszcie przyjemna solówka gitarowa. Ogólnie kompozycja nie zachwyciła, lecz z pewnością chciałbym tę wokalistkę jeszcze usłyszeć, lecz w piosence z polskim tekstem.

7/ MICHAŁ SZPAK – wszyscy wiedzą, że nauczył się języka angielskiego, lecz czy to pomoże w rozwoju kariery? Michałowi towarzyszyły aż trzy skrzypaczki, lecz instrumentów prawie nie było słychać. Niestety, fantastyczny głos nie wystarczy, bo aranżacja powinna podkreślać wszystkie wykorzystywane w utworze instrumenty. W sumie mam mieszane odczucia, bo egocentryzm wokalisty może być pretensjonalny. Całość wg mnie nijaka.

8/ MARGARET  – dziewczyna pokazała profesjonalizm, tym razem w utworze pt. „Cool Me Down”. Dobry rytm i zmiany tempa, aż chciało mi się tańczyć. To może się sprawdzić na finale Eurowizji. Cool!

9/ EDYTA GÓRNIAK – na koniec nasza największa, historyczna gwiazda Eurowizji, która w 1994 roku „nie była Ewą”. Edyta kolejny raz zaprezentowała swoje wielkie umiejętności wokalne, ale cóż z tego, skoro bardzo podobnych kawałków jest na pęczki (zwłaszcza w tego typu konkursach). Moim zdaniem, nie ma szans na sukces w tegorocznym finale. I na koniec podobna uwaga jak w przypadku SZPAKA – egocentryzm, czyli mamy super głos i dopiero gdzieś daleko coś tam brzęczy.

Podsumowanie

Zaskakująco wysoki poziom, najsłabszym wykonawcą, moim zdaniem, okazała się grupa TARAKE. Największy zawód – EDYTA GÓRNIAK. A swój głos chciałbym podzielić między NATALIĘ SZROEDER, KASIĘ MOŚ i MARGARET.

 

Werdykt

W głosowaniu SMS-owym telewidzowie zdecydowali, że w Sztokholmie nasz kraj reprezentować będzie MICHAŁ SZPAK . Na drugim miejscu znalazła się MARGARET, a na trzecim – EDYTA GÓRNIAK. Czyli znowu pewnie zajmiemy jakieś końcowe miejsce za Albanią, Mołdawią i Czarnogórą…

→ Paweł Reising

5.03.2016

• foto: GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.